ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Nie liczy się szczęście mojego dziecka. Liczy się moje.

15/09/2016  |  By ZUCH In Zuchbiektywnie
nie-liczy-sie-szczescie-mojego-dziecka_tm
A teraz wyobraź sobie, że wypowiadasz to zdanie publicznie. Albo nie, nie przesadzajmy. Powiedz to tylko do siebie, po cichu. Nie przechodzi Ci przez usta, bo przecież jak to? Szczęście moich dzieci jest najważniejsze. Tylko czy na pewno?

Chcesz dla dziecka jak najlepiej. Organizujesz mu czas. Spędzacie długie godziny na nauce, kujecie słówka, wzory i daty. Będzie miał najlepsze oceny. Będzie szczęśliwy. Tylko czy na pewno?

To wszystko przecież dla niego. Tu wcale nie chodzi o mnie, ani o moje ambicje. Nie, nie, wcale nie chcę się chwalić moim dzieckiem. To nie moja próżność, to wszystko dla niego. Będzie szczęśliwy. Tylko czy na pewno?

Co kieruje nami rodzicami?

Zastanówmy się, tak naprawdę przemyślmy temat. Co nami – rodzicami – kieruje? Jakie mamy motywacje? Czy w całym naszym rodzicielstwie na pewno chodzi o szczęście dzieci, czy może jednak o nasze? Sposób rozumienia czym jest rodzicielstwo zmienił się na przestrzeni ostatnich dekad. Rodzice zaczęli się angażować – i to jest super. Ale w tym zaangażowaniu często na wierzch wypływa miłość własna, a nie miłość do dziecka.

Współczesne rodzicielstwo, które ja lubię, i które chcę by było moim rodzicielstwem, to pełne miłości wspieranie dziecka w budowaniu jego własnej tożsamości. To wspieranie w odkrywaniu świata i w rozumieniu siebie samego. To wspieranie w szukaniu pasji. Uczenie o świecie, pokazywanie czym jest wolna wola i jej konsekwencje. Rodzicielstwo to wg. mnie również uczenie się rodzica kim jest jego dziecko. Jakie ma cechy, jakie ma wady, co go pociąga, a co nie, co sprawia, że jego serce zaczyna bić szybciej.

Rodzicielstwo, które chcę praktykować, to też ważna świadomość, że jesteśmy różnymi ludźmi. Krew z krwi, kość z kości, tak. Ale moje dzieci, to zupełnie nowe jednostki. Bywamy podobni, ale się różnimy i to bardzo. Moje pasje, są moje, oni maja swoje. Być może mamy lub będziemy mieli jakieś wspólne. A być może nie. Jesteśmy podobni. Tylko podobni i to też nie zawsze.

Rodzice chcą zaprogramować swoje dzieci.

Niestety dzisiaj, kiedy przecież wszystko nam się należy, a moje zawsze jest „mojsze” niż „twojsze”, rodzice próbują wcisnąć dziecko w ramy swoich wyobrażeń. Oczywiście dla jego szczęścia. Rodzice często mają jakiś określony wzór dziecka i jadą z tematem nie bacząc na nic. „Moje dziecko będzie się dobrze uczyło.”

Ba! Dobrze… Najlepiej! Będzie miało najlepsze stopnie i będzie wybitne. Będzie silne, będzie piękne, będzie rezolutne, będzie… Na amazonie są dziesiątki (w sumie to setki) tysięcy książek o rodzicielstwie. Ogromna ich liczba ma tytuły zaczynające się od „How to…”. Dziecko to nie robot, którego da się zaprogramować (oczywiście dla jego szczęścia).

zrzut-ekranu-2016-09-15-o-13-07-26

Ważne jak nas widzą

Można by tak wymieniać. Wiecie, to jest naprawdę powszechne i mam wrażenie, że nie uświadomione. Bo to przecież w dobrej wierze. Wchodzi się w dziwną rywalizacje, o to które dziecko jest lepsze. Oczywiście nasze. Ale o jeśli nie? No to jest zawód, rozczarowanie. Do tego dochodzi zaraz zawiść, podejrzenia, chęć manipulacji.

Coś pięknego jak bycie rodzicem staje się ośrodkiem naszego upadku. Piłujemy to biedne dziecko, bo musi mieć dobre oceny. Tylko po co? Przecież oceny nikomu nie zapewnią szczęścia. A może chodzi o to, że inni widzą? Hę? Jakie to nasze dziecko mądre i w ogóle, oj oj. A skoro mądre, to na pewno po rodzicach mądre takie.

A ja?

Ja nie jestem święty, wiadomo. Popełniam błędy. Staram się spojrzeć na siebie krytycznie. Zastanowić się czy gdzieś się nie pogubiłem. Ja naprawdę chcę żeby moje dzieci były szczęśliwe, tylko że to one muszę sobie swoje szczęście znaleźć. Jejku, jak będą chciały mieć dobre oceny, to fajnie.

Ale jeśli jest przedmiot, który nie idzie, no to kurczę, przecież sam miałem takie przedmioty. No i co? I nic. Mimo (ledwo) trójki z matematyki na świadectwie maturalnym dziś mam kochającą rodzinę i własną firmę.

Zastanówmy się

Ok, po prostu zastanówcie się, tak szczerze, prywatnie, sami sobie, czy to co robimy jest na pewno dla dobra naszych dzieci. Wiecie, szczerze, nikt nie podsłuchuje. Czy coś jest na pewno dla dobra naszych dzieci? Czy to naprawdę sprawi, że dziecko będzie szczęśliwie, że w życiu mu się dzięki temu ułoży? Czy czasami nie realizujemy swojego pomysłu? Czy przypadkiem nie jest tak, że jedyną szczęśliwą osobą jesteśmy my sami?

Pozdrawiam

Zuch

Fajne? Daj lajka i zostaw komentarz

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storytablica korkowa
Next Storykto tam?

5 komentarzy

  1. Renata 26/11/2017 Odpowiedz

    Też o tym niedawno myślałam jak praca, którą zrobiłam z dzieckiem na konkurs w przedszkolu nie zajęła pierwszego miejsca. 😉 To był konkurs dla dzieci z rodzicami, żeby nie było 😛
    A tak serio, to oczywiście masz rację, tylko często ta granica pomiędzy tym co dobre dla dziecka, a dobre dla nas jest tak subtelna, że ciężko to wyłapać.

    • ZUCH 28/11/2017 Odpowiedz

      Czasami widać to po minie dziecka 🙂

  2. scanner 27/11/2017 Odpowiedz

    Powiem Ci Zuchu, że ja akurat w „książki o żabach” i ten cały psychobełkot napychający kieszenie pseudoautorów nie wierzę. Staram się syna wychowywać tak, żeby był świadomy samego siebie, żeby umiał sam kierować swoim życiem – co nie jest łatwe, bo ogólnie jest dość nieśmiałym dzieckiem. Ale dla przykładu – od 5 lat trenuje judo. Nie dlatego, że ja tak chcę – dlatego że on tak chce. Poszliśmy za namową znajomych na pierwsze zajęcia i tak zostało. 5 latek powiedział „Tata, podoba mi się, zostajemy”. Po tych latach z dumą mówię, że sam zapracował na żółty pas, sam wylewa na macie litry potu, sam wygrywa i przegrywa na zawodach. I nawet sam podjął decyzję, że w tym roku nie jeździ, nie startuje. Bo chce odpocząć, treningi wystarczą.
    Wiadomo, każdy by chciał, żeby jego dziecko było NAJ we wszystkim. Ale bycie NAJ wcale nie jest takie fajne, bo gdy jesteś NAJ, tracisz cel. Nie masz tego czegoś, do czego można dążyć. Czasami lepiej być drugi, trzecim, czy nawet przegrać – bo to hartuje. Pokazuje, życie od tej smutniejszej, ciemniejsze strony, gdzie trzeba się zmagać ze swoimi słabościami, z gorszą oceną, czy równieśnikami, którzy dla kaprysu, jednym słowem potrafią kogoś obrazić.
    Ja staram się pilnować przede wszystkim tego, żeby Junior zawsze wiedział, że nieważne skąd wieje wiatr i co przynosi, zawsze może przyjść do Rodziców, bo pomogą. Nie wyręczą, nie zastąpią, ale pomogą.

    • ZUCH 28/11/2017 Odpowiedz

      no właśnie tak sobie myślę, że ludzie chcą żeby ich dziecko było NAJ. A może odwrócić oczekiwania i wymagania i samemu z całych sił starać się być NAJ rodzicem? Taka zmiana optyki, żeby przestać wymagać od innych.

      A swoją drogą z tymi książkami, to ich jest po prostu za dużo. Też raczej mocno unikam, choć kilka jest mega fajnych, ale to sięgnąłem pod wpływem zaufanych osób. Np. „Najlepsze miejsce pod słońcem” McDonadla. Fantastyczna rzecz, opowieść o domu. W zasadzie o DOMU.

  3. Rodzice & Dzieci 27/11/2017 Odpowiedz

    Świetny post. Osobiście dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że mam już dosyć robienia wszystkiego dla rodziny i muszę pomyśleć o sobie bo inaczej będę starą zołzą 🙂 I pomogło. Pozdrawiam

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.

 

Wczytywanie komentarzy...