Bardzo denerwują mnie nawet drobiazgi, które wpływają na mój komfort pracy. Mam swoje zwyczaje, przyzwyczajenia czy nawet – nazwijmy to – biurowe fetysze. Każdy element składa się właśnie na komfort. To z kolei daje mi spokój, dzięki któremu łatwiej mi się skupić. A moja praca skupienia wymaga.
Nie mogę się rozpraszać, gdy pracuję kreatywnie, gdy projektuję, gdy piszę tekst, gdy wymyślam scenariusz, ale też gdy pracuję bardziej technicznie czyli np. przygotowuję książkę do druku. O ile w kwestii kreatywności rozpraszając się stracę flow, o tyle przy przygotowaniu grafiki do druku mogę popełnić błąd, który będzie miał konsekwencje finansowe.
Precyzja i estetyka
Sprzęt, na którym pracuję musi pasować do mojego stylu pracy, ale też musi zaspokajać mnie pod kątem estetycznym. To dla mnie istotne, lubię ładne funkcjonalne rzeczy, świetnie zaprojektowane i świetnie wykonane. Oczywiście nie jestem księżniczką na ziarnku grochu, ale po prostu o wiele lepiej mi się pracuję w dobrym środowisku.
Po tym wprowadzeniu przejdźmy do rzeczy: recenzja klawiatury Logitech CRAFT i myszy Logitech MX Master 2S.
Sprzęt ten do testów otrzymałem od firmy Logitech.
Na codzień pracuję na sprzęcie firmy Apple. Bardzo lubię macowe klawiatury. Na Macbooku pisze mi się wyśmienicie, podobnie jak na klawiaturze do mojego iMaca. W każdym razie pisało mi się dobrze do momentu, kiedy działała. Ale działać przestała i podejrzewam w tym czynny udział mojego półtorarocznego synka.
Kupiłem sobie na szybko jakąś inną klawiaturę i różnica była dramatyczna. Ale mniejsza z tym, bo był to zakup „teraz, natychmiast, pierwsza lepsza”, a co za tym idzie sprzęt dużo tańszy i dużo gorszy.
Jeśli chodzi o mysz to tu też mam swoje wymagania dotyczące precyzji ruchu, ale też ergonomii i po prostu wygody. Tym razem nad myszami Apple zdecydowanie górują myszy gamingowe, przeznaczone dla graczy, które świetnie sprawdzają się również dla grafików.
Nowy sprzęt na pokładzie
Jakieś trzy tygodnie temu zacząłem testować klawiaturę Logitech CRAFT, a wraz z nią mysz MX Master 2S. Od razu zaznaczam, że jest to sprzęt z najwyższej półki, z segmentu profesjonalnego i nie jest to tani sprzęt. Choć trzeba zauważyć, że od momentu premiery cena klawiatury spadła znacznie i przestała być absurdalna.
Tu możesz sprawdzić aktualne ceny:
KLAWIATURA Logitech CRAFT

Klawiatura jest bardzo solidna, częściowo wykonana z grafitowego aluminium, a częściowo z dobrej jakości czarnego plastiku. Jest ciężka, dzięki czemu stabilnie leży na biurku. Klawisze są płaskie, lekko wgłębione. Są też odpowiednio duże i mają dobre odległości od siebie.
Przyciski stawiają odpowiedni (przynajmniej dla mnie) opór. Jedyne do czego tu mógłbym się przyczepić to odgłos wciskanej spacji. Ona jakby leciutko skrzypi. Mi to osobiście nie przeszkadza, może nawet to się podoba, choć czytałem, że niektórym to się nie podoba. Tak więc wspominam o tym, choć to kwestia indywidualna.Cała klawiatura jest ustawiona pod leciutkim kątem.

Wszystkie klawisze są podświetlane – świecą się litery na klawiszach, ale też równomierne białe światło wydobywa się spod klawiszy. Oczywiście poziom jasności można sobie wyregulować. Światło włącza się płynnie, gdy zbliżymy dłonie do klawiatury – nie kiedy jej dotkniemy, ale już jak palce są kilka centymetrów od klawiatury – co daje bardzo fajny efekt. Gdy ręce zabierzemy podświetlenie po chwili gaśnie.
Korona CRAFT
Na koniec zostawiłem sobie największy wyróżnik CRAFTa – koronę. Korona to pokrętło w lewym górnym rogu klawiatury. Jest programowalne i może pełnić rożne funkcje w zależności od aplikacji, którą aktualnie używamy.
I tak np.: może regulować głośność, zmieniać utwory w Spotify, przełączać między otwartymi kartami w przeglądarce, przełączać między pulpitami czy aplikacjami. W programach pakietu Adobe może np. odpowiadać za zmianę rozmiaru pędzla.

W każdej aplikacji można przypisać jej kilka funkcji, bo działa przez kręcenie, naciskanie, naciskanie i kręcenie albo też zmienia funkcję przez samo dotknięcie jej i potem kręcenie. Całkiem fajna rzecz, choć przez fakt, że nie jest to standardowe rozwiązanie, to trzeba się do tego przyzwyczaić. Ja korony używam głownie w Photoshopie i Illustratorze do zmiany wielkości pędzla, a także do obsługi Spotify.
CRAFT daje też nam możliwość zaprogramowania wszystkich klawiszy funkcyjnych zmieniając ich pierwotne znaczenie. Można np. przypisać konkretnym klawiszom komendę otwarcie konkretnej aplikacji.
Wygoda
Oczywiście moje wrażenia płynące z używania klawiatury Logitech CRAFT są moje i są subiektywne. Dla mnie ta klawiatura jest bardzo wygodna. Jest wygodniejsza niż klawiatura Apple, którą uwielbiałem. Ciężko jest tę wygodę zmierzyć i opisać liczbami, ale po tych paru tygodniach widzę, że pisząc – a piszę dużo i piszę szybko – robię mniej błędów polegających na nietrafieniu w odpowiedni klawisz.

Dobra, może to trochę głupio brzmi, ale to jest tak, że ja piszę bezwzrokowo. Nie patrzę na klawiaturę. Do tego piszę raczej szybko. Takim mam styl pracy, że pisząc przelewam moje myśli, myśli mam szybkie, a palce muszą za nimi nadążyć. Porównując różne klawiatury, na CRAFTcie pisze mi się najbardziej płynnie.

PLUSY:
– jakość wykonania
– stabilność
– idealna (dla mnie) wielkość przycisków
– bardzo ładne, płynne podświetlenie
– może działać na trzech komputerach
MINUSY:
– stosunkowo wysoka cena
– dla niektórych (bo dla mnie nie) minusem może być konieczność ładowania klawiatury co 3-4 dni.
MYSZ Logitech MX MASTER 2S

Jestem grafikiem, projektantem i dtpowcem. Przy projektowaniu i rysowaniu używam tabletu – Wacom Cintq 22HD na przemian z Wacom Intuos Pro 5 (zależy od tego co mi akurat wygodniej). Natomiast DT,P czyli przygotowywanie grafiki pod druk, jest już pracą w zasadzie techniczną, wymagającą precyzji i stabilności. Dlatego dobra myszka ma dla mnie bardzo duże znaczenie.
Po co mi dpi
Odpadają wszystkie zwyczajne myszki – są za mało precyzyjne, za bardzo byle jakie. Nie jest to kwestia jakiegoś mojego wydziwiania, ale po prostu komfortu pracy i precyzji działania. Co zatem zostaje? Tzw. myszy gamingowe – przeznaczone dla graczy. Te myszy cechują się m.in. o wiele lepszą ergonomią, ale również wyższym dpi (ang. dots per inch – liczba punktów obrazu przypadająca na cal. Jednostka stosowana do określenia rozdzielczości obrazów), co daje większą precyzję działania. MX Master 2S pracuje w rozdzielczości 4000dpi – co jak dla mnie jest wartością absolutnie wystarczającą.

Jedną z najważniejszych cech myszy jest jej ergonomia. To jak leży w dłoni, czy jest to naturalne, czy może wymusza jakąś pozycję dłoni. Gdy korzysta się z myszy po kilka-kilkanaście godzin dziennie ma to kolosalne znaczenie. Pod tym względem (zresztą nie tylko pod tym) Logitech MX Master 2S jest naprawdę świetna.
Kształt
Jej kształt – lekkie przechylenie na prawą stronę – sprawia, że dłoń kładzie się na niej bardziej naturalnie, a przez to długie używanie tej myszy nie powoduje bólów nadgarstka. Ale jest to też powód, przez który osoby leworęczne (a przynajmniej te, które trzymają mysz w lewej ręce) mogą o niej zapomnieć. Logitech MX Master 2S to mysz wyprofilowana dla prawej dłoni.
Jakość wykonania jest również bardzo satysfakcjonująca. Przyjemny w dotyku materiał sprawiający wrażenie gumy – w takim pozytywnym znaczeniu. Nie ślizga się pod dłonią, dobrze siedzi. Waga też jest bardzo akuratna (konkretnie 145g, ale mi to akurat nic nie mówi). To takie subiektywne wrażenie, że mysz ta nie jest tandetna, ale jest stabilna. A jednocześnie jest na tyle lekka, że praca nią nie męczy ręki.
Personalizujemy
Logitech MX Master 2S ma 7 przycisków, z których 5 jest programowalnych oraz 2 kółka (będące rownież przyciskiem), które też możemy skonfigurować. Bardzo wygodny jest przycisk pod kciukiem (bo mysz jest tak wyprofilowana, że kciuk ma oparcie). Domyślnie przycisk ten pokazuje wszystkie otwarte aplikacje – czyli macowe Mission Control, a gdy go przytrzymamy to można wykonywać gest czyli np. przełączać między biurkami. Oczywiście to tylko jedna z wielu możliwości.

Podobnie jak w przypadku klawiatury Logitech CRAFT programowanie przycisków jest możliwe globalnie dla wszystkich aplikacji oraz jednocześnie dla konkretnych programów. Krótko mówiąc to co sobie ustawię dla Photoshopa może się nijak mieć do tego co mi będzie wygodniejsze dla np. InDesigna, czy iMovie.

Ciekawą opcję ma główne kółko, to na górze, które domyślnie standardowo służy do przewijania. Pod nim jest mały przycisk, którym zmieniamy sposób działania pokrętła. Może ono działać klasycznie czyli przesuwać się hmmm… co kawałeczek, co klik, albo – działać zupełnie swobodnie jak dobrze naoliwione łożysko. Ten drugi tryb jest bardziej precyzyjny, a jednocześnie bardziej czuły. Bardzo fajny jest też efekt, kiedy mocno zakręcimy kółkiem (tak jakbyśmy chcieli przewinąć cały długi dokument). Wtedy kółeczko wchodzi w tryb bardzo swobodnego ruchu i po prostu samo się kręci. Z jednej strony to bajer (to jest naprawdę fajny efekt), ale z drugiej ma to wymiar praktyczny, bo faktycznie zaczyna scrollować bardzo szybko.
Flow między komputerami
Logitech MX Master 2S może działać na trzech komputerach. W sensie: może być zaprogramowana dla trzech osobnych urządzeń i można się z nimi szybciutko łączyć. Może dla niektórych dziwne i niepotrzebne, ale czasem pracuje się jednocześnie na więcej niż jednym komputerze.
Dla takich właśnie sytuacji przewidziana jest opcja Flow, dzięki której dosłownie możemy pracować na trzech komputerach jednocześnie, swobodnie przenosząc między nimi kursor oraz np. kopiować pliki.

Mysz jest (podobnie jak klawiatura) bezprzewodowa, a po pełnym ładowaniu może pracować nawet 70 dni. Ja na niej pracuję od ponad trzech tygodni i jeszcze jej nie ładowałem.
Jeśli mam być szczery to mysz Logitech MX Master 2S jest myszą idealną. Jestem nią absolutnie zachwycony.
PLUSY:
– ergonomia
– precyzja
– jakość wykonania
– bardzo duża możliwość personalizacji
– obsługa gestów
– obsługa trzech komputerów jednocześnie
– długi czas pracy baterii
MINUSY:
– jest wyprofilowana tylko pod prawą rękę, co jest minusem dla leworęcznych
Podsumowując – wzbogaciłem moje stanowisko pracy o świetny sprzęt. Mi osobiście bardzo on odpowiada. Bardzo wygodnie i szybko mi się pisze, bardzo wygodnie dłoń leży na myszce. Oczywiście przed potencjalnym zakupem rekomenduję przymierzenie się do tego sprzętu, bo dłoń dłoni nie równa. Coż, zakończę mało profesjonalnym podsumowaniem – dla mnie bomba!
pozdrawiam
ZUCH
PS – tak jak wspomniałem na początku i mysz i klawiaturę otrzymałem od firmy Logitech, natomiast nie jestem w żaden sposób zobowiązany do napisania czegokolwiek co nie byłoby moją osobistą i subiektywną opinią wynikającą z użytkowania tego właśnie sprzętu.

- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026