ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Pierwszy września

22/08/2014  |  By ZUCH In Zuchbiektywnie
pierwszy-wrzesnia_T

Pamięć ludzka, to dziwna rzecz. Działa raczej wybiórczo. Niektóre, wydawałoby się, nieistotne zdarzenia pamiętamy doskonale. Z kolei te, które były ważne zacierają się coraz bardziej. Czasami pamiętamy wszystko jakbyśmy patrzyli na zdjęcie, czy przeglądali film, a czasami pamiętamy tylko towarzyszące zdarzeniom emocje i wrażenia. Ja dość dobrze pamiętam pewien wrześniowy dzień. Był rok 1989 i szedłem wtedy do pierwszej klasy. Już nie do przedszkola, ale do szkoły. Miałem siedem lat – byłem dorosły. [more…]

Tak mi się przynajmniej wydawało, bo granica między przedszkolakami (dzieciakami), a szkolniakami była i jest dość znaczna. Teraz zaczynają się konkrety. Lekcje, dzwonki, zadania, sprawdziany, prace domowe, krótko mówiąc – obowiązki. Kończy się zabawa, zaczyna się praca. Oczywiście trochę przesadzam, ale staram się przypomnieć emocje jakie mi towarzyszyły w tamtym dniu. To wszystko było mieszanką mojej dziecięcej niewiedzy wymieszanej z tym co mówili rodzice, ciotki czy dziadkowie. Wiecie o co chodzi: „O, teraz idziesz do szkoły, poważna sprawa”, czy „Mój wnuczek jeszcze niedawno był taki malutki, a teraz – byk stary, do szkoły idzie”.

Robi się gęsto

Im bliżej pierwszego września tym bardziej atmosfera się zagęszczała. A to przymierzanie mundurka, a to nowe tenisówki. Przyjechała babcia i przywiozła mi tornister, który załatwiła od teściowej wujka. Dziś to nic, ale wtedy – pod koniec lat osiemdziesiątych –  to było wydarzenie. Zeszyty, piórnik i kompletowanie jego zawartości, bo o piórnikowych zestawach wtedy jeszcze nikt nie słyszał. Zresztą zeszyty i piórnik, to ważny element wyrażania swojej tożsamości. Okładka nie może być przypadkowa. Przecież jako chłopiec nie mógłbym mieć różowego zeszytu z Barbie. Na to mogą sobie pozwolić bardzo świadomi siebie i swojej pozycji hipsterzy w liceum, ale nie w podstawówce, o nie. Na rozpoznawanie i używanie ironii przyjdzie jeszcze czas. Tak więc piłkarze, żółwie ninja, itp. Chociaż kiedy ja szedłem do pierwszej klasy, to swoją tożsamość mogliśmy wyrażać co najwyżej odcieniem szarości okładki. Czas kolorowych zeszytów dopiero miał nadejść wraz z szalonymi kolorami kreszowych dresów na początku lat dziewięćdziesiątych.

Ostatnie dni sierpnia u przyszłego pierwszoklasisty przypominają trochę sceny z filmów typu „Rambo”. Zwarci i gotowi, sprawdzają swój ekwipunek przed misją, którą wielokrotnie omawiali. Kredki naostrzone, długopis pstryka, cyrkiel kłuje, ekierka wyznacza kąt prosty, że aż miło. Wykonać zadanie, wrócić do bazy. Jest skupienie, jest stres, który kumuluje dodatkowo euforia całej rodziny w związku z nadchodzącym, wiekopomnym wydarzeniem – Maciuś idzie do szkoły.

3… 2… 1…

W końcu nadchodzi pierwszy września. Maszeruję odważnie, choć kolana dziwnie drżą. Wchodzę do wielkiego gmaszyska tysiąclatki. Sp 16, Gorzów Wielkopolski. Na korytarzach tłum, jakaś gala chyba była, nie pamiętam. Pamiętam za to dobrze jak już usiadłem w ławce, pierwszy raz. Dokoła mnie trzydziestka dzieciaków. Razem tworzymy klasę Ie (tak, „e”, jestem z wyżu demograficznego). Przed nami stoi nasza nauczycielka i wychowawczyni, pani Jola. Pamiętam to wszystko dobrze. Pamiętam jej fryzurę i to, że wydawała mi się bardzo miła (i faktycznie taka była), pamiętam jak jasne, słoneczne światło wypełnia klasę. Pamiętam też, że wysypały mi się wszystkie patyczki do liczenia i już trzeba było wychodzić, a ja je w panice zbierałem. Pamiętam też, że bardzo się cieszyłem, że idę do szkoły. Chciałem iść, chciałem się uczyć nowych rzeczy. To był dobry dzień.

25 lat

Od tamtego wrześniowego dnia minęło dwadzieścia pięć lat. Ładnie to brzmi – ćwierćwiecze. Teraz mój syn ma siedem lat i teraz to on idzie pierwszy raz do szkoły. Jak bardzo wszystko się zmieniło. Świat wywrócił się do góry nogami. Dwadzieścia pięć lat temu, u schyłku walącego się już komunizmu, moi rodzice usilnie próbowali skompletować moją szkolną wyprawkę. Pomagała przy tym rodzina. Dziś mam swoją firmę, żyje mi się dobrze, skompletowanie wyprawki nie stanowi żadnego problemu, ale i tak rodzina, wujkowie, ciotki, babcie i dziadkowie (zwłaszcza babcie i dziadkowie), wzięli na siebie większość zakupów. Nie ma się co dziwić – teraz mogą.

Zmieniło się tak wiele

Razem ze mną zaczynało sześć pierwszych klas po trzydzieści dzieciaków każda. Mój syn chodzi do prywatnej szkoły – dwie klasy po dwunastu uczniów. Angielski pięć razy w tygodniu. W jego klasie w terrarium jest wąż zbożowy, a w kącie stoi drzewo, prawdziwe. Ja nie wiedziałem co to jest komputer, że nie wspomnę o iPhonie ze stałym dostępem do internetu. Dla mojego synka jest to oczywisty element rzeczywistości, choć na swój telefon będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Świat stoi otworem, można czerpać z niego garściami. Zmieniło się tak wiele.

Jednocześnie nie zmieniło się nic

Cały czas na rodzicach i nauczycielach ciąży brzemię ogromnej odpowiedzialności za tych młodych ludzi. Cały czas mamy niesamowitą możliwość budowania tych dzieciaków. Cały czas to my uczymy. Uczymy naprawdę. Pokazujemy świat, zarażamy ciekawością, żeby ten świat odkrywać. To my pokazujemy i przekazujemy wartości, dajemy umiejętność poruszania się po tym świecie. Uczymy rozpoznania dobra i zła. Uczymy odpowiedzialności, wrażliwości, uczymy reagować. Uczymy patrzeć i widzieć, słuchać i słyszeć. Świat ciągle przeszkadza, a rodzice i nauczyciele świadomi swojej roli, ciągle robią swoje. Chyba jednak, aż tak wiele się nie zmieniło.

pozdrawiam

Zuch

PS — tekst powstał jako część mojej współpracy z firmą Toyota i jest pod patronatem serwisu TOYOTAKIDS.pl, na którym niebawem kończy się przefajny konkurs z nagrodami i w ogóle. Niebawem, bo 31 sierpnia. Krótko mówiąc wpadajcie na toytakids.pl i wygrywajcie, o!

Wszystkie zawarte tu opinie należą jednak do mnie i są całkowicie subiektywne. 

zuch_300x300

.

.

.

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storyco by tu zjeść?
Next Storyfotoradar

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.

 

Wczytywanie komentarzy...