
Przez cały dzień kocioł. Mejle, telefony, spotkania, projekty. Po południu głowa zaczyna pulsować, nie można się na niczym skupić. Trzeba się zrelaksować, oczyścić umysł, zrobić porządny reset. Trzeba odciąć się od strumienia bodźców i informacji. Ja wtedy lubię zamienić się w manata. [more…]
Czy mógłbyś powtórzyć?
Tak, w manata. To takie zwierzę. Trochę jak skrzyżowanie foki i bernardyna z nadwagą. Pływają sobie takie manaty i wyglądają na szczęśliwe. W sumie, to wyglądają jakby wszystko miały gdzieś. Tu skubną wodorosty, tam machną płetwą. Fajnie. To stan pożądany.
Ale jak?
Na początek trzeba znaleźć jakiś akwen wodny. Najlepszy do tego będzie basen. Idziemy, więc na ten basen (w wersji deLuxe możemy podjechać samochodem). Następnie wchodzimy do wody i zaczynamy przeistoczenie. Transformersy przeistaczały się w wypasione roboty. James Howlett przeistaczał się w Wolverine’a. Ja przeistaczam się w manata. Wystarczy położyć się na plecach, tak aby woda zalała uszy. Wszystkie dźwięki są wytłumione, ciało traci swój ciężar. Manat. Mózg odpoczywa, mięśnie się rozprężają. Niesamowite jak kilka minut bycia manatem wpływa na nasze samopoczucie.Polecam wszystkim.
pozdrawiam
Zuch

- Dobry żart - 21/05/2026
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
Najlepsza notka sezonu!
spokojnie, ja się dopiero rozkręcam 🙂 z tego co czytałem to właśnie wybierasz się nad ocean – zrób manata i wyślij foto 🙂
Ale ołszyn zimny o tej porze roku :<
twardy bądź 🙂
Haha, mam to samo co ty! Tylko przeistaczam się w glona, nie w manata 😀
Każdy powinien czasem zostać takim manatem 🙂
Szczęśliwcom mieszkającym w pobliżu morza czy zbiorników wodnych, szczególnie w taką pogodę jak dzisiaj, proponuję wersję na sucho: spacer na plażę (nawet, jeśli jak u mnie oznacza to 40 minut marszu), legnięcie plackiem na piasku i wystawianie twarzy do słońca 🙂
ale co ze mną? Mam zapalenie ucha, nie mogę go moczyć… Czy znaczy to, że nie ma dla mnie resetowej nadziei? Może wlezę na drzewo i poćwiczę leniwca?
taaaaaak .. to sie nazywa nazwanie rzeczy po imieniu … zawsze zastanawialem sie jak okreslic taki reset .. teraz juz wiem – to manatowanie 😀
Ja raz w tygodniu, od dwóch lat przeistaczam się w żabkę.. uwielbiam basen 🙂