„Dziwne Obrazki” Uketsu – nowy japoński kryminał. Hit?
„Dziwne Obrazki” autorstwa tajemniczego Uketsu to kryminał, o którym w sieci jest dość głośno. Niemal wszystkie recenzje podkreślają „oryginalność formy”.
Powieść składa się z kolejnych rozdziałów, gdzie główną rolę odgrywają tytułowe rysunki. Każdy obrazek jest zagadką, kluczem do mrocznej historii, która rozciąga się na wiele lat, a czytelnik wciela się niemal w detektywa, próbując rozszyfrować ich znaczenie. Klimat niepokoju, emocji i specyficznej psychologicznej gry przewija się w opiniach. Tak wyczytałem i dlatego sięgnąłem po tę książkę. Poza tym spodobała mi się okładka.
Co tam więc recenzenci w internecie chwalą:
- „Niepokojącą atmosferę„ i „japońską specyficzność”, która wyróżnia książkę na tle klasycznych kryminałów. Od pierwszych stron czuć, że autor doskonale bawi się napięciem i mrokiem.
- Złożoną strukturę: rozdziały wydają się niezwiązane, ale pod koniec wszystko łączy się w spójną historię.
- Możliwość „detektywistycznej zabawy” – obrazki prowokują do logicznego myślenia, szukania powiązań i interpretacji.
Nie brakuje jednak chłodniejszych głosów – niektórzy uważają, że niektóre powiązania są „naciągane” lub niedokończone, a całość bywa „dziwaczna” nawet jak na azjatyckie standardy. Jedni się zachwycają, innych książka nudzi lub zostawia z uczuciem niedosytu. Ta „dziwaczność” mnie zastanowiła, ale chyba spodziewałem się trochę dziwniejszej dziwaczności, bo dawno temu, jeszcze jako student, obejrzałem trochę azjatyckich horrorów. Za to rycie bani serdecznie nie dziękuję mojemu ówczesnemu współlokatorowi Kubie 😉 Krótko mówiąc – postanowiłem tę książkę przeczytać.

Moje wrażenie – kontra (chyba) do większości
Od siebie muszę przyznać, że początek książki mnie kupił. Tajemnicze wprowadzenie, niepokojące wpisy na blogu, te dziwne obrazki – całość mnie wciągnęła na tyle, że książkę zabrałem ze sobą do szpitala (przegroda nosa, nic dramatycznego, ale jednak 3 dni na oddziale). Początek pokazywał, że autor wie, jak zbudować napięcie, jak wydobyć z prostych rysunków pełnię niepokoju, i to jest zdecydowany plus.
Im dalej, tym rumieńce trochę upadają. Książka nie jest zła – czyta się ją dobrze, konstrukcja pozwala na szybkie przeskoki, fajne cliffhangery i atmosferę, która trzyma do końca.
Problem?
Klimat nie zawsze idzie w parze z fabularną głębią. Ostatecznie „Dziwne Obrazki” oceniam jako dość przeciętny kryminał, choć bez wątpienia nietuzinkowy. Z pewnością spełniła swoje zadanie, bo parę godzin minęło mi szybko – a o to chodzi w lekturze.
Jeśli szukasz książki, która wciągnie cię na kilka wieczorów (no, zależy jak szybko czytasz, ja to połknąłem w kilka godzin) – sprawdzi się. Ale nie licz na mistrzostwo fabuły.
„Dziwne Obrazki” to kryminał (na obiecywaną nutę horroru raczej się nie napalaj), który bawi się formą i klimatem, ale kurcze, czegoś tu brakuje. Dla mnie: fajne otwarcie, przeciętny finisz, umiarkowany poziom rozrywki. Dobra na pobyt w szpitalu, czy jazdę tramwajem do pracy.
pozdrawiam
ZUCH
PS – #współpraca – książkę otrzymałem od księgarni Tantis. Współpracuję z nimi, ale zawsze piszę całkowicie szczerze – jeśli coś mi się podoba, to o tym piszę, a jeśli nie, to również o tym wspominam. To moja subiektywna opinia i biorę za nią pełną odpowiedzialność.
- Dobry żart - 21/05/2026
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026