Jak być dobrym nauczycielem
Obserwując dzisiaj dziatwę wędrującą uroczyście do szkół naszło mnie pewne wspomnienie, które notabene przypomniała mi małżonka. Otóż miałem wielki przywilej poznać kilka lat temu świetnego człowieka, belfra z powołania. Te kilka rozmów i spotkań rezonuje we mnie do dziś. Nie bez znaczenia był fakt, że gentleman jest sędziwym Anglikiem z urzekającym brytyjskim akcentem. To zawsze +100 do aury. W każdym razie David, bo tak się nazywa, podczas jednego ze spotkań powiedział tak:
– Zamknij oczy i spróbuj sobie przypomnieć pedagogów, którzy mieli autentyczny wpływ na twoje życie. Nauczyciela, jednego czy kilku, których rozmowy, porady, motta sprawiły, że twoje życie zmieniło się na lepsze. Może nie od razu, może po latach, ale jednak. A teraz pomyśl czy to w jaki sposób ci pomogli, jak na ciebie wpłynęli, jak cię zainspirowali, czy to miało jakiś związek z przedmiotem, którego uczyli? Czy może mniej ważne od tego czego uczyli było to KIM byli?
Hmm… No właśnie. Pamiętasz?
Ja pamiętam. Pamiętam moją nauczycielkę z polskiego, klasy 4-8. Początek lat 90-tych, szkoła cały czas zanurzona w słusznie minionej epoce i tu pojawia się ona, zaraz po studiach. Zaczyna uczyć myśleć. Wypracowania mają być twórcze. Wprowadza system dwóch ocen – za treść i za ortografię. Dzięki tak prostej rzeczy miałem z wypracować 6 i 2 (no w porywach 3). Co mi to dało? Uwierzyłem, że potrafię pisać, potrafię zbierać słowa i opowiadać. W dobrej historii ortografia nie ma najmniejszego znaczenia. Przedmiot, którego uczyła pani Mirka nie był tu istotny. Istotne było to, że pomogła mi uwierzyć w siebie.
Idźmy dalej – liceum plastyczne. Specyficzne miejsce. Dużo więcej przestrzeni na rozmowy. Korzystając z okazji pozdrawiam serdecznie moją wychowawczynię, panią Dorotę, która była dla mnie bardziej wyrozumiała niż na to w swoim młodzieńczym buncie zasługiwałem. Szalenie ciepło wspominam nauczycieli kierunkowych, z którymi właśnie, można było pogadać. Nie tylko szkoła, ale życie po szkole. Ciepło wspominam nauczyciela historii, który pokazał mi że tu wcale nie chodzi o rycie, tylko właśnie o historię. Bardzo ważny byli też dla mnie nieżyjący już nauczyciele. Pan Jan od (znowu) języka polskiego, który zachęcał mnie do tego żeby mieć swoje zdanie, żeby iść pod prąd, mieć wątpliwości, żeby po prostu myśleć. A także pani Klara, ówczesna dyrektorka, nauczycielka malarstwa, która zawsze widziała w nas dobro i potencjał, mimo że wtedy sami tego nie dostrzegaliśmy. Jeśli chodzi o mój plastyk, to długo mógłbym wymieniać.
Na studiach też miałem szczęście do wielu świetnych ludzi, którzy mnie inspirowali, zmuszali do zadawania pytań i szukania odpowiedzi. Dr Brzeziński od filozofii rosyjskiej, czy dr Misiak od filozofii mediów.
Faktycznie, jak tak myślę, to przedmiot, z którym ci ludzi byli związani, jest drugorzędny albo i w ogóle nieistotny. Oczywiście w kontekście tego o co pytał lata temu David.
Jak to więc jest? Jak być dobrym nauczycielem? Bądź po prostu dobrym człowiekiem. Pamiętaj, że te dzieciaki cię słuchają. Może nie wszystkie i nie zawsze, ale słuchają. Słuchają też ci, którzy wcale na takich nie wyglądają. Masz do czynienia z dzieciakami, które chcą twojej uwagi, chcą twojego zainteresowania. Bądź dobrym człowiekiem. Bądź cierpliwy, łaskawy, bez pychy, bez zazdrości. Nie unoś się gniewem, nie pamiętaj złego, nie bądź niesprawiedliwy. Ciesz się prawdą, nie ustawaj.
Pozdrawiam
ZUCH
PS – od kilku lat sam jestem nauczycielem. Głównie nauczycielem akademickim, ale mam też trochę projektów z licealistami. Bardzo często myślę o tym jakich nauczycieli dobrze wspominam, jak oni wpłynęli na moje życie. Za każdym razem gdy staje przed tymi młodymi ludźmi właśnie takie ideały mi przyświecają. Czy mi wychodzi? To już nie mi oceniać. W każdym razie móc dzielić się mądrością z młodzieżą uważam za jeden z największych przywilejów i zaszczytów mojego życia.
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026