To będzie tekst o wakacjach, o wyzwaniu jakim są dla rodziców, ale będzie to też tekst o pogardzie, braku empatii i zwykłej głupocie.
Gdy było się dzieckiem, to najbardziej na świecie czekało się na wakacje. Gdy jest się dorosłym, rodzicem, to wakacje stają się bardzo dużym problemem. Dwójka pracujących rodziców wychodzi z domu przed 8 rano. Wracają koło 17-18. Co w tym czasie dzieje się z ich dziećmi?
Oczywiście, to da się rozwiązać i oczywiście przynajmniej jedna osoba czytająca ten tekst zacznie prychać i parskać jakie to durne te ludzie, bo nie wiedzą co ze swoimi dziećmi zrobić, to może nie powinni ich w ogóle robić… Tak, o tobie też napiszę właśnie w wątku o pogardzie, braku empatii i głupocie. Ale to za moment.
Przestarzałe, to mało powiedziane
Wracając do samych wakacji, to nasz polski system ma swoje źródła w czasach gdy dzieci musiały iść w pole, bo były żniwa. Generalnie i wakacje i cały system edukacji jaki mamy w Polsce jest wybitnie przestarzały i kompletnie odstający od realiów XXI wieku. Ten system był krytykowany jako przestarzały już przed II Wojną Światową. Minęło sto lat i co? I nic.
W większości miejsc na świecie rok szkolny nie dzieli się na dwa bardzo długie bloki, po których i uczniowie i nauczyciele są wykończeni, załamani i wypaleni. W tych miejscach na świecie nie ma aż tak długiego okresu przerwy, podczas którego ulatuje większość wtłaczanej do głów wiedzy. Przy okazji tak długie wakacje sprzyjają pogłębieniu różnic w poziomie między uczniami z zamożniejszych i zaangażowanych rodzin, a tymi, którym zabrakło tego szczęścia na starcie.
Oczywiście można stwierdzić, że lepiej tak na raz itp. Wiadomo, można sobie stwierdzać co się chce. Fakt jest faktem, że ponad 2 miesięczne wakacje są reliktem czasów dawno mienionych. Czasy się zmieniły, dynamika społeczeństwa się zmieniła, wszystko się zmieniło.
7-8 tygodni
No ale – zaczynają się wakacje. Mamy 7-8 tygodni do zagospodarowania, przy czym urlopu większość osób dostanie na raz maksymalnie 2 tygodnie. Zostaje nam 5-6 tygodni, w których nie ma się kto zaopiekować dziećmi.
Kolonie i obozy? Półkolonie? Ok, spoko, ale to kosztuje. Większość Polaków nie ma żadnych oszczędności. Żyje się z miesiąca na miesiąc. Jasne, wiadomo, można zmienić pracę, można awansować, można założyć własny biznes, wejść w piramidę finansową czy zainwestować w bitcoiny. Wszystko można. To znaczy, wszystko można powiedzieć, napisać w komentarzu. Oj, tam to wszystko można. Tylko, że życie wygląda zwykle nieco inaczej. Więc nie cwaniakujmy.
A 800+?
A! Zapomniałem! Przecież 800+ ludzie dostają. Przecież to na dzieci. Uhm… tia… Jak się ma górkę to i można to odkładać, jednak statystyki dochodów Polaków nie pozostawiają wątpliwości, że 800+ raczej idzie na podreperowanie budżetu, a nie na odkładanie.
Tak, tak, ja wiem, że ty odkładasz i jesteś super. Wszyscy to wiedzą, napewno wspomnisz o tym w komentarzu.
Problem jednak zostaje. Nawet gdy są finanse, to nie wszystkie dzieci chcą być na półkoloniach a tym bardziej na pełnych koloniach poza domem. Nie mówimy tu o nastolatkach, tylko o np. młodszej podstawówce. No ale załóżmy, że jest i jakaś kasa, a i dziecko chciało wyjechać. Tydzień? Dwa? Zostaje nam miesiąc bez opieki nad dzieckiem.
Babci nie ma?
„Za moich czasów, to babcia zajmowała się wnukami”. Tak, za twoich czasów. Wspomniałem już, że czasy się zmieniły. Zmieniło się nam społeczeństwo, zmieniły się babcie. A co z dziadkami? Proszę cię…
Za naszych czasów faktycznie był wypad do dziadków na miesiąc czy dwa, bo nikt się tym nie przejmował, a babcie zwykle nie pracowały. Generalnie kiedyś mało czym się przejmowano, a najmniej dziećmi. Na szczęście te czasy się zmieniły. Bo naprawdę nie było tak super jak to sobie próbujemy wmówić. Wcale nie było tak różowo jak mówią rożne internetowe pasty o tym jak jeździliśmy na rowerach, graliśmy w piłkę itp. Tak było, ale nie dlatego, że była taka wolność, tylko dlatego, że nie mieliśmy opieki i wszyscy mieli to gdzieś. I nic nam się nie stało. No nie stało. Poza tymi, którym się stało.
Warto też zwrócić uwagę, że wielu, naprawdę wielu dzisiejszych rodziców nie chce oddać dzieci do dziadków, bo pamiętają jacy ci dziadkowie byli dla nich rodzicami. Kolejki w gabinetach psychologicznych same się nie robią. To efekt tamtych fajnych czasów.
Zresztą jacy są ludzie pokazują komentarze pod artykułami na temat problemów rodziców z zagospodarowaniem czasu wakacyjnego.
Generalnie jest to festiwal pogardy.
Czy nie mamy za grosz empatii?
Nosz kur… Czy naprawdę jako społeczeństwo stoczyliśmy się tak nisko?! Tak wiem, wiem. Stoczyliśmy się. Nie mamy za grosz zrozumienia dla problemów innych ludzi. Nie chcemy ich zrozumieć. Chcemy ludziom dowalić. Gdy tylko pojawi się najmniejsza okazja, gdy tylko ktoś lekko opuści gardę. A najlepiej już całkie się przewróci. Leżącego kopie się najlepiej. Najwięcej satysfakcji to daje. Możemy poczuć się lepsi. Gnojąc innych. Fajnie.
Mimo, że moja sytuacja zawodowa jest kosmicznie komfortowa, to jestem człowiekiem. Mam serce, mam rozum. Mam w sobie empatię i chęć zrozumienia. Tylko tyle wystarczy, żeby dotrzeć jak przesrane mają tysiące rodziców w Polsce. Nawet nie wspominam o samotnych rodzicach, bo to już w ogóle jest dramat.
Wiadomo, że nie wszyscy tak źle mają, no ale to że ktoś ma dobrze nie zmienia nic w sytuacji człowieka, który ma źle. Weźmy się zastanówmy na ile to co mam jest w 100% moje, a na ile jest to efekt tego gdzie, kiedy i u kogo się urodziliśmy. Ale tak szczerze.
Mam specyficzną sytuację, radzić więc będę z umiarem
Wspomniałem, że u mnie jest dobrze. Bo jest. Nie chcę się tym przechwalać, bo to jakby nie o to chodzi. Natomiast niektóre decyzje moje i mojej żony mogą być pomocne. Nie dla każdego. Pewnie dla mniejszości, ale jednak. Pewne rzeczy bardzo ciężko zmienić gdy dzieci już są, nasze kariery są jakie są, nasze relacje też. Poza tym w wielu miastach i miasteczkach rozwój kariery zawodowej jakby nie istnieje. O wiele łatwiej jest kierować życiem na jego początku.
Tak więc my z Karoliną od kiedy tylko się poznaliśmy (a było to już prawie 25 lat temu), to bardzo dużo rozmawialiśmy. To się utrzymało po dziś dzień. Gadamy bardzo dużo, organizujemy czas tak, żeby jak najwięcej móc rozmawiać. To jest nasz klucz do skuteczności i powodzenia jako para. Zatem sporo rzeczy mieliśmy przegadane już dawno. Jedną z nich były nasze priorytety.
Rozmawialiśmy też ze starszymi znajomymi, słuchaliśmy ich rad. Krótko mówiąc: w naszych różnych decyzjach zawodowych, życiowych itp, stawiamy zawsze na pierwszym miejscu taki komfort życiowy i wolność. Komfort życiowy to nie jest luksus, to nie jest bogactwo. To jest np. to, że dziś rano wstałem bez budzika, zrobiłem dla Karoliny pyszne śniadanko, wypiliśmy kawę w ogrodzie.
Karolina pojechała coś w pracy robić, a ja poszedłem do warzywniaka. Pracą zająłem się później, bo mogę.
Jasne – moje dzieci są już starsze i nie są maluszkami, poza tym te starsze mogą rzucić okiem na młodszego. Tak, ale wiadomo – nie wszystko na raz. Plany mają to do siebie, że są obliczone na lata. Dlatego właśnie świadomie rezygnujemy (w granicach rozsądku) z rzeczy, stanowisk, zleceń intratnych, ale obciążających.
Mam wolny zawód
Mam wolny zawód. W sensie mam malutką firmę, poza tym jestem wykładowcą, jestem ekspertem w Polskiej Komisji Akredytacyjnej, ogarniam tu i ówdzie sociele np. tiktoka festiwalu fantastyki Pyrkon. To wszystko razem pozwala mi żyć przyzwoicie, a jednocześnie w większości pracować z domu.
Karolina pracuje w edukacji, więc sprawa wakacji dodatkowo się wyjaśnia. Pewnie gdzie indziej mogła by zarobić dużo więcej (no ba, z jej skillami…). Tylko jakim kosztem właśnie komfortu życia? Bo ta poranna kawa latem w ogrodzie gdy nie musimy się śpieszyć jest dla nas najważniejsza.
To, że mogę przerwać pracę i zrobić dzieciom naleśniczki – to jest dla mnie wartość. Starsze są już samoobsługowe, ale młodszy jeszcze nie bardzo. Pieniądze są ważne, ale nigdy nie były dla nas aż takim priorytetem, żeby poświęcać dla nich życie.
Podsumowując
Wiem, że twoja sytuacje jest pewnie zupełnie inna. Wiem, że może wakacje są dla ciebie dramatem. Wiem, że czasami nie da się nic zmienić, choć nie wiadomo jak bardzo być chciał. Wiem i rozumiem. Wspieram całym sercem.
A może jednak coś zmienić się da? Może to jest ten moment, żeby kilka rzeczy przemyśleć i podjąć jakieś decyzje.
A może dopiero planujesz założyć rodzinę? Może dopiero planujesz mieć dzieci i zastanawiasz się jak to będzie? Z własnego doświadczenie powiem, że wyzwanie będą, to na pewno. Ale też powiem ci, że rodzicielstwo, to najcudowniejsza przygoda życia. Tylko, że trzeba to przemyśleć. Trzeba rozmawiać i planować. Jest wtedy szansa, że wakacje nie będą żadnym problemem.
Pozdrawiam
ZUCH
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
- AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026