Czytałem jakieś badania, że statystyczny polski ojciec spędza ze swoimi dziećmi kilka minut dziennie… Konkretnie chodzi o czas poświęcony na zabawę czy inne wspólne aktywności. Smutne to i przerażające. Jednak żeby być sprawiedliwym trzeba zaznaczyć, że faceci po prostu nie wiedzą jak mają spędzać czas ze swoimi dziećmi, bo nikt ich tego nigdy nie nauczył.
Musimy spojrzeć na kilka pokoleń w tył. My – dzisiejsi ojcowie (plus minus trzydziestoparoletni) jesteśmy dziećmi facetów wychowanych w komunizmie, którzy są dziećmi facetów którzy przeżyli drugą wojnę światową, którzy są dziećmi facetów którzy przeżyli pierwszą wojnę światową, którzy są dziećmi… Tak naprawdę dopiero dziś możemy swobodnie oddać się ojcostwu. Jakby nie patrzeć, takiego prosperity nasz kraj nie miał od pokoleń. Teraz mamy czas i możliwości aby być Ojcami naszych dzieci. I nie robimy tego…
Kiedyś nie umiałem prowadzić samochodu, ale po zajęciach teoretycznych i praktycznych (no i wielu godzinach za kółkiem) nauczyłem się i dziś jestem dość przyzwoitym kierowcą. Podobnie jest z ojcostwem. Tego trzeba się nauczyć. Trzeba trochę poczytać, posłuchać osób bardziej doświadczonych, nabyć nieco teorii, wesprzeć się. Następnie przejść do praktyki i słowo wcielić w czyn. Tylko jak?
Poniżej daje dwie proste rady, które wynikają z mojego doświadczenia i które u mnie się sprawdzają. Ameryki nie odkrywam, nobla za to nie dostanę. Wielu z Was na pewno ma cały wachlarz innych, może lepszych rad. Super – podzielcie się w komentarzach. Ale do rzeczy:
Zastanów się co Tobie sprawia przyjemność i zacznijcie robić to razem
Jestem graczem. Uwielbiam gry komputerowe. Kilka lat temu (zbiega się to z narodzinami mojego synka) wypadłem nieco z obiegu, bo po prostu nie miałem już czasu żeby grać. Ale cały czas to lubię. Dlaczego więc nie miałbym grać z dziećmi? Dlaczego nie dzielić czegoś co mi sprawia przyjemność z zabawą z dziećmi? Niedawno kupiłem Playstation i po wprowadzeniu kilku restrykcyjnych zasad użytkowania jej przez dzieci (czyli ile? kiedy? z kim? w co?) gramy sobie wieczorami z Lego StarWars. Przyjemne z pożytecznym po dwakroć, bo raz, że spędzamy świetny czas bawiąc się razem, a dwa, że gry są o wiele lepsze niż oglądanie bajki w telewizji.
Jestem też trochę geekiem. Lubię SF i fantasy. Mnogość gadżetów i prostota tych uniwersów świetnie nadaje się do zabaw z dziećmi. Rysujemy statki kosmiczne, walczymy na miecze świetlne, gonimy smoki i orki.
Jestem łakomczuchem. A jak większość łakomczuchów lubię coś upichcić. Włączam w to dzieci (w senie nie, że je pichcę, tylko z nimi). Bawimy się w kuchni, robiąc ciastka, czy inne dziwactwa z ciasta francuskiego, które jest w stanie obsłużyć każdy (ostatnio owinąłem paluszki rybne w ciasto francuskie i oficjalnie był to Chewbacca w śpiworku). Podając im obiad układam składniki np. w uśmiech. Zajmuje to jakieś 15 sekund, ale wysyła jasny sygnał dzieciom – mój tata jest fajny.
Zastanów się co sprawia przyjemność Twojemu dziecku i zacznijcie robić to razem
Moja córeczka lubi malować paznokcie – nie wiem skąd jej się to wzięło. Zamieniam się więc co jakiś czas w kosmetyczkę i maluję Hani jej malutkie pazurki. Chwila inspiracji fotkami z instagrama i żółte paznokcie w czarne paski to pszczółki, a czerwone w czarne kropki to biedronki.
Mój synek lubi czytać – czytamy więc razem. Co wieczór przeżywamy przygody Pana Samochodzika, czy Cyrusa Smitha z Tajemniczej Wyspy.
Moja córeczka uwielbia plastykę – pokazuję jej jak zrobić motyle (kilka kropli farb na środek, kartka na pół, kilka plaskaczy, rozkładamy – mamy motyla).
Moje dzieci lubią się wyżyć, tarzać i bić (oczywiście w żartach). Biorę więc poduchy z kanapy i się tłuczemy. Chcę im kupić (i sobie też) rękawice bokserskie, żebyśmy mogli się bezpieczniej okładać. Raz, że dobrze się bawimy, dwa, że poprawia zdolności motoryczne. No i zawsze jest niewymuszona okazja, żeby się poprzytulać.
To wszystko jest proste. Wystarczy chcieć. No ale przecież chcecie, bo który facet nie chce być najlepszym tatą?
pozdrawiam
Zuch
Fajne? Daj lajka i zostaw komentarz
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Bardzo lubię te Twoje ojcowskie wpisy! Bo jak się na tym zastanowić to właśnie jest takie proste – pomyśleć co lubimy my i co lubią nasze dzieci i robić to razem! U nas mój mąż i moja córeczka uwielbiają oglądać przyrodę – dotykają sobie ślimaków patyczkami, chodzą nad rzekę obserwować ryby itd. Albo budują zamki z klocków – no który facet tego nie lubi?
tatą nigdy nie będę, ale przypomniało mi się, jak z siostrami i moim tatą bawiliśmy się w drzewo wiewiórek – on stawał z szeroko rozłożonymi na boku rękami, na których trzeba było doskoczyć. nierzadko pomagałyśmy sobie nogami i z perspektywy czasu nie mogę uwierzyć, jak często dał nam się skopać i sponiewierać, gdy dwa przedszkolaki wieszały mu się na rękach, kopiąc go w brzuch.
to jest ojcowska miłość…
😉
Twoje propozycje na pewno dają mniej ofiar w ludziach…
😛
no nie wiem czy mniej 🙂 przy pomocy elementów kanapy robimy niezły mordor 🙂
Chewbacca w śpiworku made my day 🙂
W zasadzie dzieci lubią wszystko, jeśli tylko robimy to z nimi 🙂 Zwyczajnie łakną naszego czasu i uwagi. Tak jak mówisz, wystarczy trochę chęci (poczytania książek, internetu) i można być super rodzicem! Uczmy dzieci kreatywności na swoim własnym przykładzie. Ciężko to jednak zrobić, gdy wraca się do domu i włącza tv.. Dzieci mają oczy i uczą się bardzo szybko. Braku pomysłowości i inicjatywy niestety też. Do boju! Wychowujmy super dzieciaki!
Pozdrawiam 🙂
słowo klucz: czas.
kto go ma i trwoni na oglądanie TV rzeczywiście traci to co najlepsze – uwagę i przywiązanie dziecka.
Jeśli w ciągu całego dnia znajdę 15 minut czasu na Teleexpress lub 25 minut na jakieś wiadomości, to już dużo.
Wydaje mi się żeby być najlepszym rodzicem wszystko m podstawę w Bogu i w relacji z nim. Gdy mamy z nim super relacje, nasze kontakty z dziećmi będą takie jak Bog chce.
Pozdrawiam i życzę pisania więcej o Bogu i jego wspaniałych czynach w naszym życiu 😉
Myślę, że mieszanie do sprawy kwestii Boga jest trochę niebezpieczne, chyba, że zależy Ci na wywołaniu zaciętej dyskusji.
Co nie zmienia faktu, że każdy ma prawo mieć własne zdanie. Jednak czytając Twoją wypowiedź odnoszę wrażenie, iż sugerujesz, jakoby mój brak czasu dla dzieci wynikał z braku Boga w moim życiu. A chciałbym zaznaczyć, że mój kontakt z moimi dziećmi wiele osób określa jako bardzo dobry.
mimo że podzielam zdanie Karoliny, to faktycznie muszę Ci siutku przyznać rację, że zostało to sformułowane dość hmm… radykalnie 🙂 Niemniej jednak dla osób wierzących Bóg jest fundamentem wszystkiego, w tym i ojcostwa. No i w moim przypadku jest właśnie tak, że bez Boga w sercu byłbym pewnie okropnym ojcem.
Wszystko ładnie pięknie, prawda stara jak świat: Chcieć znaczy móc! Jednakże mam pewne małe ale, w sumie kwestia która mnie męczy już od jakiegoś czasu:
Spędzanie czasu z dziećmi to nie tylko kwestia chęci, czy wyobraźni. To częstokroć również kwestia czasu, którego w dzisiejszym świecie jest jak na lekarstwo. Pomysłów w mojej głowie jest cała masa, ale co z tego, skoro wracam do domu o 19tej, a o 21 chłopaki idą już spać. Pomijam kwestię, że często ze starszym muszę jeszcze zrobić lekcje, bo mały cwaniak zamiast robić lekcje po szkole u babci ganiał się z kumplami po podwórku… A jeśli czegoś nie rozumie, to już wogóle wieczór mam z głowy i jakiekolwiek zabawy akurat są tu nie wskazane.
Chciałbym zarać swoje dzieci własnymi pasjami, ale jak na razie z przykrością stwierdzam, że moje pasje (astronomia, elektronika, programowanie) ich nie kręcą. Wolą tracić głowę dla minecrafta – co staram się im dozować i wskazywać rzeczy ważne i ważniejsze.
ale cóż, może kiedyś…
brak czasu niestety bywa wymówką, choć często faktycznie tego czasu nie ma. Ale skoro nie ma czasu na to żeby być z własnymi dziećmi, to może jest to właściwy moment żeby nieco przemeblować życie?
btw – może sam zacznij grać w minecrafta? Ja osobiście tego nie czuję w ogóle, ale np. znajomi programiści czy elektronicy (dorośli faceci) w minecrafta ostro pocinają.
Odnośnie czasu tutaj jest ciekawy artykuł: http://www.bakadesuyo.com/2014/04/busy/
W skrócie, wg badań dzisiaj mamy więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej, jednak czujemy się bardziej zajęci dlatego, że nasz czas jest zbyt podzielony. Głównie przez to, że skupiamy się na kilku rzeczach na raz (sprawdzić maila, sprawdzić fejsa, zrobić obiad, obejrzeć TV, dokończyć raport itp) przez co nasz organizm czuje się przeciążony…
Uważam, że bardzo potrzebne są tego typu teksty. Tym bardziej, że często kobiety wcale nie pomagają lub nie potrafią wytłumaczyć facetom jak zajmować czy bawić się z dziećmi. Nieświadomie (mam nadzieję) potrafią ich zniechęcić przez zmuszanie. Tym czasem czasem wystarczy to wytłumaczyć to w taki sposób, jak Ty wiele rzeczy tłumaczysz u siebie na blogu 🙂
Świetny post, szczególnie początek. Mam wrażenie że kilku panom zakręciła się łezka w oku ;-).
Będę zaglądała częściej, pozdrawiam 🙂
Motylek powalił mnie na kolana 🙂