ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Gratulujemy odważnym

21/10/2013  |  By ZUCH In Zuchbiektywnie
elegant_icon 3

Podobno zmiana pracy jest jedną z trzech, obok kupna samochodu i narodzin dziecka, najbardziej stresujących rzeczy w życiu mężczyzny. Każdy punkt przeżyłem przynajmniej dwa razy, więc mogę powiedzieć, że faktycznie, coś jest na rzeczy. Faktem też jest, że podjęcie każdej z tych trzech decyzji wprowadza do naszego życia wiele nowych doznań i kolorytu. O dzieciach i samochodach porozmawiamy innym razem. Dziś skupię się na temacie pracy, a konkretnie na drodze jaką jest kariera, praca, zmiany i decyzje, które podejmujemy (lub nie). 

Od pewnego czasu noszę się z napisaniem czegoś o pracy, głównie w kontekście moich doświadczeń. Kampania portalu Pracuj.pl – „Gratulujemy odważnym”, a zwłaszcza to, że zostałem zaproszony do wzięcia w niej udziału, było faktem mocno mobilizującym.

Na początku było…

… pięć tysiaków na rękę i umowa o pracę… taaa… w marzeniach. Kiedy zaczynałem pracować jako nikomu nie znany graficzyna moja pensja była tak niska, że nawet jej tu nie wymienię. Miałem normalny, ośmiogodzinny dzień pracy, czyli pracowałem od 8 do 18 (if you know what I mean). Pracowałem, narzekałem, pisałem magisterkę, pracowałem i zrzędziłem, klasyk. Ale przede wszystkim uczyłem się, oj uczyłem. Przez te półtora roku nauczyłem się ogromnej ilości rzeczy. Dlatego ta pierwsza praca nigdy nie będzie mi się kojarzyć np. z niską pensją, tylko z ogromem wiedzy, którą przyswoiłem.

Czas leci, świat idzie do przodu, a ja razem z nim. Starałem się patrzeć do przodu. Chciałem dla siebie i swojej rodziny więcej. Zmieniłem więc pracę. Podniosłem stan konta i własne ego, podnosiłem swoje umiejętności, doświadczenie i cały czas patrzyłem dalej. Cały czas miałem przekonanie, które zresztą mam do dziś, że tu i teraz to nie jest kres moich możliwości, że ja się dopiero rozkręcam. W międzyczasie, dość przypadkowo, powstał mój blog z komiksami. Cały czas słyszałem głos z tyłu głowy (co ciekawe ten głos często brzmiał jak głos mojej żony), który mobilizował mnie do działania. Mimo, że już jest fajnie, to przecież może być jeszcze fajniej. Można zarabiać więcej, pracować mniej, mój blog może czytać ktoś inny niż tylko najbliżsi znajomi.

Czas leci, świat idzie do przodu, a ja razem z nim. Pojawia się coraz więcej ciekawych opcji. Te najciekawsze zdecydowanie poza strefą własnego komfortu. Ale podejmuję kolejną decyzję i zmieniam pracę. Zaczyna się nowy etap, tym razem po stronie klienta. Początkowo wszystko jest na mojej głowie, która jeszcze chwila i pęknie. Mogłem przecież się nie wyrywać, zadekować się w poprzedniej firmie i trwać. Ale awans przez zasiedzenie, to nie do końca to o czym wtedy marzyłem. Cóż zrobić? Życie trzeba wziąć na klatę.

Praca wre, zadań i projektów coraz więcej. Coraz więcej też odwiedzających blog. Pojawiają się jakieś wyróżnienia. Pojawiają się też pierwsze, nieśmiałe pomysły o własnej firmie.

Kolejny raz trzeba podjąć decyzję co dalej? Odejść? Zostać? Pensja jest, kawa jest, a i do kawy coś się zawsze znajdzie. W sumie można by tak potrwać. Tylko co z marzeniami? Osobiście uważam, że marzenia nie są po to żeby były, tylko żeby wyznaczały w życiu cele, a z kolei cele są po to żeby je realizować.

Gratulujemy odważnym

Decyzje trzeba podjąć

Dokładnie dwa lata temu podejmowałem decyzje o odejściu z dobrej, stabilnej firmy. To był dla mnie bardzo trudny czas. Jako typowy Polak nie posiadałem oszczędności i zmiana z pracy u kogoś, na pracę u siebie, musiał odbyć się płynnie. W praktyce oznaczało to pracę na dwa etaty. Wtedy miałem już dwójkę dzieci, a bycie ojcem traktuje priorytetowo, więc miałem też taki tatowy trzeci etat. W tym czasie doszedłem do wniosku, że sen jest dla mięczaków. Wniosek ten trochę odchorowałem.

Moją firmę zarejestrowałem w styczniu 2012 roku.

Droga

Każdy z nas jest w jakimś punkcie „A”, marząc o tym, żeby w przyszłości być w punkcie „B”. Należy sobie jednak zdać sprawę z tego, że ten nasz punkt „B” jest w rzeczywistości punktem oznaczonym literką stojącą nieco dalej w alfabecie. Dzieli nas od niego jeszcze kilka miejsc, kroków i decyzji do podjęcia. Trochę potu do przelania i stresu do przeżycia. Nie będzie z mojej strony specjalnie odkrywczym stwierdzenie, że kariera to droga. Żeby poruszać się po tej wyimaginowanej drodze trzeba podejmować realne decyzje. Trzeba być aktywnym, podnosić sobie poprzeczkę, szukać nowych wyzwań, bo inaczej skapciejemy. Oczywiście nie chodzi mi o skakanie z firmy do firmy co pół roku, ale o jakiś sensowny rozwój, bo jak nie będzie rozwoju, to będzie zastój. Szybko też może się okazać, że to co braliśmy za bezpieczną przystań, faktycznie jest bagnistym bajorkiem, w którym jest nam niedobrze, ale jakoś tak nie możemy się z niego wygramolić.

Naprawdę nie wiem, jaki masz plan na swoje życie. Nie będę też mówił Ci co masz robić. Powiem tylko, że może nadszedł czas żeby zacząć COŚ robić? Pamiętaj, że gratuluje się odważnym.

Pozdrawiam

Zuch

 

 

.

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storydługo pracujesz?
Next Storygratulujemy odważnym

7 komentarzy

  1. Ewelina Szczecinska 21/10/2013 Odpowiedz

    Jakbym czytała o sobie! No, prawie 😉 Bo po pierwsze nie jestem facetem, a po drugie siedzę bardziej w SEO niż w grafice. Ale znam świetnie to uczucie, gdy w pierwszej pracy dostaje się śmieszne pieniądze, ale idzie za tym doświadczenie, w drugiej pensja jest nieco lepsza, a umiejętności nabywa się kolosalne, aż w końcu przychodzi czas na pójście na swoje. Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, a dodatkowo podczas czytania tego tekstu, przypomniały mi się wykłady sir Kena Robinsona, który mówi dokładnie o tym samym – życie nie jest linią prostą, nie jest czymś, czego nie można zmienić. Czasem trzeba zaryzykować, by odkryć to, co staje się życiową pasją i sposobem na życie.

  2. Monika Loryńska 21/10/2013 Odpowiedz

    Bardzo fajnie się czyta takie historie 🙂 U mnie było trochę inaczej. Mi wystarczyło pół roku u innego pracodawcy, żeby się przekonać, że to nie jest miejsce dla mnie. Choć nie miałam bladego pojęcia o zakładaniu firmy, to założyłam na wariata, bo koleżanka z pracy mi spółkę zaproponowała 🙂

    Później było różnie – były wzloty i upadki, ale ostatecznie dzisiaj nie żałuję. Patrząc na to, ile przeszłam i ile ryzykowałam, to naprawdę jest to decyzja, która powinna być przemyślana. Zwłaszcza, jak się ma rodzinę na utrzymaniu. No ale wszystko da się zrobić, trzeba tylko chcieć 🙂

    Najfajniejsza jest ta wolność – to, że jeśli chcesz, możesz pospać dłużej (oczywiście pod warunkiem, że nie masz terminów i spotkań w tym dniu), możesz wziąć urlop, kiedy chcesz, możesz pracować o jakich godzinach chcesz, no i przede wszystkim.. możesz zarabiać ile chcesz. Niestety trzeba bardzo ciężko i mądrze na to zapracować. Ale myślę, że warto.

  3. Tomasz Kwiatkowski 21/10/2013 Odpowiedz

    Mam pytanko 🙂
    Kiedy zaczynał Pan pracę, jako „nieznany nikomu graficzyna”, na jakim poziomie ocenia Pan swoje ówczesne umiejętności? Czy miał Pan już jakieś zrealizowane projekty? Czy zaczynał pan pracę jako „świeżynka”?

    • zuch 22/10/2013 Odpowiedz

      To było jakieś 7 lat temu. Wtedy jeszcze byłem na piątym roku studiów (filozofia, życie publiczne na UAM). W portfolio miałem właściwie tylko prace dyplomową z liceum plastycznego i trochę projektów koszulek (ale takich raczej prostych). Umiejętności miałem… właściwie nie miałem. Ale miałem tego świadomość. Prace dostałem chyba dlatego, że w tej agencji (specjalizującej się w opakowaniach) było dużo roboty i dużo takiej śmieciowej drobizny. Nie było to ani łatwe ani przyjemne. Ale chyba miałem bardzo dużo chęci i wiedziałem że to chcę robić, więc siedziałem cicho i się uczyłem. A nauczyłem się bardo dużo. Naprawdę bardzo dużo. Raz, że musiałem, bo pracy było w ch…, a dwa, że ludzie tam byli fajni i mi pomagali i radzili.

      krótko mówiąc – świeżynka byłem 🙂

      • Tomasz Kwiatkowski 22/10/2013 Odpowiedz

        Hmm… Dziękuję za odpowiedź 🙂 Widzę, że kierunek studiów mamy bardzo podobny 😛 Różnica jest taka, że w grafikę, tak na dobre wkręciłem się od niedawna, będzie jakiś rok. I na dzień dzisiejszy nie wiem czy mogę już zrobić ten krok do przodu i starać się o pracę tej branży (szczerze chciałbym zaczynać w takiej firmie jak Pan), czy jeszcze zdobywać doświadczenie. Ale nawiązując do Pańskiej historii… trzeba być odważnym, więc będę próbował.

        Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!

  4. MiłoszW 22/10/2013 Odpowiedz

    Witamy w klubie : ) ja wciąż się bronię przed DG w PL… może spółka w UK? Zobaczymy… a tymczasem już wkrótce ożenek, potem pewnie zacznie się życie rodzinne. A marzenia to własna firma, luz, fajna robota… itd. Mam podobnie jak Ty. Ja jakieś 4 lata temu zerwałem totalnie z zawodem… nauczyciela. Co nieco z tego zostało, bo czasem coś wykładam, czasem szkolę, ale przede wszystkim projektuję, wdrażam. Wszystkim, którzy chcą „czegoś więcej” polecam zrobienie pierwszego kroku. Ale oczywiście jest wielu ludzi również, którym pasuje wkurzająca praca, lipna kasa i nieciekawy etat… no cóż…

  5. ChicaMala 30/10/2013 Odpowiedz

    Ja już kilka razy zmieniałam pracę i teraz też jestem na etapie myśli o zmianie, bo tylko do końca grudnia mam umowę. Za dużo czasu zajmuje mi blog i niestety szukanie kuleje. Przez kilka lat szukałam pracy przez pracuj.pl, ale nie udało mi się znaleźć nic do tej pory. Znajdowałam pracę innymi sposobami. Chociaż z pracuj.pl nigdy nie zrezygnowałam.

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.

 

Wczytywanie komentarzy...