ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Praca w domu – najważniejsze to wstać z łóżka

27/02/2017  |  By ZUCH In Zuch w pracy
VOX_Praca-w-domu_TM
Fajnie jest w południe wrzucić na na Instagram zdjęcie siebie w piżamce, pijącego w domu kawę z opisem, typu „wypada już wstać LOL” i koniecznie z hasztagiem „ciężkieżyciefreelancera” czy „pracanaetaciemusibyćstraszna”. Obijać się jest bardzo fajnie i bardzo łatwo. Praca w domu. to wyzwanie, a własna działalność, to nie obijanie się. Jeśli tego nadużyjemy, to wkrótce dla nas słowo „freelancer” będzie synonimem słowa „bezrobotny”.

Od pięciu lat mam własną działalność. Nie chcę tu udawać jakiegoś rekina biznesu, bo nim nie jestem. Ale tak bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że radzę sobie całkiem nieźle. Na pewno lepiej niż w czasach kiedy pracowałem na etacie. A to już dla mnie sporo. Aktualnie od roku w zasadzie tylko praca w domu. Znowu. Miałem już taki epizod na początku działalności mojej firmy, kiedy biuro było po prostu zbyt dużym wydatkiem. Coworking w Poznaniu to kilkaset złotych miesięcznie. Ale dzieci były wtedy małe i bardzo szybo biuro znalazło się w kategorii niezbędnych wydatków. Wiecie, dwójka małych dzieci (2 i 5 lat) w M2, to nie są najlepsze warunki do pracy. Kolejne trzy lata przepracowałem w coworkingach i było w porządku. Ale ja jednak jestem domatorem, introwertykiem. Najlepiej czuję się u siebie w domu gdzie mam święty spokój i z nikim nie muszę rozmawiać. Nie jestem też jakimś trollem piwnicznym, co to ludzi się boi. Spotykam się chętnie i dość często, ale wtedy kiedy ja chcę. Do pracy potrzebuję spokoju. W domu go mam.

W domu mam też konsolę, gitarę, książki, seriale i wygodne łóżko..

No i tu zaczyna się problem, bo chciałoby się pograć. Ja jestem graczem, to moje hobby. Chciałoby się też dłużej pospać, bo ja lubię posiedzieć do późna. Dzieci rano do szkoły wiezie żona, bo w tejże szkole pracuje. Hulaj dusza!

Jak to jest, że jednak od tej ósmej jestem w pracy? Co pomaga mi się zmobilizować?

Po pierwsze – DLACZEGO?

Najważniejsze jest dla mnie postawienie sobie pytania DLACZEGO i odpowiedzenia na nie. To nic odkrywczego, to podstawa produktywności. Muszę znać sens tego co robię. Pracuję, bo chcę zadbać o moją rodzinę, o osoby, które kocham bardziej niż siebie. Chcę wycisnąć z tych kilku godzin tyle ile się da, żebym mógł spędzić popołudnie z nimi a nie z komputerem. Dlatego. Nawet zrobiłem sobie tapetę na komputer z dużym napisem DLACZEGO? To pozwala się skupić na tym co jest naprawdę ważne. Musimy zdać sobie sprawę, że żyjemy w czasach zmasowanego ataku wszelkimi bodźcami, mamy szum informacyjny. Dzieje się tak wiele różnych rzeczy, a my musimy wyselekcjonować z tego chaosu tę najważniejszą. Przypomnienie sobie po co to wszystko robimy jest dobrym początkiem. To pytanie jest ważne dla naszej pracy w ogóle, oraz jej poszczególnych aspektów. Np. tytułowa praca w domu – komfort i wygoda

Po drugie – RYTUAŁ

Druga sprawa, to rytuał. Zauważyłem, że kiedy przychodzą np. ferie i tryb dnia zostaje naruszony, to wszystko zaczyna się rozsypywać, przedłużać, przekładać i ogólnie ciężej mi się ze wszystkim wyrobić. Dlatego dbam o to żeby zachować taką zdrową rutynę. Zdrową, bo nie chodzi o to, żeby popaść w marazm. Chodzi o to, że taka rutyna, czy pewne rytuały utrzymują nas w przewidywalnej gotowości. Pozwalają się skupić i nie rozpraszać. Wiemy co mamy zrobić i to robimy. Przynajmniej w teorii… A w praktyce? Staram się wstać do 7:30 mimo, że mógłbym spać dłużej. Nienawidzę wstawać wcześnie rano i akurat w moim przypadku (wiem bo próbowałem) zaczynanie dnia np. o 6 rano, to porażka. Wstaję więc, wymieniam kilka miłych zdań z rodzinką, jem śniadanie i piję kawę. Każdy dzień pracy rozpoczynam od czytania biblii i modlitwy. To pozwala mi oczyścić umysł, poukładać sobie rzeczy w głowie i z wdzięcznością podjąć wyzwania dnia. Następnie włączam sobie muzykę – najczęściej coś mocno ambientowego. Normalnie nie słucham takiej muzyki, bo mnie nudzi, ale do pracy jest świetna (polecam playlistę Spotify „Deep Focus”). Spoglądam na listę zadań, którą zwykle przygotowuję wieczorem i staram się zająć najważniejszą tego dnia rzeczą. Potem siadam do mejl i ewentualnie koryguję listę zdań. Koło 11 jem drugie śniadanie i piję drugą kawę (bo lubię). To ważne żeby jeść regularnie. Od kiedy pracuje w domu tę regularność zachować jest mi o wiele łatwiej. Około 14 zaczynam robić obiad. Bardzo nie chcę być osobą, która nic w domu nie robi. W zasadzie m.in. po to chciałem być na swoim, żeby móc domowi i domownikom poświęcić więcej czasu.

Zatem robię obiady. Moje kucharskie skill’e podniosły się znacząco. Na studiach nie bardzo wiedziałem jak się robi naleśniki. Wczoraj na obiad zaserwowałem makaron faraffele z polędwicą z dorsza w sosie śmietanowym z suszonymi pomidorami i świeżą pietruszką. Uwinąłem się w pół godziny. Przyznam szczerze, że sprawia mi to straszną frajdę. Mam taki polski gen, że lubię zadbać o rodzinę karmiąc ją. Takie rzeczy mnie napędzają, widzę, że to co robię ma sens. Po obiedzie jeszcze siadam do pracy. Wieczorem staram się zaplanować dzień następny. Wieczorem też bezwzględnie, zawsze, czytam dzieciom na dobranoc. Oni to uwielbiają i ja to uwielbiam. Mimo że Szymo już od dawna biegle czyta, to nadal co wieczór mamy swój czas. Aktualnie czytamy „Grę Endera” i sporo o tym dyskutujemy. Czasami pracuję w nocy – bo lubię. Między 22, a 1 w nocy jestem bardzo produktywny. Nie bardzo wiem na czym to polega, ale wtedy działam jak automat.

Po trzecie – GRANICE

Trzecia sprawa to jasne i wyraźne rozgraniczenie obszarów. Jest praca, jest odpoczynek. Jest biurko, jest łóżko. Mógłbym łazić w piżamie, mógłbym wziąć laptopa do łóżka i przemelinować tak do południa. Mógłbym, ale tego nie robię. Łóżko jest dla mnie strefą zen, po prostu #bed4zen. W drugim pokoju mam swój kącik z komputerem i tam pracuje. Tam ma swoje notatki, swoje papierzyska, kable, pendrivy, tablety i inne. Mimo, że cały czas jestem w mieszkaniu, to psychicznie idę do pracy. Zresztą zbadane jest, że pracowanie w tym samym pomieszczeniu gdzie się śpi jest fatalne dla produktywności. Zawsze starałem się oddzielić miejsce do spania od reszty mieszkania. Mam mieszkanie na poddaszu, a w nim antresolę – tam śpię. Niebawem to rozdzielenie będzie to jeszcze łatwiejsze, bo późną wiosną kończę budowę domu. A tu, wiadomo, więcej przestrzeni. Sypialnia będzie na piętrze, a moje biuro nie będzie już skrawkiem pokoju, ale osobnym pomieszczeniem. Myśląc o sypialni, chcę stworzyć przytulne miejsce z dużym łóżkiem. Tu w ogóle nie będzie miejsca na pracę. Za to gabinet na parterze będzie zrobiony tylko i wyłącznie pod pracę. Freelancer musi pamiętać, że nie może być cały czas w pracy, umysł musi odpocząć. Dlatego wyznaczenie granic jest takie ważne.


To tak z grubsza jak sobie radzę. Cenię sobie bardzo taki styl życia. Uwielbiam elastyczność jaką mi to daje. Nie wiem jak bym ogarnął budowę domu gdybym przy każdej wizycie w urzędzie czy na budowie musiał brać wolne w pracy. Mogę pojawiać się na wszystkich przedstawieniach szkolnych i zrobić sobie przerwę na lunch z żoną jeśli niespodziewanie wypadnie jej jakieś okienko. Cenię sobie to bardzo, więc tym bardziej mocno się staram żeby tego nie stracić.

pozdrawiam
ZUCH

PS – a nowe łóżko będę miał takie, o! #bed4zen

Praca w domu – najważniejsze to wstać z łóżka

VOX – kolekcja 4you

Fajne? Daj lajka i zostaw komentarz

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storypodliczmy punkty, czyli mądrość starszego brata
Next Storytylko jak to było???

24 komentarze

  1. rodzicewsieci.pl 27/02/2017 Odpowiedz

    Rewelacyjny wpis ! Praca w domu, na tzw „swoim” to ogromny luksus ale również coś, co wymaga ogromnej dyscypliny. Jak widać, świetnie ci to wychodzi 🙂

    • ZUCH 27/02/2017 Odpowiedz

      a dzięki, staram się bo widzę wyraźnie jaki to luksus 🙂

  2. Joanna Kołcun 27/02/2017 Odpowiedz

    Tyle mądrości w jednym tekście 🙂

    No i to łóżko… i książki zaraz pod ręką! Najlepiej <3

    • ZUCH 27/02/2017 Odpowiedz

      też mi się to od razu spodobało 🙂

  3. Michał Frączek 27/02/2017 Odpowiedz

    Bardzo fajny wpis. Faktycznie, kiedy pracowałem z domu (czasem nadal mi się to zdarza), czasem wpadałem w pułapkę: „sprawdzę pocztę i wtedy pójdę pod prysznic” 🙂 No i jak pewnie się domyślacie prysznic brałem tuż przed wyjściem na umówione spotkanie (zazwyczaj w mega pośpiechu, zgodnie z zasadą: Odwlekam wyjście do ostatniej chwili a potem zapier***am jak pipier***ony”) lub dopiero wieczorem. Bardzo trudno było mi oddzielić pracę od życia prywatnego.

    Zastanawiam się, czy każdy może nauczyć się takiej dyscypliny i komfortowo, produktywnie i zdrowo pracować z domu, czy to jakaś cecha osobowości? Wielu freelancerów ma także ten problem, że pracując z domu „dziczeją” nie spotykając się z ludźmi i pracując/szukając zleceń całymi dniami…

    • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

      Nie mam odpowiedniej wiedzy, żeby jednoznacznie stwierdzić, że tak- wszyscy mogą, albo nie- nie mogą. Natomiast widząc po sobie mogę tylko powiedzieć, że możliwe są duże zmiany we własnym zachowaniu. Raczej skłaniałbym się do tego, że jeśli nie wszyscy, to przynajmniej większość może opanować produktywność i samodyscyplinę. Kwestia planu i weryfikowania tego planu co jakiś czas.

  4. Władysław Sadowski 27/02/2017 Odpowiedz

    Jedni uznają ze się niepotrzebnie rozpraszam w domu, ale jednak pracuję spokojniej i wydajniej. A rozchodzi się o jakieś takie drobne „pierdoły” które można zrobić. Jak mówiłem, jedni nazwa to niepotrzebnym rozpraszaniem, ja w tym znajduje spokój jeśli w przerwie projektu co 2-3 godziny mogę 5, 15 minut poświęcić na zrobienie czegoś czego nie zrobiłbym na etacie. O frustracji z tego powodu an etacie nie wspominając. Te wszystkie drobne rzeczy których nie zrobisz siedząc na etacie, gdzie w połowie dnia zaczynasz myśleć żeby się dzień skończył bo muszę to i tamto. A tym większa frustracja im częściej okazywało się że nawet po pracy tego nie zrobię bo znowu trzeb zostać pół, czy godzinę dłużej i po pracy już nic się nie załatwi. No tak mam, takie chwile oderwanie pomagają mi w skupieniu bardziej niż jakieś katowanie się bez przerwy an zadaniu, czego na etacie oczywiście nikt nie rozumie i nie docenia.

    • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

      to fakt. Bardzo zgadzam się z tym co piszesz. Chyba nigdy – będąc już na własnym – nie zdażyło mi się być tak zniechęconym do pracy, jak dość często zdarzało się mi być na etacie. Wkurzało mnie to przywiązanie szefów do odbębnionych godzin. Najlepiej żeby siedzieć po 10 godzin w biurze. Nie ważne, że po szóstej w zasadzie przestaję być produktywny. W ogóle nie bierze się pod uwagę takich czysto ludzkich czynników.

      Teraz zdarza mi się w ciągu dnia pograć na gitarze, czasami nawet konsolę włączę na godzinkę, pójdę pobiegać, przerwę pracę i podjadę do centrum żeby z żoną zjeść lunch, pooglądam youtuba, itp, itd. A jednak praca idzie do przodu i jestem zadowolony i odczuwam satysfakcję – MAGIA! 🙂

      • Władysław Sadowski 28/02/2017 Odpowiedz

        A w tym wszystkim najlepsze, że dzięki temu mogę pracować dłużej, czy wieczorem zrobić coś na jutro. Czemu? Bo własnie w ciągu dnia zrobiłem te drobne rzeczy których nie musiałem nadganiać po przyjściu z pracy. No, potomstwa nie mam, więc pojawiają się w ten sposób wolne przebiegi które zupełnie spokojnie bez nerwów i frustracji,a czasem nawet z satysfakcją i frajdą pracy mogę wykorzystać do zrobienia projektu. I wszystko właśnie rozchodzi się, jeśli o mnie chodzi, o te drobne czynności które zajmują ok kwadransu. Bo siedząc na etacie nie zrobisz wracając do domu po 10 godzinach (te dojazdy zawsze liczyłem jako czas pracy), a wszystko to potem kiedy się skumuluje robi się konkretna porcja, często nie do ogarnięcia i znowu frustracja ze wszystkiego się nie zrobi. I tak od godziny 14/15 już tylko siedzisz w nerwach i wyczekujesz kiedy w końcu ten koniec żeby zrobić w końcu to czy tamto co byś dawno mógł zrobić jak inni poszli na fajkę (tak, niepalący jestem), co oczywiście nijak produktywności nie sprzyja.

        Poza tym powiedzmy sobie szczerze, taka branża że trudno zamykać ją w sztywnych 8 godzinach i praca w szeroko rozumianej grafice jak w fabryce tym bardziej nie daje satysfakcji. Ehh, no nie wiedzę nijak żadnych korzyści etatu, choć wiem że są ludzie którym to pasuje. I dobrze, bo znowu nie jestem za tym żeby narzucać innym swój styl pracy, szkoda za to że pracodawcy mają jednak własnie takie podejście.

        Więc po prostu jak to nie pasuje, to zostaje odejść a nie ciągnąć pracę gdzie czuje się człowiek jak niewolnik.

  5. lukaszkups 27/02/2017 Odpowiedz

    Bardzo pouczający i inspirujący wpis – dzięki 🙂 a wyro ekstra! 🙂

    • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

      a dzięki 🙂 wyra nie mogę się już doczekać. Jeszcze pewnie ze dwa miesiące.

      BTW – 9 marca o 18, chcę ruszyć z pierwszym spotkaniem, nazwijmy to „Klubu Ojców”. Jeszcze będę o tym pewnie pisał, ale teraz tak zajawiam, bo pamiętam, że chciałeś się wybrać.

      • lukaszkups 28/02/2017 Odpowiedz

        dzięki za pamięć – postaram się dotrzeć a i może zabiorę jeszcze jednego ojca 🙂 a gdzie będzie to miało miejsce?

        • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

          ul. H. Cegielskiego 1 – bo tam jest szkoła, w której pracuje Karolina i tam można się fajnie spotkać. To Chrześcijańska Szkoła Podstawowa i Gimnazjum „Dawid”.

          • lukaszkups 28/02/2017

            dzięki za info, postaram się zaklepać ten termin dla siebie 🙂

  6. Nomenomen 28/02/2017 Odpowiedz

    Mam bardzo podobny tryb pracy jak Ty 🙂 Z tym, że często najbardziej produktywny jestem 15-22, co jest totalnie rozbijające jeśli chodzi o życie prywatne, ponieważ w tych godzinach jednak fajnie by było poświęcić czas rodzinie czy spotkać się ze znajomymi. Zauważyłem za to, że bardzo mi pomogła Twoja rada z rytuałem porannym – zacząłem tuż przed usiądnięciem do pracy poświęcać kilka minut na wyciszenie i coś w rodzaju medytacji. Dziękuję za radę 🙂

    apropos ambientowej muzyki, którą uwielbiam do pracy, obczaj sobie tego geniusza: https://www.youtube.com/watch?v=kFXxrOy6qc0

    • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

      Olufara znam 🙂 mam playlisty na Spotify 🙂

    • Bart Bubak 28/02/2017 Odpowiedz

      Witaj w klubie 🙂
      Też pracuję z domu i też zauważam że najwyższą produktywność mam nawet i po 20… I tu właśnie zaczynają się problemy.
      Problem pierwszy, niby mam wolne godziny, niby ważne jest żeby „robota była zrobiona, nieważne kiedy”, ale klient jednak pracuje 8-17. Na szczęście poza porannym zebraniem (online), zazwyczaj nie ma ciśnienia i mogę robić swoje nawet i do 2 w nocy.
      Drugi problem jest taki, że po 16 wraca reszta domowników i jakbym nie kombinował wszelaka cisza i spokój po prostu przestaje istnieć. Tak staram się poświęcać ten czas dzieciom, ale zdarza się też tak, że jest coś pilnego do zrobienia a co pięć minut, z zegarkiem w ręku, słyszę „taaatoooo”. No i popracowane jest…
      Żeby tak do końca nie marudzić, jeszcze jeden plus z pracy w domu. Zamiast dojeżdżać do Mordoru (1-1,2h zbiorkomem w jedną stronę), mogę te zaoszczędzone 2-3h dziennie przeznaczyć na przyjemniejsze rzeczy jak film, konsolę, czy nawet wyskoczenie na basen w trakcie dnia.

      • ZUCH 01/03/2017 Odpowiedz

        zostańmy przy konsoli, już z tym basenem nie przesadzajmy 🙂

        PS – ja od wczoraj gram w Horizon Zero Dawn… tzn teraz nie, bo jednak trzeba popracować 🙂

  7. Cienka 28/02/2017 Odpowiedz

    Jest też inna motywacja człowiek rano otwiera oczy jest w plecy ok 40 zł tytułem zobowiązania dla ZUS, do tego duży kredyt hipoteczny i świadomość że od około 10 rozdzwonią telefony i do 17 człowiek będzie wisiał na linii, zamiast pracować. To wszystko powoduje że nawet sowa stanie się skowronkiem i wstanie o 5 rano.

    • ZUCH 28/02/2017 Odpowiedz

      no właśnie nie koniecznie. Większość przypadków jakie znam to raczej motywuje do zamknięcie własnej działalności.

  8. Aleksandra | makulscy.com 28/02/2017 Odpowiedz

    Właśnie powoli przestawiam się na tryb pracy z domu i chociaż podejrzewam, że książki, łożko i seriale mogą mi trochę „utrudnić” życie, będę dzielnie zwalczać wszelkie przeszkadzacze i znajdę swój rytym. Bo nic bardziej nie uprzykrza mi życia niż dwie godziny w komunikacji, tylko po to, żeby odbębnić 8 godzin za biurkiem. Nawet jeśli pracy jest na mniej :-/ Dzięki za ten wpis!

    • ZUCH 01/03/2017 Odpowiedz

      przeszkadżacze bywają bardzo złośliwe 🙂 nie zawsze da się odciąć od telefonów, mejli i innych wiadomości – zwłaszcza jeśli tak jak ja część pracy wykonuje się na blogu i w social media…

      A fakt, mnie to odbębnianie bardzo wkurzało. Kiedyś nawet mogłem dostać premię tylko jeśli pracowałem o godzinę dziennie dłużej, nawet jeśli ostatecznie robiłem mniej bo byłem zmęczony. Ale siedziałem dłużej. #polskiszef

  9. Madelaine S 02/03/2017 Odpowiedz

    Świetnie to opisałeś, ja mam rutynę w postaci klasy maturalnej 🙂 Bardzo wcześnie przyszła do mnie praca freelancerska, tuż po pierwszych praktykach w agencji, także organizacja mojego tygodnia to podstawa. Czuję się bardzo komfortowo pracując w domu i masz rację, jest to swojego rodzaju luksus. Gdy widzę koleżanki umęczone pracą na pół etatu czy na weekendy, które nie mogą pozwolić sobie na swobodny wieczór z rodziną lub spontaniczny obiad w restauracji, to doceniam ten sposób pracy i każdego dnia wyciskam z siebie jak najwięcej, pracując po 4-5 godzin dziennie.
    Efekt tego był niedawno taki, że na egzaminie zawodowym komisja przecierała oczy ze zdziwienia, widząc że zrobiłam projekt logo i ulotki w 10 minut i że tak dobrze znam skróty klawiszowe 😀

  10. Agata inspiracjemamy 16/03/2017 Odpowiedz

    Ja pracuję w domu od jakiś trzech lat, a dopiero od roku mam ten komfort, że syn chodzi do przedszkola, więc wreszcie mogę wyrobić sobie rutynę. No i przyznam, że odwożenie go do przedszkola pozwala mi sprawnie zacząć dzień. Inaczej też mam problem z rozwlekającym się porankiem 🙂

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.

 

Wczytywanie komentarzy...