Zarabiam za mało. Oczywista oczywistość. Tak jak to, że zawsze jest ktoś kto zarabia więcej, choć nie powinien. Rozmowy o pieniądzach – zarówno swoich, jak i cudzych – zawsze są bardzo emocjonalne.
Motywacją często jest zazdrość, czy pewne wyobrażenie sprawiedliwości społecznej, chciwość, ciekawość, rozgoryczenie, itd. Niezależnie od tego co jest motywacją, zwykle jest gorąco. Nic dziwnego, bo czego by o nich nie mówić, są nam cholernie potrzebne.
Gorącą atmosferę rozmów o pieniądzach podgrzewa dodatkowo odwieczny spór na linii pracownik-pracodawca-klient. Będąc jeszcze etatowym grafikiem odbyłem kilka rozmów o pieniądzach. Były to różne rozmowy, głównie nieprzyjemne. Wynegocjowanie podwyżki graniczyło z cudem. Ciekawe, że cud stawał się rzeczywistością i potencjalna podwyżka stawała się możliwa w momencie złożenia wypowiedzenia. Wtedy już było za późno. No i właściwie jedyną drogą do podwyżki było zmienienie pracodawcy. Moja pierwsza migracja wiązała się z prawie dwukrotnie wyższą pensją.
Oczywiście możecie zacząć mówić: super, że się chwalisz, ale u mnie w zawodzie/branży/mieście/wieku/płci… Żeby uniknąć takich tekstów odejdę od stwierdzeń ogólnych i skupię się na jednym stanowisku. Takim, które znam z autopsji – na stanowisku grafika.
To stanowisko, na które relatywnie ciężko się załapać. Wiadomo, to samo co wszędzie – bez doświadczenia kiepsko to wygląda. Jednak w przypadku grafików doświadczenie zdobyć jest stosunkowo łatwo, bo każdy skończony projekt, czy to komercyjny, non-profit, czy po prostu do szuflady, jest realnym dowodem umiejętności (lub ich braku). Może czasem warto być nieco powściągliwym w swoich zapędach? Wspomniałem wcześniej, że przy pierwszej zmianie pracy podwoiłem wypłatę. Nie oznacza to jednak, że zacząłem zarabiać jakieś ogromne pieniądze. Zacząłem zarabiać przyzwoicie, bo wcześniej zarabiałem nieprzyzwoicie… mało. Wiedziałem jakie są realia, wiedziałem, że to co dostaje jest smutne, ale ja się wtedy uczyłem, a nauczyłem się bardzo dużo.
Jeśli już się jest tym grafikiem, to z każdym rokiem o nową pracę jest coraz łatwiej. Rotacja jest duża, nawet bardzo. Taka rotacja z punktu widzenia opłacalności biznesu jest bardzo niekorzystna dla pracodawców, ale chyba wolą trochę zaoszczędzić tu i teraz niż zyskać w przyszłości. Cóż, to zdaje się ogólnoświatowa specyfika. A przynajmniej tak wyczytałem w jednej gazecie.
Ja rozumiem, że te wszystkie zusy-srusy, ale to tylko wymówka. Sam teraz płacę zus (popłakując cicho w kąciku), ale często pracownikowi wystarczy np. obiecana, regularna premia. Okazuje się, że to właśnie w branży graficznej i reklamowej najrzadziej dostaje się premie (mówimy o Polsce). A jeśli już dostaje to – proporcjonalnie do wynagrodzenia – są one najniższe w kraju. Ciekawe skąd taka rotacja, jeśli na pierwszym miejscu wśród oczekiwań są właśnie oczekiwania finansowe, a 35% pracowników bez mrugnięcia okiem za wyższą wypłatę porzuci swojego dotychczasowego pracodawcę. Co mówicie? Że jak? Gdzie lojalność? No wiecie, zwykle lojalność powinna działać w obie strony. Swoim oddaniem nie zapłacę hipoteki, czynszu i rachunków.
Zmiana pracy jest strasznie stresująca, no ale co zrobić jak nie starcza kasy? Pamiętam, że nie specjalnie chciałem się przenosić (nawet mimo konfliktów i siadającej atmosfery), ale to, że nie starczało na benzynę żeby dojechać do pracy gdzie zarabiałem za mało, to już lekkie kuriozum, przyznacie sami.
Ostatecznie (dzięki wielu latom ciężkiej pracy, samozaparciu i wzięciu sprawy w swoje ręce zamiast narzekania) założyłem swój biznes i mam się dobrze. Ale to nie jedyne rozwiązanie. Mam wielu znajomych, którzy wciąż są na etacie i mają się równie dobrze, a może i lepiej. Ważne jest chyba to, żeby wiedzieć ile kosztuje nasza praca i czy ktoś tu nas przypadkiem nie kantuje. Albo czy przypadkiem nam nie odwaliło z oczekiwaniami.
Ile zarabia grafik? Z jakim stażem i w jakim mieście? W jakiej branży i o jakiej specjalizacji? Możecie podejrzeć w moim kolejnym wpisie z tej serii – o TUTAJ.
pozdrawiam
Zuch
PS – ten wpis jest wstępem akcji komercyjnej na zlecenie portalu pracuj.pl. Zawiera wyłącznie moje subiektywne przemyślenia.
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Grafik zarabia za mało.
W moim mieście normą są teksty „sam bym to zrobił, ale nie mam czasu”, czyli zrób mi to za dyszkę albo parę groszy.
Ew. klient rzuca tekstem „kumpel mi za flaszkę zrobi”, czyli mówimy o całej IDENTYFIKACJI WIZUALNEJ. Każdy ma takiego kumpla, który za 20 złotych (chyba tyle kosztuje jakaś podłota), zrobi logo, materiały reklamowe, księgę znaku itp. I jeszcze wydrukuje!
Im mniejsze miasto, im mniej ważny ośrodek tym gorzej traktuje się osoby z branży „wizualnej”. Tym bardziej, ze rynek psują osoby, które pracują w jednym miejscu i dorabiają fuszkami w stylu „logo za 30 złotych”.
Stwierdzam ze smutkiem, że grafik traktowany jest jak maszynka do obsługi programu wg. woli klienta. Klient wie czego chce a grafik ma tylko klikać gdzie klient karze.
Jak do tej pory trafiłem na zaledwie kilka zleceń gdzie miałem jakąś większą swobodę, ale z racji pracy – jako grafik, ale nie w studiu graficznym, ot dział reklamy w firmie – mam swobodę odrzucania kiepskich zleceń. Czy to organizacyjnie czy finansowo 🙂
Generalnie wszystko, co zostało napisane w poście się zgadza. Praca grafika w Polsce jest odbierana głównie jako trywialne zajęcie, którego może podjąć się każdy student. Tak sprawę widzą agencje oraz klienci, przede wszystkim klienci. Ze względu na taką sytuację ciężko jest wycenić swój poświęcony czas, idee w rzetelny i satysfakcjonujący sposób.
Cwaniactwo firm i klientów kończy się, gdy student pracujący za przysłowiowe 100 zł nie potrafi zrobić DTPu lub przeoczy pewne specyfikacje, a druk trzeba przeprowadzić ponownie. Wtedy dopiero docenia się doświadczenie grafików, nie tylko ich kreatywność.
Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem klientów, że podana przeze mnie cena jest za wysoka, bo „mam takiego grafika, co projektuje logo za 150 zł, a stronkę za 300”. Niestety na pewnym etapie pracy grafika, tym początkowym, trzeba się pogodzić z walką o zlecenia za marne grosze, by wypracować sobie markę. Nadal jednak wycena to iloczyn czasu poświęconego na dany projekt z oceną własnego kunsztu.
9 lat styczności z grafiką, od 3 lat komercyjnie – wkroczenie na rynek pracy. Na dzień dobry 1400 + premie (realnie 1700-2000 na czysto). Aktualnie 500 – 3000 netto, na własnej działalności (tak wahania są kosmiczne! nie mniej jednak 500 to był mój najgorszy miesiąc – luty, poza tym nigdy nie spadłem poniżej 1600, z reguły jest to powyżej 2000 zł, jednak widzę tendencje wzrostową i jestem zadowolony ze swoich decyzji!)
* kwoty netto
Wiek – 24 lata, Podkarpacie, doświadczenie zawodowe – 2 lata etat, pół roku – własna działalność. Branża poligraficzna, grafika 2d rozszerzona o handel materiałami drukowanymi i stronami www.
Stanowisko: grafik
Miasto: 100-150 tys.
Umowa: o pracę, na czas nieokreślony
3 lata w firmie
Na czysto miesięcznie: 2000-2500
4 lata – drukarnia offsetowa 2000 na rękę
1000 – w domu po pracy
6 lat doświadczenia w pracy w agencji reklamowej/drukarni cyfrowej/drukarni offsetowej.
Małe miasto wojewódzkie (Kielce) na start 1200 na rękę.
Obecnie 1800 + premie. Łącznie w okolicach 2300-2500 na rękę.
Wiek – 28 lat.
Nie mam zielonego pojęcia ile zarabia grafik w jakimkolwiek wieku, z jakimkolwiek stażem, w jakiejkolwiek branży i mieście, ale ta zajawka akcji bardzo mi się podoba, więc niecierpliwie czekam na ciąg dalszy 😉
Jaki z tego morał? Trzeba ciągle się rozwijać i czekać na swoją szansę. Nikt z nas nie zna przyszłości, jedyne co mamy to obecna chwila i dlatego trzeba wykorzystać ją w pełni. Zamiast marnować wolny czas na nic nie wnoszące do naszego życia rozrywki(tv,marnowanie czasu w sieci) warto poświecić choćby jedną godzinę naszego dnia na rozwój swoich umiejętności.
Święte słowa 🙂
Pozwoliłam sobie przekopiować je i wstawić w formie cytatu. Podpisałam „Graft”. Pozdrawiam, Monika
Duże miasto ze znaną Akademia Sztuk Pięknych. grafik, łączenie specjalności zarówno projektowanie jak i dtp. Zatrudniona obecnie na stanowisku dtp plus pomoc działu kreatywnego na etat na czas określony. 15 lat doświadczenia. Dostaje 1500 na umowę drugie tyle pod stołem. Jak dla mnie niewystarczająco aby utrzymać 2 dzieci.
Miasto 250 tyś.
branding, dtp
obszar działania – globalnie
15 lat doświadczenia: etat 3000 na rękę – praktycznie żadnych premii.
Po pracy śr 2500 na rękę
Od kilku miesięcy działalność – 10 000 śr/miesiąc netto
Hej.
Jedna istotna zasada. Jak wymiatasz to zarabiasz nawet w granicach 4500-6000zł netto. Jeśli Twoje portfolio to wizytówki i banery na płot to zawsze będzie mało.
Przy dobrych kampaniach i pracy przy znanych markach zawsze jest pieniądz.
Pozdr
Misto: Gdańsk
Lata doświadczenia: 6
Obecne zarobki: 4.200 netto
Przedmieścia dużego miasta
7 lat w firmie
Grafik DTP (flekso)
Umowa o pracę
Zarobki 4500-5000 zł netto (zależne od premii)
5 lat doświadczenia, własna DG od 4 lat,
miesięcznie 1500-6000 netto minus koszty/zusysrusy
praca > 10h dziennie
web,print design
miasto 150-200tys.
wiek 24lata…
Nie jestem grafikiem, ale branża ogólnie podobna.
5 lat doświadczenia.
6-7k na fakturę/miesiąc (wliczając pracę po godzinach)
własna działalność + 4 firma (+ 1 zatrzymany podwyżką przy próbie przejścia)
„jedyną drogą do podwyżki było zmienienie pracodawcy” 100% prawdy. Dziękuję. Dobranoc. Zmieniać robotę jak się znacie na robocie i się nie bać!
– 26 lat
– 6 lat w zawodzie
– przekrój prac od identyfikacji firm, przez strony internetowe, po skład książek, DTP
– 2 lata pracy w agencji
– od 3 lat na własnej działalności
– zarobki 2500-4000 zł netto – minus koszty utrzymania firmy, czyli ok 1500-3000 netto
– realny czas pracy miesięcznie od 100 do 150 h, zależnie od zleceń
– Poznań i okolice
A ja właśnie zakładam działalność i póki co mam nadzieję zarobić cokolwiek 🙂 Trzymajcie kciuki
30 lat
7 lat w zawodzie
6 lat w agencjach
7 miesiecy wlasna działalność
Specjalizacja: WEB
Miasto do 100k mieszkańców.
Zaczynałem od stażowego 600 zł, później rok za najniższą krajową.
Zmiana firmy: 1600 netto
Kolejna zmiana: 2500
Kolejna: spadek do 1800, ciągu 3 lat doszedłem do 2600.
W międzyczasie pracowałem wieczorami średnio 1000 zł dorabiałem po godzinach.
Własna działalność: najgorszy miesiąc 700 zł (ze względu na długi projekt)
najlepszy (obecny) ponad 10.000 (szybko się nie powtórzy), średnio wychodzi między 3000-3500 po odliczeniu kosztów.
Ogólnie lubię to co robię, ale klientela doprowadza mnie do załamania nerwowego. Dlaczego? To już każdy pisał, od Kasi Mrozek o pomarańczowych kreskach, po Misza, który bujał się z klientami debilami miesiącami.
Ogólnie z obserwacji widzę, że dorobić na tym się nie idzie, rynek popsuty i lepiej sprzedawać kebaby.
grafik / animator / motion designer
miasto: ponad 1,5 mln mieszkańców
na etacie od 5 lat jako grafik DTP i pan od informatyki i multimediów.
3600 na rękę + prace zlecone
za mało. szukam lepiej płatnej pracy, bezskutecznie.
latami unikałem agencji reklamowych, dziś już jest trochę późno, żeby się wgryzać w struktury agencji.. a jednak motion design jest moją najmocniejszą stroną i bez agencji się nie obędzie
szukam dalej. pozdro zuch
Ja z kolei nie jestem grafikiem na etacie, a jedynie dorabiam od zlecenia do zlecenia i póki co, dowiaduje się, że zawsze biorę za mało. Za każdym razem wydaje mi się, że moja praca jest wyceniana akurat, ale praktycznie nigdy nie musiałem kłócić się o zejście z ceny. Chyba pora docenić się bardziej i podnieść stawki 😉
10 lat doswiadczenia, Wroclaw
startowalam od web design, potem graphic design i dtp
zaczynalam od 1500
po 5 latach 3000-3200 na reke
kolejne 2 lata spadek do 3000 oraz 2500 (+ okolo 300/mies na prywatach) i praca w wielkim stresie.
Od 3 lat na tzw. „wyspach” 2000 euro i super komfort pracy, 0 nadgodzin, swietna atmosfera, wyrozumiali klienci ;P(stawka niewielka jak na wyspy, ale kolejna stawka bedzie juz jak dla seniora).
*stawki netto, zawsze na etacie
10 lat doświadczenia, samouk + kursy, własna DG (od 8 lat), kontrakt w korpo (40h/w) + hałtura po (10-18h/w) – 7000-9000 netto (minus zusysrusy, krejtyklaudy i inne)
web, print, flash, gfx4mobile, multimedia, rzadziej id
duże miasto
wiek: x>30 l 🙂
zarabiam w sam raz i staram się trzymać stałych klientów (wszystko byle nie użerać się z nowymi), ludzie na rynku krzyczą za mało, chociaż jest wiele sierót które mają nieadekwatnie wysokie wynagrodzenie do umiejętności
Problem polega na tym, że dziś grafikiem nazywa się każdy, kto obsługuje programy graficzne. A program graficzny to tylko narzędzie grafika. Grafikiem jet osoba, która potrafi rysować, projektować, że nie wspomnę o studiach artystycznych. Stąd obniżanie poziomu pracy oraz stawki za pracę grafika.
Naprawdę do miana grafika, trzeba mieć tytuł po uczelni artystycznej?
No cóż. Znam co najmniej dwa przypadki, które ąę ASP a malować to one powinny co najwyżej ściany, najlepiej jednym kolorem.
I odwrotnie – jest wiele osób, które żadne studia artystyczne…, ba nawet liceum plastyczne omijały z daleka, a przygotowują bardzo fajne rzeczy, za które dostają naprawdę konkretne pieniądze.
Grafik to zbyt obszerny temat na dzień dzisiejszy, żeby go wrzucać w takie ramy 🙂
Nie trzeba skończyć studiów, aby tworzyć. Chcę tylko uzmysłowić różnicę pomiędzy osobą obsługującą programy graficzne a prawdziwym grafikiem, który potrafi rysować. Jestem grafikiem a komputer to tylko jedno z moich narządzi. A niska jakość i niska cena prac graficznych wynika często z tego, że prace te robią osoby, który poznały programy graficzne.
No tak. Masz rację, aczkolwiek grafik może być artystą, albo rzemieślnikiem, chociaż jeden i drugi trafi do tego samego worka – grafik.
Najważniejsze, żeby za tą pracę nam płacili 🙂
P.S. A grafik, który rysuje to nie rysownik? ;-). Oj żartuję nooo. Czepiam się tak zadziornie tylko.
P.S.^2 Jestem bardziej rzemieślnikiem, niż artystą. Rysuje dość podle, ale to raczej dlatego że mało 😛
fakt, uprościłam to. rysownik rysuje a grafik tworzy grafiki czyli dzieła powielane. No i faktycznie najważniejsze, żeby klient to kupił…
jednak prowadzenie firmy i zatrudnianie ludzi to trochę inna bajka niż praca etatowa czy nawet freelance. z jednej strony odpowiedzialność, aby regularnie(!) co miesiąc(!) niezależnie od okoliczności(!) wypłacić pracownikowi pensję…
motywować, znosić humory i wiele innych zmiennych.
a to, że każdy(!) chce więcej, to nie nowość.
holandią nie jesteśmy, a koszty utrzymania pracownika to w firmie koszt spory, ale nie jedyny. musi mieć gdzie i na czym pracować, a etatowy grafik nie poświęca raczej czasu na pozyskiwanie klientów, prawda?
etatowy raczej nie, ale freelanc jak najbardziej 🙂
zatrudnij więc kilku grafików, zajmij się tylko pozyskiwaniem klientów, zarządzaniem zespołem (i poprawianiem roboty po nich), a szybko wyrosną Ci wąsy, szefie 😉
eee, nie te geny na wąsa 🙂 zresztą zamiast sprzątać po innych lepiej blogować 🙂
Pracuję ileś tam lat w okolicy branży, może nie do końca ściśle tylko projektowanie graficzne, ale Photoshop jest jednym z narzędzi. Doprawdy nie potrafię sobie teraz wyobrazić pracy na etacie u kogoś. Nawet niech płaci dobre pieniądze (no chyba, że baaardzo dobre, biuro na hawajach i cały rok słońce). W tej chwili na czysto zostaje jakieś 2-4tys miesięcznie, nikt mnie nie wpienia – z racji czasochłonności usług jakie wykonuję obsługuję 2-4 klientów w miesiącu, z czego połowa to stali odbiorcy. U każdego z nich jestem kilka razy w miesiącu – w pewnym sensie są moimi szefami, ale liczą się z moim zdaniem jako fachowca, odnoszą się z szacunkiem czyli nie używają haseł TY BURAKU, za każdym razem jak tam jestem dostanę kawę ciastko i np jakieś zaproszenie pracownicze na koncert czy inną imprezę. Jestem traktowany jak pracownik firmy jeśli chodzi o przywileje ale jako osoba z zewnątrz jeśli bierzemy pod uwagę stosunek zależności szef – pracownik. Jak wystawiam fakturę to pada pytanie:” Czy na pewno wszystko Pan doliczył i czy jesteśmy na czysto. To proszę sobie doliczyć jeszcze 300zł bo jesteśmy zadowoleni z tej prezentacji”. Większość z tych klientów to firmy, które odeszły od klasycznego zlecania projektów firmom reklamowym bo po prostu tam nie istnieje nić porozumienia, całość procesu została sprowadzona do umowy gdzie ważniejsze od pomysłu na reklamę jest termin w jakim należy zgłosić poprawki. Nie ma kontaktu bezpośredniego z osobą, z którą da się załatwić wszystko od ustaleń finansowych po projekt, druk i dostawę. Każdy jest od czegoś innego, często jest to kontakt na zasadzie :”to ja przekażę” albo proszę wysłać maila w tej sprawie.
Praca grafika w takim systemie sprowadza się do zaszeregowania go na równi z magazynierem czy kasjerem w supermarkecie (bez urazy dla powyższych) a więc również pensja wygląda podobnie. To niestety jest chyba bolączka całego naszego rynku pracy – jak w przetargu, kryterium wyboru 100% cena dlatego coraz częściej spoglądam w kierunku klientów spoza granic naszego kraju…
Zupełnie inną kwestią jest świadomość klientów, czyli kumpel zrobi mi za flaszkę vs ma pan taki guzik w komputerze :”zrób ładną ulotkę” więc za co pan chce 100zł, za jedno kliknięcie?
się spisałem 🙂
miłego dnia
dodam swoje 4 grosze bo widzę spore podobieństwo między branżą graficzną a video/filmem.
Rynek wypełniają osoby które albo się uczą i zbierają doświadczenie, albo są ludzie którzy dorabiają. Jak wykonują swoją pracę to już inna kwestia.
co do zarobków:
pierwsza praca na etacie (wcześniej dorabiałem na zleceniach)
2k netto
miasto 100 000
+ zlecenia – zależnie chęci i zapotrzebowania powiedzmy średnio 500 miesięcznie.
moje pytanie ponieważ jestem nowy na rynku – jak przejść na własny rachunek i pracować przy dobrych kampaniach/zleceniach ze znanymi markami? (tak jak kolega wspomina kolega Timi)
Nie grafik, ale art director.
17 lat po agencjach.
7k na umowę o dzieło + fuchy różnie, raz lepiej raz gorzej.
Stolica.
Warszawa,
5 lat doświadczenia, samouk.
etat w korpo + 2 stałe umowy od poprzednich pracodawców:
14 godzin dziennie (soboty i niedziele też)
ok. 11 000 zł miesięcznie
żadnych kosztów (umowa o pracę + dzieła)
+ chałtury ok 10 godzin w miesiącu za ok 1000 zł
Cennik:
strona na wordpressie od 1500 zł
logo 500 zł
projekt wizytówki 100 zł
inne grafiki od 50 zł za godzinę pracy
Ogólnie nie narzekam, chociaż oczy i kręgosłup już tak 🙂
Nie ma bajki, ale zadowolenie klientów robi swoje. Zdarza mi się nie podejmować zlecenia ze względu na słaby temat – zbyt cenię swój czas. Wbrew pozorom całkiem dobrze wpływa to na klientów – efekt niedostępności 😉
Złotów (ok. 20 000 mieszkańców)
5 lat doświadczenia
5 lat WSSU
5 lat PLSP
Umowa o prace, 40 godzin tygodniowo
2500 miesięcznie.
Prywata
Logo, wizytówka itp – 300zł
ewentualnie – 100zł od strony
Średnie miasto (150 tys), dział marketingu firmy o zasięgu europejskim, dtp, internet, 3600 netto.
Warszawa: 2 lata ciekawej pracy w agencji zaraz po studiach na umowie o dzieło (2 lata bez ubezpieczenia!)- 2000 zł + ewentualne fuchy – do 1000 zł (rzadko)… były momenty, że chciałam zająć się czymś innym niż grafiką, bo czułam się niedoceniona, a wszędzie oferowali te same warunki :/ Ostatecznie zwolniono mnie z powodu cięć budżetowych- właściciel firmy sam był grafikiem, więc poszłam pierwsza na odstrzał.
Obecnie: chałtura w firmie niezwiązanej z branżą, ale w dziale marketingu, na stanowisku grafika – umowa o pracę, elastyczne dni pracy, niepełny etat- ok. 3200 na rękę + fuchy od 500 zł do 1800 zł… mimo nie takiej złej sytuacji nie wyobrażam sobie siedzieć na tym stanowisku dłużej, czuję, że się cofam w rozwoju- traktują mnie często jako operatora sprzętu, który realizuje fantazje graficzne córki prezesa, jest to mocno frustrujące.
Idealnie byłoby połączyć wyzwania pierwszej pracy z zarobkami drugiej 🙂 Ufam, że się kiedyś uda.
23 lata, 3 lata doświadczenia, 3d, motion, web, ui.
4k na ręke praca średnio 6-9 godzin dziennie z reguły 8.
Ogólnie na początku grafika wydawała się super z czasem staje się przereklamowana aż wreszcie okazuje się, że jest niedoceniana i Ty jesteś niedoceniany…potem…człowiek uczy się programować….
Duże korpo w okolicach poznania, kontrola jakości grafików i drukarni, 6900 pln brutto + delegacje, zwrot wydatków + auto. Doświadczenie ponad 10 lat, od produkcji po akanta. W filli starouninej mojej firmy zarabia się 3-4 k, tylko ze waluta inna, za rok po stażu uciekam, szef sie nie zdziwił tylko jeszcze zachęcał :)… ćóż, może dlatego, że też się przenosi. 🙂
peace. 🙂
jak ktos jest dobry to niech nie traci czasu na pierdu pierdu za 3 k na rękę, bo to nie są duże pieniążki a wiem jakie kwoty są na fakturach za kontrakty z dużymi i średnimi graczami… polecam skandynawię + sąsiadów zza odry.