ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Moje dziecko nie musi być najlepsze – wystarczy, że będzie szczęśliwe

15/03/2017  |  By Karolina Mazurek In Edukacja, Zuchbiektywnie
moje-dziecko-nie-musi-byc-najlepsze_TM
Coraz częściej spotykam rodziców, którzy są przekonani, że jeśli stworzą swoim dzieciom odpowiednie warunki i zmuszą je do jeszcze większej pracy, to ich pociechy dołączą do grona najlepszych. A to dam im szczęście. Tylko czy na pewno?

Jeszcze więcej pracy, jeszcze więcej zajęć dodatkowych. Więcej kucia, więcej stresu, więcej więcej… Stworzymy tych, którzy zwyciężają w konkursach przedmiotowych na szczeblu wojewódzkim, otrzymują czerwone paski i wygrywają ogólnopolskie olimpiady. Tych, którzy w przyszłości będą zasiadać w radach nadzorczych czy dokonywać przełomowych odkryć w medycynie. Tylko czy na pewno?

Rodzice ci mają wysokie oczekiwania wobec szkoły, nauczycieli i przede wszystkim samych dzieci. Poza szkołą opłacają liczne zajęcia dodatkowe, które mają przygotować potomstwo do tej rywalizacji i zapewnić im miejsce na dobrych uczelniach.

Spotykam się także z nastolatkami, którzy mają już za sobą ścieżkę zajęć dodatkowych i rywalizacji o miejsca w najlepszych liceach. Miejsca okupione wieloletnią pracą po nocach i rezygnacją z większości rozrywek. Smutne są te nasze rozmowy, smutne i wypalone są twarze tych młodych ludzi.

Ambicje ich rodziców

Ambicje ich rodziców podkręcają dodatkowo licealni nauczyciele i dzieciaki te żyją w ciągłym stresie i napięciu. Wyścig szczurów jest dla nich codziennością. Matura jawi się jako egzamin, który zdecyduje nie tylko o ich życiu, ale także o ich wartości.

Pod wpływem tych rozmów podjęłam stanowczą rodzicielską decyzję, że ja nie chcę aby moje dzieci były najlepsze i chciałabym do tej decyzji zachęcić innych rodziców. Dlaczego?

Bo po pierwsze: Bycie szczęśliwym dorosłym nie jest związane z byciem najlepszym w szkole czy w pracy

Nie ma żadnej korelacji pomiędzy wynikami w szkole, a osiąganiem szczęścia w przyszłości. Co więcej podobno naukowo zbadano, że prymusi szkolni rzadko odnoszą sukcesy zawodowe i rzadko piastują kierownicze stanowiska. Znani mi najlepsi uczniowie to ludzie, którzy w dorosłym życiu borykają się z licznymi problemami osobistymi, pracowniczymi, często są samotni i sfrustrowani.

Ludzie, którzy są szczęśliwi to ci, którzy najczęściej osiągali przeciętne szkolne wyniki, ale postawili na umiejętności społeczne i rozwój konkretnych zainteresowań. Ten fakt wynika z wielu badań. Oczywiście to nie znaczy, że bycie prymusem jest czymś złym. Sama należałam do tego grona (w szczególności w szkole podstawowej). Złe jest bezrefleksyjne parcie na wyniki edukacyjne.

Po drugie: Chcę, aby moje dzieci były przekonane, że kocham je bezwarunkowo

Akceptacja rodziców nie powinna zależeć od niczego, powinna być czymś stałym i pewnym dla dziecka. Nie może być “kocham cię, ale…”. Miłość nie jest walutą wydzielaną mniej lub bardziej w zależności od spełnienia naszych ambicji czy oczekiwań. Uważam, że gdy dajemy dziecku odczuć jak silne są nasze pragnienia związane z jego wynikami w nauce to dajemy mu do zrozumienia, że musi zapracować na naszą akceptację.

Okazywanie miłości staje się uzależnione od wkładu pracy i ocen oraz wielu innych czynników, na które dziecko nie zawsze ma wpływ. Akceptację oddzielam tu wyraźnie od aprobaty. Mogę nie aprobować twoich pewnych postaw (np. niewywiązywania się z obowiązków). Jednak akceptuję cię jako mojego synka/córeczkę bez względu na to jakie wyniki osiągasz.

>> Przeczytaj też mój tekst: Polska szkoła ryciem stoi – a oszałamiających sukcesów cały czas nie widać…

Po trzecie: Ważniejsza jest dla mnie umiejętność współpracy niż rywalizacja

Nie chcę, aby moje dzieci zdobywały laury w kolejnych konkursach tylko dzięki konsekwentnemu współzawodnictwu i brutalnej walce z innymi. Dużo bardziej cieszy mnie kiedy potrafią osiągać sukcesy w pracy zespołowej i okazują empatię. I mojemu dziecku zdarza się, że ma wyzwania związane z rywalizacją. Często rozmawiam z nim o tym, że wygrana nie jest najważniejsza. Ważniejsza jest radość z uczestniczenia w grze czy w konkursie.

Bardzo mnie cieszy kiedy widzę, że bezinteresownie okazuje wsparcie innym, rozmawiam z nim i podkreślam to za każdym razem. Oczywiście cieszymy się z nim także wtedy, gdy osiąga dobre wyniki edukacyjne. Ale nie jest to dla nas priorytetem i on dobrze o tym wie.

Po czwarte: Dzieciństwo powinno być czasem zabawy, a nie pracy

Bo paradoksalnie poprzez zabawę dziecko rozwija się najbardziej. Najlepiej jeśli jest to zabawa spontaniczna, bez edukacyjnych podtekstów, taka zabawa w wyobraźni. Poza tym dziecko musi mieć dużo czasu, który swobodnie spędza z rodziną. Granie w planszówki, wspólne gotowanie, spacery czy rozmowy – to najlepsze edukacyjne inwestycje jakie można sobie wyobrazić.

Przeraża mnie myśl o dzieciach, które całe popołudnia i wieczory spędzają na zajęciach czy nad książkami. Wyobraźcie sobie, że wasz szef zadaje wam prace domowe, które zajmują wam po kilka godzin dziennie po powrocie do domu. Te dzieciaki często tak właśnie harują “po godzinach”, zmęczone wcześniejszą pracą w szkole.

Czy one na serio są w stanie czerpać satysfakcję z osiąganych sukcesów? Czy robiłyby to z własnej woli nie przeglądając się w oczach ambitnych rodziców?

Po piąte: Stawiam na rozwój pasji

Każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny, ma bezcenną wartość. Każde dziecko ma unikalny talent, coś w czym jest dobre i robienie tego przynosi mu satysfakcję. To coś niekoniecznie musi dać się przekuć na wyniki w konkursach czy na oceny szkolne. Gdy dzieci odkryją swoją pasję napędza je wówczas wewnętrzna motywacja, a nie presja rodziców.

Zachęcam moje pociechy (i także moich uczniów) do szukania dziedzin życia, które je rzeczywiście interesują i których zgłębianie przynosi radość. To może być równie dobrze geometria, jak i malowanie paznokci. W końcu kto powiedział, że profesorowie matematyki są bardziej szczęśliwymi ludźmi niż spełniona życiowo i zawodowo manikiurzystka?

Czasami wyrzucam sobie czy to rzeczywiście normalne, że jestem taką matką bez ambicji. Jestem ciekawa jakie są wasze doświadczenia w tym temacie. Czy zgadzacie się z przekonaniem, że rywalizacja i bycie najlepszym to droga do szczęścia?

Pozdrawiam,
Karolina
  • About
  • Latest Posts
Karolina Mazurek
Karolina Mazurek
Dyrektorka at Chrześcijańska Szkoła Podstawowa i Liceum Ogólnokształcące im. Króla Dawida w Poznaniu
Prywatnie żona Macieja oraz mama Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związana z edukacją. Po uzyskaniu tytułu doktora na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza podjęła pracę w Chrześcijańskiej Szkole Podstawowej i Liceum Ogólnokształcące im. Króla Dawida w Poznaniu jako nauczycielka, wychowawczyni oraz lider zespołu nauczycielskiego. Dziś jest dyrektorką wszystkich podległych placówek łącznie z przedszkolem i Edukacją Domową. Promuje edukację skupiającą się na rozwoju ucznia. Przeciwniczka panującej w polskiej edukacji „testokracji”.
Karolina Mazurek
Latest posts by Karolina Mazurek (see all)
  • Nasze dzieci toną w ciszy – koszmarny efekt zdalnego nauczania - 18/02/2021
  • Małżeństwo bliskości zaczyna się od przebaczenia - 06/02/2021
  • Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć - 07/08/2019
Previous StoryCzy dzieci powinny grać w gry komputerowe? Tak, a Ty razem z nimi!
Next Storywieczór filmowy z informatykiem

6 komentarzy

  1. Tomasz | Tasty Way of Life 16/03/2017 Odpowiedz

    Amen! 🙂

  2. Magdalaena 16/03/2017 Odpowiedz

    „Akceptację oddzielam tu wyraźnie od aprobaty: mogę nie aprobować twoich pewnych postaw (np. niewywiązywania się z obowiązków), ale akceptuję cię jako mojego synka/córeczkę bez względu na to jakie wyniki osiągasz.”

    Szczytna idea, ale zastanawiam się, czy ktoś to zrealizował w praktyce 😉
    Nie bardzo wiem, jak rodzić miałby okazywać dezaprobatę wobec postaw dziecka np. nieczytania książek czy uczenia się po łebkach, a jednocześnie dawać mu odczuć, że dziecko akceptuje.

    • ZUCH 16/03/2017 Odpowiedz

      Nie jest łatwo i sama się z tym zmagam 🙂 Podzielę się może kilkoma pożyczonymi poradami: zwracając się do dziecka zawsze negujemy jego zachowanie, a nie jego osobę, np. nie mówimy „jesteś leniwy”, ale „widzę, że masz problem z odrabianiem prac domowych”. Proponujemy rozwiązania: „jak myślisz co jest tego przyczyną?”, „jak możemy sobie z tym poradzić?”, „jak ja ci mogę pomóc?”. Często rozmawiamy z dzieckiem o tym, że kochamy je bez względu na to jak się zachowuje i to się nigdy nie zmieni. Jednak właśnie ze wzgledu na to, że je kochamy chcemy mu pokazać jak sobie poradzić ze złymi postawami. I pokazujemy mu dobre wzorce zachowań – czyli ważne jest to co my robimy i jak działamy na co dzień.

      To nie są moje pomysły, tylko tak jak napisałam – zaczerpnięte. Bywa ciężko, ale staram się mimo wszystko realizować to w praktyce i widzę, że działa 🙂

  3. MyLittleAntS 16/03/2017 Odpowiedz

    Genialne podejście! Właśnie tak podchodzę do bycia tatą. W dzieciństwie chodzi o to, żeby się bawić i odkrywać Świat, a nie uczyć się 5 języków. Nasze zadanie to zapewnić dzieciom szczęście na resztę same zapracują.

    • ZUCH 16/03/2017 Odpowiedz

      🙂

  4. Lord Nikon 13/07/2017 Odpowiedz

    Najlepsze wyniki po szkole i tak odnoszą dzieci bardzo bogatych rodziców, którzy mają na ustawienie dzieci oraz osoby uczące się na trójeczkach 😉

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.