Czy jesteś reżyserem swojego spokoju — czy dajesz mu się wrzucić w chaos przez pogodę albo innych?
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kogo nie rozłożyła ponura, jesienna plucha (albo upał, bo i tacy wariaci są, którym słońce przeszkadza). Ja muszę przyznać – zawsze mnie to dopada. Czasem walczę jak lew, choć częściej jak koala naćpany eukaliptusem, czyli bez specjalnego entuzjazmu.
Zwykle dopada mnie jesienne deprecha i piosenka Kur uporczywie odtwarza się zapętlona w mojej głowie. Mam tego dosyć, bo w Polsce to jednak jest czasem nawet ponad pół roku takiej bryndzy. Więc postanowiłem trochę z tym powalczyć. W sensie trochę intensywniej niż walcząca koala. Czy mogę coś z tym zrobić? Tak! Dlaczego tak? Przecież świat wokół – pogoda, cudze zdanie, wydarzenia za oknem – to czynniki zewnętrzne, rzeczy całkowicie poza naszą kontrolą. Tak, ale – jak podpowiadają stoicy – nasz spokój zależy od… nas samych!
W teorii brzmi to dobrze, więc jeszcze trochę teorii.
Marek Aureliusz pisał:
„Nigdzie bowiem nie schroni się człowiek spokojniej i łatwiej jak do duszy własnej; zwłaszcza ten, kto ma taką ustroń wewnętrzną, że się natychmiast zupełny znajdzie spokój, jeżeli w nią się wpatrzy.”.
Z kolei Epiktet podkreślał:
„Ze wszystkich rzeczy jedne są od nas zależne, drugie zaś niezależne… Te rzeczy, które od nas nie zależą, nie przedstawiają żadnej wartości… Jeżeli rzeczy służebne z natury zaczynasz uważać za wolne, … będziesz rozwodził skargi i żale, doznawał niepokoju, miotał złorzeczenia.”.
Co to znaczy w praktyce? Stoik nie daje sobą kierować czynnikom zewnętrznym. Zamiast się zamartwiać deszczem czy cudzą opinią, koncentruje się na tym, co zależy od niego – własnym osądzie, działaniu, reakcji. Biznes, produktywność, po prostu życie – spokój to przewaga
Osoby, które w życiu (a piszę to jako mąż, ojciec i przedsiębiorca) potrafią zachować spokój wygrywają. Trochę poszperałem i generalnie praktycy radzą:
- Planuj pracę mądrze i nie daj się wpędzić w chaos.
- Utrzymuj równowagę – niech praca nie zjada ci życia.
- Szukaj wsparcia i rozmawiaj o problemach, zamiast je dusić.
- Używaj technik relaksacyjnych – oddech, spacer, medytacja.
- Koncentruj się na rozwiązaniach, nie na problemach.
Są to rady bardzo proste, ale bardzo skuteczne. Niestety, tak bardzo jak są skuteczne, tak bardzo (jeśli nie bardziej) są przez nas ignorowane, czy wręcz pogardzane. No bo kiedy ostatnio porozmawiałeś o swoich problemach zamiast je dusić? Hę?
Ja mam dość wyjątkową sytuację. Jako protestant, chrześcijanin ewangeliczny, regularnie spotykam się z kolegami ze zboru (zupełnie normalna praktyka kościołach protestanckich). Siedzimy, jemy, śmiejemy się i rozmawiamy. Choć często bywa, że rozmowy nie przynoszą śmiechu, bo właśnie – w zaufaniu możemy pogadać o swoich problemach. O wypaleniu zawodowym, o niespodziewanie wielkich rachunkach, które na nas spadły, o tym, że nie wiemy co dalej robić. Widzę jaka to ogromna wartość i ubolewam, że nie każdy ma takie możliwości. A może wielu ma, tylko nie próbuje? Założę się, że gdyby podjąć inicjatywę (ja podjąłem) i skrzyknąć kilku znajomych i zaproponować taki master mind, to znalazłoby się wielu chętnych.
Ale są też tu porady dostępne od ręki – np. spacer. Pisałem już o tym kiedyś. Przybliżałem ideę walk&talk jako fantastyczną rzecz dla małżeństwa. A biorąc pod uwagę statystyki czytelników mojego fanpage, to zdecydowana większość z was jest w związku. Więc naprawdę, naprawdę gorąco zachęcam – idźcie na spacer. Ja wiem, że pogoda jest fatalna, ale to jest tylko czynnik zewnętrzny. Wyjdźcie z domu i idźcie gdzieś bez większego celu. Po prostu spędźcie taką godzinkę poza domem, bez telefonu. Idźcie i mówcie.
Pro tip – pies bardzo pomaga w regularnych spacerach 🙂 Jak nie masz swojego, to jakiś sąsiad na pewno bardzo się ucieszy żeby jego psa wyprowadzić na dłuższy spacer.
Ale idźmy dalej. Medytacja? To nie jest jakiś new age, pseudo duchowość. Chodzi o chwilę, w której zrobicie restart. Słyszałem kiedyś bardzo fajną poradę, że każdy powinien medytować 10 minut dziennie. A jak nie masz czasu to godzinę.
Dobra, a żeby to tak wszystko zebrać do kupy, to podaję „5 sprawdzonych porad”, bo to dobrze się klika 😉 Zatem:
5 sprawdzonych porad – jak zachować wewnętrzny spokój bez względu na okoliczności?
- Rozpoznaj, co masz pod kontrolą. Pogoda? Nie zmienisz jej. Twoja reakcja – tu masz 100% wpływu.
- Oddech i pauza. Gdy czujesz narastające napięcie, zatrzymaj się na kilka spokojnych oddechów. Zatrzymaj się. Nie pozwól narastać napięciu.
- Planuj dzień świadomie. Harmonogram daje poczucie porządku, nawet gdy świat za oknem zwariuje. Papierowy plener, dziennik, gdzie można spisać swoje myśli – mega rzecz.
- Zadbaj o siebie. Znajdź pół godziny na coś, co cię buduje – rozmowa z bliskimi, dobra kawa, ruch, kup sobie gitarę, albo szkicownik. Idź na siłownie – serio, polecam.
- Praktykuj wdzięczność. Zastanów się, za co dziś możesz podziękować. Nawet w najgorszą pogodę coś się znajdzie. Wiem, że brzmi to trochę dziwnie. Ale bycie świadomie wdzięcznym pozwala zwrócić uwagę na wszystkie wspaniałości naszego życia. Co więcej pozwala też jeszcze bardziej doceniać i jeszcze bardziej kochać.
Każda z tych porad to nie slogan – to konkretna, sprawdzona strategia. Uważność, dystans, plan – to budulec twojego spokoju.
A teraz pytanie do Ciebie: Jak radzisz sobie z brzydką jesienną pogodą, gdy wszystko zdaje się być przeciwko Tobie? Masz swoje sprawdzone triki na odzyskanie równowagi? Daj znać – i pamiętaj, spokój zaczyna się zawsze… tu i teraz, w Tobie.
Pozdrawiam
ZUCH
- Dobry żart - 21/05/2026
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026