ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Siusiu, paciorek i spać – czyli dlaczego dzieci muszą wcześnie chodzić spać

02/03/2017  |  By ZUCH In Zuchbiektywnie
siusiu-pociorek-spac_TM
„Położę dzieci spać i o 20:30 mogę z żoną zacząć oglądać nowy sezon serialu”. Jakiś czas temu napisał tak znajomy na fejsie. Od razu pojawiły się odpowiedzi życzliwych-inaczej, typu: „taaaa… położysz dzieci spać i jeszcze powiedz, że one zasną…”, „chyba ty zaśniesz prędzej niż dzieci”, „pewnie będzie gigantyczna awantura, a i tak się nie położą, hehe”, „tyran!”.

Wkurzają mnie takie komentarze. Raz, że nikomu to nie pomaga, a dwa, że daje to sygnał i usprawiedliwienie samego siebie, że nieumiejętność położenia dzieci spać to norma. Nie, to nie jest norma. Dzieci powinny chodzić spać o tej samej porze, tak żeby dostały odpowiednią dla swojego wieku dawkę snu.

Zyskują dzieci – bo lepiej się rozwijają, uspokajają się i odstresowują. Zyskują też rodzice, bo mają regularny czas dla siebie, a zdrowe małżeństwo jest fundamentem zdrowej rodziny. Koniec końców zyskują na tym wszyscy, bo wszyscy są bardziej wypoczęci.

Dzieci potrzebują dużo snu

Więcej niż dorośli. Nie jest to fanaberia, to medyczny fakt. Dzieci wyspane są mniej marudne i weselsze. Dzieci wyspane lepiej się uczą. Można by wymieniać jeszcze dużo. Niestety obserwuję tendencję do przeciągania momentu pójścia spać, aż dziecko padnie.

Pierwszy błąd takiego systemu jest taki, że wbrew temu co mówią niektórzy rodzice – dziecko nie zasnęło wtedy kiedy chciało, tylko padło z wyczerpania. A to prowadzi do błędu drugiego, czyli doprowadzenia dziecka do stanu wyczerpania.

Drugą tendencją, która zwykle występuje w parze z pierwszą, to totalny brak konsekwencji przy zasypianiu. Raz tak, raz siak. Dzieci potrzebują rutyny. One nie rozumieją świata. Dopiero się go uczą. Rutyna w codziennych, powtarzalnych czynnościach sprawia, że czują się bezpieczniej. Wiedzą co trzeba zrobić.

Przecież może odespać

Część tłumaczeń jest takich, że dziecko może odespać rano. Hmm… Zwykle jednak jest tak, że dziecko i tak budzi się rano i nie przesypia tych 10 godzin. Maluchy mają tak (to się zmienia w okresie szkolnym), że rano jak się budzą to w ciągu sekundy są gotowe do działania – mimo, że nie zawsze są w pełni wypoczęte.

To raz, a dwa – dzieci (teoretycznie) mogę odespać rano pod warunkiem, że nie chodzą do przedszkola czy szkoły. Jeśli faktycznie mówimy o dwulatku, z którym mama czy tata siedzi w domu, to on rano nie musi wstać, ale za rok pójdzie do przedszkola, czy później do szkoły i wtedy normą będą musiały być wczesne pobudki.

Przyzwyczajamy dziecko do bardzo złych nawyków. Prawda jest taka, że dzieci żyją w trybie życia rodziców, a rodziny gdzie oboje rodziców nie wstaje rano, to jednak absolutna mniejszość.

Dzieci wstają tak jak rodzice, często jest to godzina szósta rano.

Ile snu potrzebuje dziecko?

Według National Sleep Fundation, która wraz z zespołem lekarzy przeanalizowała kilkaset dostępnych badań wygląda to mniej więcej tak:

  • Noworodek (0 – 3 miesięcy): 14-17 godzin dziennie
  • Niemowlę (4 – 11 miesięcy): 12-15 godzin dziennie
  • Maluch (1 – 2 lata): 11-14 godzin dziennie
  • Przedszkolak: (3 – 5 lat) 10-13 godzin dziennie
  • Szkolniak (6 -13 lat): 9-11 godzin dziennie
  • Nastolatek (14 – 17 lat): 8-10 godzin dziennie
  • Młody dorosły (18 – 25 lat): 7-9 godziny dziennie
  • Dorosły (26 – 64): 7 – 9 godzin dziennie
  • Osoba starsza (65 lat +) 7-8 godziny dziennie

Zostawmy na chwilę dzieci i przejdźmy do rodziców

Dzieci by nie było gdyby nie ci rodzice, więc nie można się w 100% koncentrować na dzieciach zapominając o swoim małżeństwie, bo to prosta droga do kryzysu. Małżeństwo musi o siebie dbać, musi mieć swój czas, tylko swój czas, bo to małżeństwo jest fundamentem rodziny, a nie dziecko.

Jak małżeństwo będzie zdrowe, to i o dziecko dobrze zadba. Krótko mówiąc, wcześniejsze pójście spać dzieci jest ważne również z punktu widzenia rodziców. W prozie życia, po całym dniu pracy, załatwiania tysiąca spraw, trzeba po prostu wieczorem razem usiąść, przytulić się, porozmawiać, obejrzeć jakiś serial, napić się kieliszek wina.

Jak położyć dzieci spać?

Tak po krótce wyjaśniłem, że nie przestrzeganie jednej wczesnej pory pójścia spać dzieci jest drogą wiodącą do katastrofy. Teraz spróbuje wyjaśnić jak to można osiągnąć. Powiem na swoim przykładzie. Moja trójka dzieci chodzi spać regularnie i raczej wcześnie. Maluszki są w łóżkach o 20. Teraz starsza dwójka jest w podstawówce więc trochę się to im przesunęło. Nie mniej do 21 powinni być w łóżkach. Starszy, Szymon, jeszcze sobie czyta, a młodsza Hania, zwykle już wtedy zasypia.

Proces usypiania najmłodszego, Adasia, zaczyna się ok 20 i zwykle trwa około 20-30 minut.

Tak czy siak, od 21 mamy z żoną czas tylko dla siebie.

Wyjątkiem są wakacyjne wyjazdy gdy więcej się dzieje i jest jeszcze grupa rówieśników. Wtedy „w gratisie” dzieciaki dostają dodatkową godzinę na harce.

Na spokojnie

Chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że nie wiąże się to i nigdy nie wiązało z żadnymi awanturami. Wszystko odbywa się w pokojowej atmosferze, jest to coś absolutnie normalnego. Piszę to, bo i ja się spotkałem z zarzutami, że „zmuszam” dzieci do chodzenia spać i że na pewno je bije i w ogóle.

Cóż, oskarżała mnie o to jedna mama, która – jak się potem okazało – kompletnie nie panuje nad swoim dzieckiem, a dziecko wymusza na niej wszystko np. poprzez rozbijanie talerzy. Pomińmy to milczeniem.

Konsekwencja i rytm

Ale do rzeczy: liczy się konsekwencja. Trzeba się wziąć w garść i od początku, od pierwszych dni pilnować właściwego przebiegu dnia. Wiadomo, że z noworodkiem to nie zawsze wychodzi, a i później bywa różnie. Niemniej jednak sprawa wygląda tak, że dziecko jest czystą kartą i uczy się wszystkiego. Także tego, że jak jest noc to się śpi. Musimy to pokazywać.

Da się to zrobić w spokoju, w miłości, bez awantur. Nie jestem wyjątkiem z wyjątkowymi dziećmi. Moi znajomi, których dzieci też normalnie chodzą spać też jakichś specjalnych super mocy nie mają. Ot, konsekwencja w naszym zachowaniu.

Tata przejmuje wieczory

My od samego początku przyjęliśmy założenie, że wieczory to czas taty. Od przyjście ze szpitala wieczorem przejmowałem dzieci. Oczywiście zajmuję się nimi i w dzień, ale chodzi o to, że wieczór jest tylko mój. Ja kąpię, ja przebieram, ja usypiam. Później do tego doszło jeszcze wieczorne czytanie i wspólna modlitwa.

Czasami usypianie trwało 10 minut, czasami godzinę. Ale ja zawsze wytrwale dzieciaczka tuliłem, kołysałem, głaskałem, nuciłem, aż w końcu śpiącego słodko odkładałem do łóżka. Bywało to męczące, nie przeczę, ale zawsze wtedy sobie myślałem, że to jedyny czas kiedy mogę tak wytulić swoje dziecko. Nosić je w ramionach godzinę czy dłużej. To już nie wróci. Więc bywa to męczące przez rok czy dwa, ale będziecie to jeszcze z łezką w oku wspominać.

Coś jeszcze?

Nie będę też ukrywał, że smartfon, wi-fi, audiobooki czy czytnik ebooków nie są w tym pomocne. Szczególnie polecam zaopatrzyć się w czytnik ebooków z podświetlanym ekranem. Usypiając dzieci mocno nadrobiłem zaległości w lekturach. Podobnie sprawdzają się audiobooki. No chyba, że ktoś lubi siedzieć godzinę w ciemnym pokoju. Wasz wybór.

Kochana rutyna

Dzieciaki dość szybko łapią rutynę. Ustalcie sobie jakiś plan, typu 18:30 bajeczka, potem kolacja, 19:10 kąpiel, 19:30 dziecko wykąpane w piżamce jest usypiane. Jeśli będziemy stosować się do takiego przykładowego planu, to to zacznie samo funkcjonować. Tylko że trzeba się do tego stosować, a nie że „raz próbowałem i nie wyszło, moje dziecko lubi posiedzieć dłużej”. No może lubi, ale to maluch, no, on jest jeszcze głupolkiem, nic nie wie. To ty masz go nauczyć i zadbać żeby jego mózg był wypoczęty.

Piękny zwyczaj

Z czasem zacząłem dzieciom czytać na dobranoc. Na początku wiadomo, jakieś książeczki dla bobasów, potem Pan Kuleczka, itp. Zawsze jednak pamiętałem, że to MÓJ czas. Choćbym miał kupę roboty (jestem freelancerem, pracuję w domu, więc zdarza mi się pracować wieczorami), to wieczór jest świętym czasem. Zamykam komputer, koniec kropka. Przynosi to piękne efekty.

Dzieci domagają się żebym im czytał wieczorem. To jest wg nich pozycja obowiązkowa. Z czasem lektury stały się bardziej poważne i rozpoczęły się dyskusje. Przerabiamy Panów Samochodzików, Tomków, czy książki Verne. Czytałem z Hanią „Anię z Zielonego Wzgórza”, „Pipi”, czy „Hanie Humorek”. Z Szymem czytamy „Grę Endera”, coś o wikingach, czy „Archiwum Burzowego Światła” Sandersona . Szymo czyta biegle od 4 roku życia (no taka bestia kumata), czyta bardzo dużo, ale wieczorem ciągle chce żebym to ja mu czytał. I to jest cudowne.

pozdrawiam
ZUCH

Fajne? Zostaw lajka, komentarz i podziel się tekstem z innymi.

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storyjaka płeć dziecka?
Next Storyprzejmuję internet

19 komentarzy

  1. joanasza 02/03/2017 Odpowiedz

    Moja mama wychowywała nas (mnie i brata) samotnie i poza pracą studiowała zaocznie, w tygodniu miała więc dużo rzeczy do ogarnięcia – dom, nauka, praca, dzieci – i stwierdziła, że MUSI mieć wieczory dla siebie, bo inaczej nie wyrobi. Przed 19 nas kąpała, później jedliśmy kolację i oglądaliśmy wieczorynkę, po wieczorynce myliśmy zęby i lądowaliśmy w łóżku. Zawsze nam czytała ok. pół godziny, rozmawialiśmy ale już tak raczej cichutko, zapalona była tylko jedna lampka. Żadnego telewizora w tle, żadnych hałasów. Mój młodszy brat zasypiał w czasie czytania, ja zawsze słuchałam do końca, później trochę przytulanek, całusów i też szłam spać. Działało przez lata! My mieliśmy stały, zdrowy rytm, moja mama czas dla siebie i spokojne wieczory. Da się 🙂 I mam nadzieję, że z moimi dziećmi, gdy już będą, też się uda 🙂

    • ZUCH 03/03/2017 Odpowiedz

      Pozdrowienia dla mamy. Rodzice samotnie wychowujący dzieci, to dla mnie jakaś inna galaktyka rodzicielstwa, superbohaterzy.

  2. Barty 02/03/2017 Odpowiedz

    Gdy pierwsza córa się urodziła, było sporo z nią walki o sen – szczególnie gdy ząbkowała, ale to wiadomo 🙂 Mimo wszystko standardowo był jakiś schemat, bajka przed snem, tulenie jak potrzebowała i nawet wspólne kładzenie się spać (wiele razy zasypiałem na kolanach przy łóżeczku małej). Gdy lat jej już przybyło, godzina max. 20:00 leżymy, czytamy rozdział książki (saga muminków już za nami), buziak w czoło i śpimy. Zamieniamy się naprzemiennie z małżonką, jeśli ma energię po całym dniu z drugą kruszyną 🙂 Po starszej ja noszę kruszynę max. 15-20 min. teraz i ta z chęcią zawsze na rękach mi zasypia, a potem łóżeczko i 20:30-21:00 dzieciaki śpią. Jak będzie trzecie wiele się to nie zmieni.

    Wiem, że może to dziwne, ale przeraża mnie jednak to co Maciek napisałeś. Mianowicie, jak tak naturalne rzeczy inni rodzice nie potrafią zaszczepić swoim pociechom. Prawda nie zawsze jest tak różowo jak opisuję, czy ty opisujesz, ale konsekwencja w działaniu i ta rutyna nie jest niczym złym, a pomaga naszym pociechom. Dzieciaki, to nie podróżnicy o każdej godzinie, odkrywcami są za dnia. Na noc powinni jak dziadkowie, potulne niedźwiadki pójść spać o przyzwoitej porze.

    Znam wielu rodziców, narzekających na to, że dzieci ich wymęczają, a wiem że dbają o swoje pociechy i je kochają, jak każdy rodzic swoje dzieci. Pamiętajmy jednak, że nie można dziecku pozwolić sobie wejść na głowę. Nic na siłę, ale ze spokojem i miłością wychowujmy nasze pociechy. Walczmy o nie w taki sposób, by jak dorosną wyszli na porządnych ludzi, bo nie oszukujmy się jeśli się tak nie stanie, to w dużej mierze to przez nasze niedopatrzenia.

    Nauka, troska i miłość do dzieci są ważne, ale też kilka zasad, zakazów i czasem trochę gniewnego spojrzenia ukształtuje ich dużo lepiej. Nie ma gliny idealnej.

    PS. Dzieciaki już śpią i jest czas na tego typu refleksje 🙂

    • ZUCH 03/03/2017 Odpowiedz

      dokładnie tak jak mówisz, niezastosowanie tego rytmu jest ze szkodą dla wszystkich. I naprawdę bardzo dużo ludzi tego nie ogarnia. Miałem np. kiedyś sąsiadów gdzie ich córka, może ze 4-5 lat, ganiała po chacie – bez kitu – do 23, 24. Bywało tak, że ja się kładłem spać i jeszcze ją słyszałem jak szalała. A rano wstawali wcześniej od nas, czyli pewnie jakoś lekko po 6 rano. Masakra.

  3. Tomasz | Tasty Way of Life 02/03/2017 Odpowiedz

    Konkretne i pomocne. Jestem za.

    • ZUCH 03/03/2017 Odpowiedz

      THX

  4. Rafał 03/03/2017 Odpowiedz

    Ej tez mam czytnik. I 2 dzieciakow ktore usypiam. W ciagu kilku lat usypiania przeczytalem wiecej niz przez poprzednie 30 lat zycia hehehe. Popierambi potwierdzam rencami i nogami to co piszesz choc nie zawsze idealnie sie da 🙂

    • ZUCH 03/03/2017 Odpowiedz

      Tak, technologia jest dla nas łaskawa 🙂

  5. disqus_skCA0EVgUI 03/03/2017 Odpowiedz

    Czy to oznacza, że przez wszystkie te lata kiedy usypiasz dzieci (2-4 lata?) nie wychodzisz wieczorami z domu? Nie mam jeszcze dzieci, ale nie wyobrażam sobie codziennego obowiązku bycia w domu od 18:30 do 20:30. Towarzyskie samobójstwo. I gdzie w tym wszystkim jakieś dłuższe imprezy rodzinne itp.? Wtedy też kładziecie spać dzieci o 20:30? Podziwiam zapał konsekwentnych rodziców…

    • ZUCH 03/03/2017 Odpowiedz

      Wiesz, mam żonę – ona też może uśpić dzieci, a jak chcemy wyjść razem, to mamy rodzinę czy opiekunki. Ale to wychowanie dzieci jest najważniejsze. Wiesz, jeśli kogoś kochasz, tak naprawdę, to kochasz go bardziej od siebie. To proste. No chyba, że siebie samego kochasz najbardziej, ale to wtedy trzeba bardzo mocno się zastanowić czy dorosło się do posiadania dzieci. Dziecko to nie klocek. Jako rodzic jesteś odpowiedzialny/a za człowieka, który jest od ciebie uzależniony.

      Rodzinne imprezy? Dzieci nie imprezują. A my jesteśmy odpowiedzialni więc z imprez wychodzimy wcześniej – priorytety: nachlać się, czy być z cudem istnienia? Bardzo często spotykamy się u nas w domu. Ale to nie są libacje, wódki u nas nie ma, wrzasków czy dzikich tańców. A z bratem dobre kraftowe piwo czy szklaneczkę whisky wypijemy jak dzieci – o 20:30 – pójdą już spać.

      A termin „towarzyskie samobójstwo”… no cóż… wiesz, nie znam Cię, nie chcę przeginać, ale zastanów się nad swoim towarzystwem skoro fakt bycia rodzicem oznacza towarzyskie samobójstwo. Co ty? W gimnazjum jesteś? W sensie, bez złośliwości pytam.

    • SAga 25/04/2017 Odpowiedz

      A ja nie zamieniłabym rytuału wieczornego (kąpiel, kolacja, usypianie) za nic. I też zdarza mi się wyjść na babski wieczór, bo MM zostaje z tatą, który robi wszystko sam. 🙂

      Od początku też mamy rutynę, która NIGDY nie zawiodła, MM śpi od 20.00 do 8 rano, żadnych drzemek w ciągu dnia (zrezygnowała z nich 2 lata temu jak miała 18 miesięcy).

  6. Krzysztof Pstrągowski 05/03/2017 Odpowiedz

    Co do rutyny, to ułatwia i porządkuje życie nie tylko dzieciom 🙂
    Razem z żoną przechodzimy przez bycie rodzicami po raz pierwszy (Oliwier powoli dobija do 11 miesiąca) i gdybyśmy sobie nie wyznaczyli, jak to ma wyglądać – sprzątanie po posiłkach, zabawy, kąpiel, usypianie itp. to dawno byśmy polegli.

    Acha, zwróciłem jeszcze uwagę – śpiewanie np. tych samych kołysanek działa jak wciśnięcie guzika – to sygnał dla dziecka, że już zasypiamy. U nas działa 🙂

    • ZUCH 06/03/2017 Odpowiedz

      ta, tylko trzeba jeszcze umieć śpiewać na tyle, żeby dziecko nie dostało szału 🙂 Ja jestem litościwy i śpiewanie odpuściłem, ale nuciłem Stairway to Heaven 🙂

      • Krzysztof Pstrągowski 06/03/2017 Odpowiedz

        A to jeszcze z ciekawości – kiedy w trakcie usypiania czytasz? Bo u nas to technicznie nie bardzo jest jak – obie ręce zajęte, dziecko się tuli i albo śpi albo płacze 😉

        • ZUCH 06/03/2017 Odpowiedz

          wspominam w tekście – polecam kindle paperwhite lub inny czytnik z podświetlanym ekranem. Akurat paperwhite jest super bo bardzo delikatnie świeci i jest na tyle mały, że jedną ręką się obsługuje. No i normalnie można było dziecko trzymać na rękach, przytulać, łazić z nim bez celu po pokoju czy też siedzieć z nim na rękach. Jak trochę starsze, że zasypia w łóżeczku, ale trzeba jeszcze trochę posiedzieć, to też czytnik się sprawdza, bo jak pisałem – delikatnie tylko świeci, więc nie rozprasza dziecka.

  7. marmez 13/03/2017 Odpowiedz

    A mogę zadać trochę prywatne pytanie, ile Pan ma dzieci i z jaką różnicą wieku? Po przeczytaniu tego wpisu mam wrażenie, że tylko jedno. Jeżeli się mylę, to podziwiam, że przy większej liczbie dzieci udaje się Wam taki twardy rytuał. Szczególnie jeszcze jeżeli młodsze dziecko śpi w czasie dnia, np. w przedszkolu… i mimo wczesnego wstawania za chiny ludowe nie chce zasnąć (mimo różnych prób i sposobów, również wyżej polecanych) przed 21… Gdy tymczasem starsze już powinno dawno spać (i to nawet się często udaje, choć nie zawsze).

    • ZUCH 13/03/2017 Odpowiedz

      Mam trójkę (przy czym trzecie w drodze). Szymo ma prawie 10, Hania prawie 7. Ale te metody sprawdzają się też u moich znajomych gdzie niektórzy mają 4 czy 5 dzieci. Kwestia konsekwencji i wytrwałości. Naprawdę.

  8. Magdalaena 16/03/2017 Odpowiedz

    Zastanawiam się, na ile to jest kwestia potrzeb konkretnych dzieci.

    Ja ze swojego dzieciństwa wspominam koszmarne momenty, kiedy rodzice kazali mi się kłaść spać mimo że w ogóle nie byłam senna ani zmęczona a w najgorszym razie leżeć po ciemku w zamkniętym pokoju. Denerwowałam się, nudziłam, próbowałam czytać książki przy świetle z korytarza …

    • ZUCH 16/03/2017 Odpowiedz

      Ciężko powiedzieć, ale być może jest to kwestia przyzwyczajenia, albo – co bardziej prawdopodobne – przesunięcia godziny spania o pół godziny, godzinę. Choć to co tu istotne, to nie kiedy dziecko chce spać, tylko to, że jak się nie wyśpi to będzie zmęczone, rozkojarzone i będzie się gorzej rozwijać. Wiadomo, że dzieci mają wiele swoich pomysłów na to jak powinno wyglądać ich życie 🙂 ale jednak dorośli są od tego żeby w tym trochę zdrowego rozsądku umieścić.

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.