ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Dlaczego rodzice powinni być ważniejsi od kolegów?

25/04/2017  |  By Karolina Mazurek In Zuchbiektywnie
rodzice-wazniejsi-rowiesnikow_TM
Obserwując moje coraz starsze już dzieci i ich zmagania związane ze środowiskiem rówieśniczym zaczęłam się poważnie zastanawiać nad rolą i miejscem kolegów i koleżanek w ich życiu. Aspekt ten bardzo wyraźnie dostrzegam także w mojej pracy każdego dnia przebywając z nastolatkami i rozmawiając z nimi.

Oprócz moich własnych obserwacji inspiracją do podzielenia się kilkoma luźnymi refleksjami dotyczącymi tego ważnego pytania były dla mnie przemyślenia po lekturze książki pt. “Więź” dr. Gordona Neufelda, którą szczerze polecam każdemu kto chciałby jeszcze bardziej pogłębić temat.

Zacznę od banalnego stwierdzenia

Koledzy i koleżanki są bardzo ważni w życiu naszych dzieci i mają na nie wpływ. Przypominam sobie swoje własne doświadczenia w tej materii ze szkoły podstawowej i liceum – na każdym z tych etapów więzi z rówieśnikami były dla mnie źródłem wielu emocji oraz motorem do podejmowania decyzji (nieraz bardzo głupich). Wpływ ten bardzo się nasilił mniej więcej w czternastym roku życia i wygenerował bardzo wiele problemów, z którymi później musiałam się zmagać.

Okres nastoletni był dla mnie wielką ucieczką od świata dorosłych, którym pogardzałam i który wydawał mi się zupełnie nieinteresujący. Dom i rodziców traktowałam jako źródło pożywienia i miejsce do spania, najważniejsi byli dla mnie przyjaciele, subkultura i to co się działo poza domem. Nie przypominam sobie, żebym miała zaufanie do któregokolwiek z moich nauczycieli czy innych osób dorosłych w moim otoczeniu.

Wtedy wydawało mi się to dobre i słuszne, dzisiaj patrząc z dystansu na to, jak wybory wtedy podjęte zadecydowały o całym życiu niektórych moich znajomych oraz jak nietrwałe okazały się te przyjaźnie, zaczęłam się zastanawiać nad sensem tak dużego emocjonalnego zaangażowania w środowisko rówieśnicze i nad jego wartością. Zastanawiam się po prostu czy i jak wpływać na tą sferę życia moich dzieci.

Obserwacja i doświadczenie

Dużym polem obserwacji są dla mnie również doświadczenia zawodowe. Podczas lekcji i przerw mogę na żywo uczestniczyć w życiu nastolatków i widzę jak bardzo zależy im na byciu w grupie. Często te relacje są ważniejsze niż wszystko inne mimo tego, że nie są one głębokie, a przede wszystkim są pozbawione szczerości.

Podobnie jak kiedyś największym szacunkiem wśród nastolatków cieszą się jednostki niepokojąco beznamiętne i niewrażliwe, które swoją postawą deklarują, że mają wszystko gdzieś i generalnie niczym się nie przejmują. Jest to rodzaj gry, kamuflażu, którego celem jest obrona przed zranieniem. Dzieci często ukrywają swoje emocje przed rówieśnikami, by uniknąć narażenia się na kpiny i atak.

W środowisku nastolatków ryzykiem jest pokazanie swojej prawdziwej twarzy, doznane upokorzenia bolą w takiej sytuacji za bardzo. Dlatego mądry nauczyciel musi stworzyć bezpieczny klimat, w którym można swobodnie ujawnić swoje emocje. Dosyć często do mojej szkoły trafiają dzieci totalnie poranione przez rówieśników, statystycznie jest to jeden z najczęstszych powodów podejmowania przez rodziców decyzji o przenosinach do prywatnej placówki.

Bywa że dzieci spotykają się z niebywałym okrucieństwem psychologicznym ze strony kilkuletnich rówieśników i to odrzucenie ma trwałe skutki dla ich życia.

Szkoły i przedszkola przejęły ciężar rozwoju emocjonalnego dzieci

Koledzy i koleżanki są niezwykle istotni jeszcze z jednego powodu. Jednym ze skutków przemian ekonomicznych w drugiej połowie XX wieku jest fakt, że nasze dzieci wcześnie są stawiane w sytuacji, w której większość dnia spędzają z rówieśnikami. Zarówno w przedszkolu Hani jak i w szkole Szyma nierzadko dzieci spędzają czas od 7 do 17 ze względu na konieczność dowozu i odbioru przez rodzica i brak możliwości samodzielnego powrotu do domu.

Zatem duża część ich emocjonalnego rozwoju odbywa się podczas pobytu w placówce edukacyjnej – pod wpływem rówieśników i nauczycieli. Osobiście nie uważam, że praca obydwojga rodziców jest krzywdząca dla dzieci, sama nie wyobrażam sobie innej sytuacji życiowej i nigdy nie rozważałam wariantu zajmowania się zawodowo domem.

Miałam komfort “żonglowania” godzinami pracy przez kilka lat pracy wykładowcy co pozwoliło mi dzięki niewielkiemu wsparciu babci i opiekunki posłać moje dzieci do przedszkoli, gdy ukończyły 3 lata, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy rodzice mają takie możliwości i często dzieci zaczynają uczęszczać do placówek edukacyjnych w drugim roku życia.

Nie neguję takiej sytuacji, zastanawiam się jedynie nad wpływem rówieśników na dziecięce emocje i nad tym co ja jako rodzic mogę z tym zrobić (i czy powinnam coś z tym robić).

Natura nie znosi próżni

Według Gordona Neufelda sednem sprawy nie są przemiany społeczne, ale fakt, że ich skutki nie zostały przez nas rodziców zrekompensowane. W sytuacji wytworzenia się pustki emocjonalnej dziecko musi ją sobie wypełnić, a relacja z rówieśnikiem jest przecież czymś co nasze społeczeństwo dało mu na wyciągnięcie ręki.

Rodzic musi walczyć o to, żeby jego wpływ na dziecko był dominujący. I musi to sobie głośno powiedzieć – powinienem być ważniejszy niż koledzy i koleżanki. Problemem nie jest to, że rówieśnicy mają wpływ na nasze dzieci, problemem jest to, że stają się dla nas konkurencją, z którą przegrywamy. Pustki więzi są niebezpieczne ze względu na bezkrytyczność cechującą dziecięce wybory.

Pamiętajmy, że rówieśnik nie jest osobą dojrzałą pod żadnym względem, trochę tak jest w tym układzie, że głupi prowadzi głupiego (co oczywiście nie znaczy, że wszyscy dorośli są mądrzy i odpowiedzialni, ale załóżmy, że ciut mądrzejsi od przeciętnego 10-latka). Niektórzy uważają, że to naturalne, iż dziecko usamodzielnia się poprzez relacje z kolegami i odcina pępowinę i że ten nastoletni bunt to coś oczywistego.

Neufeld się z tym nie zgadza z prostego powodu – zauważmy, że dziecko wcale nie buduje swojej odrębności i wyjątkowości, ale zaczyna bezkrytycznie i obsesyjnie kopiować wzorce rówieśnicze, tym samym nie staje się kimś unikalnym, ale raczej za wszelką cenę próbuje się wtopić w kolejną, konkurencyjną dla rodziców, grupę.

Co możemy zatem zrobić jako rodzice by być ważniejsi od kolegów? Poniżej siedem wybranych przeze mnie porad zawartych w książce “Więź”:

  1. Wykorzystujmy w pełni czas, jaki spędzamy z dziećmi w myśl zasady, że oprócz ilości liczy się jakość. Dobrze i intensywnie wykorzystane pół godziny w ciągu dnia może być istotniejsze niż pół dnia w domu z rodzicami, którzy są emocjonalnie niezaangażowani.
  2. Rozmawiajmy z dziećmi jak najwięcej i jak najczęściej. Podejmujmy wysiłek zgłębienia ich świata i poznania je takimi, jakie są naprawdę. Pytajmy o uczucia i emocje.
  3. Nie korygujmy bez przerwy dziecięcych zachowań. W naszych relacjach muszą dominować pozytywy, zauważajmy nawet drobne powody do zachęty i pochwały.
  4. Nie zaniedbujmy fizycznej bliskości. Dziecko w każdym wieku, również nastolastek, też potrzebuje przytulania rodzica i poczucia bycia przez niego kochanym.
  5. Kontrolujmy czas po szkole, jaki nasze dzieci spędzają z rówieśnikami, w tym czas spędzany online. Dbajmy o zdrową równowagę i bądźmy na bieżąco z wydarzeniami w ich życiu.
  6. Poznawajmy przyjaciół naszych dzieci, zapraszajmy ich do domu i spędzajmy z nimi czas na rozmowach czy wspólnych posiłkach. Niech ci ważni dla naszych dzieci ludzie będą nam dobrze znani.
  7. Nigdy nie negujmy szczerości i wrażliwości. W naszym domu powinna panować atmosfera otwartości i zrozumienia dla uczuć. Dajmy odczuć naszym dzieciom, że są dla nas bardzo ważne i że my również powinniśmy być dla nich bardzo ważni.

Podejście prezentowane przez dr. Neufelda okazało się mi bardzo bliskie i spójne z wnioskami, jakie wcześniej podsuwały mi własne doświadczenia. Wierzę, że może okazać się ono przydatne również dla mnie jako rodzica i moje dzieci unikną walki o bycie w środowisku rówieśniczym za wszelką cenę. I że nie będą obsesyjnie szukały miłości i akceptacji ze strony kolegów. Bo będą wiedziały, że miłość i akceptacja w domu są solidnym i niezniszczalnym fundamentem.

Pozdrawiam,
Karolina

Fajne? Zostaw lajka, komentarz i podziel się tekstem z innymi.

  • About
  • Latest Posts
Karolina Mazurek
Karolina Mazurek
Dyrektorka at Chrześcijańska Szkoła Podstawowa i Liceum Ogólnokształcące im. Króla Dawida w Poznaniu
Prywatnie żona Macieja oraz mama Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związana z edukacją. Po uzyskaniu tytułu doktora na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza podjęła pracę w Chrześcijańskiej Szkole Podstawowej i Liceum Ogólnokształcące im. Króla Dawida w Poznaniu jako nauczycielka, wychowawczyni oraz lider zespołu nauczycielskiego. Dziś jest dyrektorką wszystkich podległych placówek łącznie z przedszkolem i Edukacją Domową. Promuje edukację skupiającą się na rozwoju ucznia. Przeciwniczka panującej w polskiej edukacji „testokracji”.
Karolina Mazurek
Latest posts by Karolina Mazurek (see all)
  • Nasze dzieci toną w ciszy – koszmarny efekt zdalnego nauczania - 18/02/2021
  • Małżeństwo bliskości zaczyna się od przebaczenia - 06/02/2021
  • Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć - 07/08/2019
Previous Storykim będzie mój syn
Next StoryZdecydowanie za długa historia o tym jak płaciłem podatek od ziemi

5 komentarzy

  1. ano 25/04/2017 Odpowiedz

    Fajny wpis.
    Niestety nie zgadzam się z punktem 1 i 5. Jako rodzić moge to powiedzieć z wlasnej autopsji.

    Ad1. Liczy się ilość czasu a jakość może przyjść póżniej. To jest wielkie kłamstwo liberalnego/materialnego świata: liczy się jakość. Wielka nie prawda(aż chce mi się krzyczeć). Powoduje to wyścig rodziców w celu zapewnienia jak najlepszegop czasu z dziećmi. I ten wyścig zabija przyjemność bycia z dziećmi. Oczywiście nie można przeginać w drugą stronę.

    Ad5. Nie kontroluj czasu jaki dzieci spędzają z innymi. Miej wiedzę gdzie są i z kim ale nie kontroluj. Daj im wolność wyboru i popeplniania błędów. Takie dzieci bardzo szybko nauczą się uciekać w świat virtualny bo tam nie ma rodziców. Popularność faca/snapchata/tweetere/itp jest pochodną kontroli w realnym świecie. I pożniej jest użalanie się rodziców o uzależnienie się dzieci od applikacji.

    • ZUCH 25/04/2017 Odpowiedz

      Rozumiem Twój punkt widzenia. Chciałabym jednak dojaśnić punkt 1. – wielu rodziców spędzających czas w domu myśli, że to wystarcza za wszystko. Pamiętam z mojego dzieciństwa wiele matek, które były cały dzień w domu i w ogóle nie poświęcały czasu na rozmowę czy zabawy z dziećmi. Tak samo ojców, którzy po pracy zajmowali się oglądaniem telewizji i czytaniem gazety. Teoretycznie ich dzieci były z nimi w domu od 14, kilka godzin dziennie, a w praktyce nie spędzały z nimi w ogóle żadnego czasu. Stąd mowa o jakości, co nie znaczy że neguję ilość. Obydwa aspekty muszą iść w parze. Co do punktu 5. – może słowo kontrola nie oddało dobrze tego co chciałam przekazać. Chodziło mi właśnie o wiedzę gdzie są i z kim. To jest taka zdrowa kontrola nad tym co robi nasze dziecko. Nie chodzi mi o nadopiekuńcze stanie nad dzieckiem i kontrolowanie jego każdego kroku. Jestem gorącą zwolenniczką dawania dzieciom przestrzeni dokonywania wyborów i popełniania błędów (vide moje poprzenie wpisy). Pozdrawiam 😉

    • Adam Weishaupt 05/05/2017 Odpowiedz

      Ależ oczywiście, że liczy się jakość. Tyle że w przypadku relacji
      międzyludzkich jakość jest stricte subiektywna, a to, o czym piszesz,
      czyli rywalizowanie oznacza przyjęcie kryteriów zewnętrznych, które mogą
      być w ogóle nieadekwatne do sytuacji. Kontakty, o których piszemy,
      muszą być w ten, czy inny sposób przyjemne dla wszystkich stron, a więc
      jeżeli z jakiegoś powodu (np.: takich, o jakich piszesz) kontakt nie
      jest przyjemny, wówczas jego jakość jest niska. Próba narzucania dziecku
      jakichś zachowań może zostać odebrana nie jako „spędzanie czasu z
      rodzicami”, a kolejne zajęcia lub obowiązki.

      Nawiasem mówiąc,
      jednym z utylitarnych powodu budowy więzi między rodzicami a dziećmi
      jest lepsze wzajemne poznanie, które pozwala dobrać metody spędzania
      czasu – kiedy rodzic wie, czym dziecko się interesuje, jak lubi spędzać
      czas albo co chce robić, ale nie jest w stanie zrobić tego samodzielnie,
      duzo łatwiej jest mu dobrać odpowiednie działania. A jeśli przy okazji
      dziecko będzie mogło się czegoś nauczyć, tym lepiej.

  2. Julia 26/04/2017 Odpowiedz

    Ja od małego zawsze dużo czasu spędzałam z rodzicami i poznawałam ze wszystkimi moimi przyjaciółmi, co skutkuje tym, że wszyscy bardzo lubią moich rodziców.

    • ZUCH 26/04/2017 Odpowiedz

      I świetnie 🙂 Dziś u mojej Hani jest koleżanka, więc dwie sześciolatki na chacie i trochę mi mózg eksploduje 🙂 ale się staram uśmiechać 🙂

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.