Wyobraź sobie, że kupujesz nowego Lexusa. Pełen wypas. Wydajesz na niego kupę kasy. Dlaczego? Dlatego, że liczy się dla Ciebie ta marka. Wybrałeś konkretnie tę, bo chcesz się z nią pokazywać.
Wracasz więc ze swoim nowym nabytkiem z salonu, ale zanim pokażesz go światu to: zaklejasz logo, okładasz plastikiem drzwi, jakimś materiałem przykrywasz światła, kilkoma deskami obijasz okna. Jednak orientujesz się, że coś nie halo, bo teraz nie wygląda jak Lexus, więc bierzesz pędzel i na paździerzu przybitym do drzwi piszesz koślawymi literami LEXUS. Seems legit.
Ten przykład obrazuje moje podeście do retuszowania celebrytów. Generalnie na temat takiej obróbki graficznej, która ingeruje w prawdziwą postać mam baaaardzo negatywne zdanie, ale oblewanie plastikiem celebrytów jest po prostu głupie. A ma to miejsce bardzo często. Pamiętacie pewnie lody Koral i o jakieś 50 lat „odmłodzoną” Marylę Rodowicz. Sporo takich baboli posadził Play na swoich billboardach: był Paweł Małaszyński wyglądający jak podróbka Sławomira Peszko, był (jest) Adam Małysz wyglądający jak dziwny Jerzy Dudek. Jest też cała masa aktorek i piosenkarek, które po retuszu są nie wiadomo kim.
Teraz na tapecie są billboardy Kontigo z… No właśnie, z kim? Mijam taki billboard codziennie gdy wiozę dzieci do szkoły. Początkowo myślałem, że to Kinga – popularna prezeneterka Playstation Polska, ale stwierdziłem, że chyba jednak Doda. Ostatecznie gdy, któregoś dnia stałem na czerwonym doczytałem, że to Maffashion, którą – co ciekawe – znam zdecydowanie lepiej od dwóch wymienionych wcześniej pań.
I teraz pytanie: po co?

Nie wiem. Naprawdę nie wiem po co reklamodawcy robią taką masakrę celebrytom, którym płacą ciężkie pieniądze za ich twarz?
To prowadzi mnie do rozmyślania o retuszu w bardziej ogólnym ujęciu. Już teraz we Francji retuszowane zdjęcia muszą być oznaczane odpowiednią informacją. Wkrótce taki przepis ma być chyba też w Polsce, ale przyznam, że nie interesowałem się legislacyjną stroną tego przedsięwzięcia, więc szczegółów nie znam. Niemniej jednak bardzo się z tego cieszę. Dlaczego? Dlatego, że taki retusz to kłamstwo. A niestety kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą. Prawdą, która kształtuje gusta. Bezwiednie poddajemy się temu kłamstwu i dajemy się mu sterować. Tysiące dziewczyn dążą do „ideału” stworzonego przez komputer. Tysiące chłopaków takiego manekina poszukują.
Pół biedy jeśli nie możemy rozpoznać twarzy. Prawdziwym zagrożeniem jest „ulepszanie” ciała.
Można sobie z tego heheszkować, ale to jest autentyczny problem. Ideałem piękna stał się wynik pracy grafika komputerowego! Kurcze, ludzie tak nie wyglądają. Musimy sobie sami to uświadomić. Musimy też uświadamiać nasze dzieci, bo to jest im wtłaczane do głów od małego. Kobieta ma ważyć 40 kilo, obwód w pasie jak dziecko, nie mieć ani jednej fałdki, ani jednej zmarszczki, ani jednego włoska. Dziewczynki są tym bombardowane i żyją pod niesamowitą presją. Jeśli się od takiego „ideału” odstaje to każdy dzień jest gehenną. A jest taki dlatego, bo chłopcy też mają wyprane mózgi. Do zwykłej, choć wielkiej głupoty nastoletniego chłopca (byłem nim, więc wiem) dochodzi dziś jeszcze zupełne wypaczenie wzorca kobiecego ciała. To się nie może dobrze skończyć. To już jest wielkim problemem – nie wierzycie? To pogadajcie sobie z nastolatkami – jeśli oczywiście macie taką okazję. Ja mam. Jest źle.
Naprawdę mam nadzieję, że prawo ureguluję kwestię manipulowania przy wizerunku ludzkiego ciała. Mam na to nadzieję, bo chcę żeby moje dzieci nie musiały się z tym zmagać. Ja dam z siebie wszystko, żeby im tę sytuację wytłumaczyć. Ale moje tłumaczenie to jedno, a ich otoczenie to drugie. Dlatego tym bardziej chcę być dla moich dzieci ważniejszy niż media czy rówieśnicy. Ale duża część dzieciaków nie ma wokół siebie dorosłych, którzy mogliby z nimi o tych plastikowych wizerunkach celebrytów i modelek pogadać. Dla nich to prawda, która wpływa na ich życie. Tym bardziej mnie to wkurza i tym bardziej pragnę zmiany. Może powinna się ona zacząć od większego poczucia odpowiedzialności w działach marketingu?
pozdrawiam
ZUCH
PS – posługuję się w tym tekście słowem „retusz”, które w tym wypadku oznacza ingerencję w ciało człowieka. Nie mówię tu o retuszu obrazu jako całości: balansu kolorów, światła, itp.
PPS – zdjęcia w headerze wpisu „zretuszowałem” sam, specjalnie przeginając.
PPPS – zdjęcie Maffashion jest częścią prawdziwej kampanii firmy Kontigo.
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Trafiłeś w moje przemyślenia, bo właśnie ostatnio miałem taką refleksję na temat ludzkiego ciała, będąc dość częstym bywalcem lokalnego świata saun – jaka szkoda, że jest ono dostępne od lat 18.
Bo pomyślałem sobie, że taki 15 latek by sobie przyszedł, oczywiście jak to w tym wieku popodśmiechowywał się w duchu, ale zobaczyłby normalne zwyczajne dorosłe ciała – ludzi ładniejszych, ludzi brzydszych, koślawych, prostych, mężczyzn i kobiet, zadbanych i nieco niechlujnych, z fałdkami i bez – i zobaczyłby że prawda nijak ma się do tego wszystkiego co widzi wkoło.
I już pomińmy retusz – celebryci i sportowcy zarabiają na tym że dobrze wyglądają – tak, to ich praca. Niewiele osób ma sztab ludzi dbających o wizerunek i niewiele osób może pozwolić sobie w normalnym biegu na kilkugodzinne treningi w ciągu dnia. To też jest problem, ale już pewnie na oddzielny wpis.. 🙂
sauna od 18 to zdaje się wymysł lokalny. Z tego co wiem (a wiem od mieszkańców) to w Skandynawii saunę praktykuję się od około 6 MIESIĄCA życia. Trzy minutowe sesje. Dzieciaki potem praktycznie nie chorują, nie przeziębiają się tak jak u nas kilka-kilkanaście razy rocznie.
Co do zdrowego wyglądu dzięki sportowi, to tu mam duuuużo więcej tolerancji, bo sport to jednak zdrowie. Tylko żeby to też było jakoś deklarowane – zapierdzielam 5h dzienni na siłowni – stąd sześciopak, a nie od niejedzenia, zarażania się tasiemcem, czy proszków od chińskiego szamana.
No widzisz, nawet nie wiedziałem – ale ja żadnym saunomaniakiem nie jestem, po prostu multisporta się dorobiłem :).
W ogóle, mój starszy syn idzie do I Komunii i tak właśnie w kontekście rachunku sumienia i skrajnego czepiania się księży do cielesności + właśnie myśląc o tej saunie, uświadomiłem sobie jak bardzo mamy (ja w dużej mierze też, będąc z pokolenia gimnazjum) spaczony wizerunek ciała i człowieka. Z jednej strony tradycja i religia, która traktuje nagość jako coś totalnie wstydliwego, z drugiej wszechobecne media pokazujące ciała idealne oraz pornografia pokazująca ciało w sposób wulgarny.
Uogólniając: chodzimy w ręcznikach po przebieralniach basenowych, większość nastolatków pewnie nawet rodziców pod prysznicem nago nie widziała, a z drugiej strony mamy dostęp do tego co kreują media i internet. Ilu młodych nie miało w ogóle styczności z przeciętnym 20-, 30- czy 40- letnim ciałem? I później siedzi w głowach taki obraz nieistniejących ideałów…