Bo ja, moi drodzy, ze słodyczy to najbardziej mięcho. No, może jeszcze marcepan i czekoladę. Ale skupmy się dziś na mięsie. Na mięsiwie zacnym i szlachetnym – na wołowinie. Wołowina może na wiele sposobów pieścić nasze kubki smakowe. Można przyrządzić soczystego steka lub pikantny gulasz, ale można też wołowinę pociąć w paski, zamarynować i ususzyć. Mmmmmm… Delicje.
Suszona wołowina, czyli Beef Jerky jest jedną z popularniejszych przekąsek za oceanem. U nas też się pojawiła, można ją nabyć w marketach. Jest jednak stosunkowo droga. Poza tym, że droga, to jeszcze napakowana cudami Mendelejewa. Jest też smaczna, co nijako równoważy minusy i plusy. Ale, ale – to wszystko można zrobić sobie samemu, w końcu to męskie słodycze, weź sprawy w swoje ręce (choć przyznam, że mnie przekonał głównie aspekt finansowy, ale ja z Poznania jestem).
Przygotowanie suszonej wołowiny w domu jest bardzo proste, a daje dużo satysfakcji. Wyobraźcie sobie takie dwie sytuacje, kiedy przychodzą do Was znajomi, np. na mecz, albo noc z „Kompanią Braci”. Wtedy wychodzicie Wy i mówicie:
Mam tu trochę suszonej wołowiny, kupiłem w markecie… Byłem tam po papier toaletowy, ale tak patrzę, że jest, to kupiłem paczuszkę na spróbowanie.
Albo:
Chłopaki, mam tu trochę suszonej wołowiny, sam robiłem. Kupiłem kawał krowy, pociąłem, zrobiłem marynatę, wiecie, pieprz, papryka, i te sprawy. Sam suszyłem. Próbujcie, warto.
Czyli robimy sami. Zatem:
Jak zrobić w domu suszoną wołowinę?
Sprawa jest bardzo prosta, ale wymaga nieco czasu. To znaczy, większość robi się sama, ale jednak lepiej pomyśleć o tym na dzień przed imprezą.
Kupujemy kawał wołowiny, pamiętając, że podczas suszenia straci ona 30-40% swojej wagi. Ile kupujemy? Wg uznania. Myślę, że 100g to minimum na osobę. Przy czym, trzeba pamiętać, że to jest tylko mała przekąska np. do piwa, a nie danie. Ja ostatnio kupiłem niecałe 300g na dwie osoby. Wyszło z tego 180g beef jerky.
Wołowinę można nieco zmrozić w zamrażalce, żeby łatwiej się kroiła, ale nie jest to konieczne. Ja tego nie robiłem, umiem naostrzyć nóż. Musimy ją pokroić w długie paski grube na ok. 0,5 – 1cm.
Przygotowujemy marynatę.
Tu w zasadzie mamy dowolność, robimy tak jak lubimy. Dajemy trochę oliwy, trochę pieprzu, soli. Można dodać zioła, można dodać chili, można dodać czosnek, można dodać sos sojowy, albo – co uwielbiają amerykanie – sos teriyaki. Mieszamy taką marynatę i wrzucamy w nią pocięte mięso. Dokładnie wszystko razem mieszamy, zamykamy szczelnie i odstawiamy do lodówki na min. 2h. Dobrze jest odstawić na całą noc.
Gdy mięsko nam się zamarynuje, to przychodzi czas na suszenie. Robimy to przy pomocy piekarnika. Na dole wstawiamy blachę z papierem do pieczenia, bo może troszkę kapać marynata. Wołowinę układamy na kratce. Wkładamy to do piekarnika nagrzanego na nie więcej niż 80stopni (no tak 60-80) i zostawiamy na ok. 4h. Po trzech godzinach można sprawdzić jak się mają, spróbować, czy już wystarczy. Po 4 godzinach wystarczy na pewno.
Wołowinę wyciągamy i w zasadzie można podawać od razu, a można spokojnie poczekać do wieczora, czy następnego dnia. Suszona wołowina wytrzyma w lodówce spokojnie.
No to smacznego!
Pozdrawiam
Zuch
Fajne? Daj lajka i zostaw komentarz
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Takie słodycze to ja rozumiem 😀
Hmm, to taka trochę skrócona wersja na suszoną wołowinę. Jak napisałeś, że mięso traci 30-40% to już czułem, że jest to podejrzane 😉
W Twojej wołowinie ciągle jest dużo wody i nie będzie się nadawała do dłuższego przechowywania. Jako przekąska może i faktycznie to wystarczy.
Ja przygotowuję sobie suszoną wołowinę na górskie wycieczki i bałbym się, że mi się mięso zepsuje.
W moim przepisie mięso marynuje się przez 72h, a suszy przez 15h. Z 1kg zostaje mi ok 250g. Czyli 75% znika :(.
Plus jest taki, że mięso mi od półtora tygodnia stoi w kuchni na szafce i się nie zepsuło.
no ale to już jest rzemień właściwie, a nie beef jerky 🙂 ja robię przekąski, które szybko znikają.
U mnie dłużej schodzi na jeden kawałek 😉
Brzmi nieźle, tylko pytanie, który to kawał krowy ma być? Bardziej zadnia część czy może coś z przodu? A może wszystko jedno?
raczej zadnia, wiesz, takie jak w mięsnym jest na gulasz, taki kawał zawsze mają. Bo takich stekowych kawałków to nie.
Uwielbiam suszoną wołowinę ale nigdy nie robiłem samemu. W która stronę kroicie? Pewnie na przekąski ekonomiczniej wzdłuż? a na dłuższe przechowywanie w poprzek włókien ? 🙂
hmmm… trochę mi ćwieka z tym zadałeś. Ja kroiłem wzdłuż włókien.
Super sprawa, jest trochę roboty ale do piwka nie zastąpione…
w zasadzie takiej fizycznej pracy, że coś faktycznie robisz, to może z 20 minut jest. Bo to mięcho, to albo leży w lodówce i się marynuje, albo leży w piekarniku i schnie.