
I wszystko jasne. Trzeba utrzymywać odpowiednią hierarchię, bo inaczej wszystko się rypnie. Bo może się okazać, że firma ma pieniądze dzięki pracy pracowników – ale to już tak wywrotowe myślenie, że należą się za nie karne, bezpłatne (oczywiście) nadgodziny.
Mówiąc poważnie, to mam wrażenie, że terminy obowiązują tylko jedną stronę – wykonawców. Spróbujcie przekroczyć deadline, spróbujcie nie dosłać projektu na czas. Ło kurczaczki, jakie będzie poruszenie. A potem płatność, a tu – niespodzianka – księgowa na urlopie i w ogóle o co mi chodzi, po co piszę, po co spamuję ( <- autentyk). Musiałem straszyć urzędem skarbowym.
Bo wiecie, czasami jest tak, że jest jakiś fuckup z płatnością, ale jest komunikacja, są prawdziwe wyjaśnienia i jakoś to idzie, jesteśmy ludźmi w końcu. Ale ostatnio trafiłam na takich gagatków, że to generalnie ja byłem winny, że śmiem chcieć pieniądze… szkoda gadać. W końcu zapłacili. Ale to była ich łaska 😉
Zuch

Fajne? Daj lajka i zostaw komentarz
- Dobry żart - 21/05/2026
- „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
- Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
No… czasem tak jest, ale ostatnio trafiłem na Szefa, który jak wyjeżdżał na urlop to wydał polecenie, że pensja co do 1 zł ma być ostatniego dnia miesiąca. Jak był długi weekend, to były jeszcze wcześniej….Choć miała ta praca swoje minusy i to poważne gdzie indziej.
Potem takie dwie firmy: termin 7 dni to „siódmego dnia na koncie” a jedna od razu po otrzymaniu faktury 🙂
I tych ludzi trzeba szanować, bo to wzajemny szacunek.
Powiedziałem że będzie premia to będzie, nie trzeba mi co pół roku przypominać.
zła forma w przedostatnim zdaniu.,
dobra