ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Dlaczego nie lubię 500+

11/09/2017  |  By ZUCH In Zuchbiektywnie
dlaczego-nie-lubie-500_TM
Program 500+ uważam za jedną z gorszych rzeczy jaka spotkała ostatnio nasze społeczeństwo. Paradoksalnie wiem, że wielu, wielu ludziom te pieniądze były bardzo potrzebne. Pytanie tylko czy musiało się to odbyć w tak szkodliwy sposób?

Daleki jestem od poglądu, że każdy jest kowalem swojego losu, bo nie decydujemy o tym gdzie i kiedy się urodziliśmy. Co najwyżej jesteśmy kowalami własnych decyzji, ale te często są wynikiem właśnie miejsca i czasu urodzenia. Krótko mówiąc jestem zwolennikiem rozsądnego wyrównywania szans. Przy czym słowo „rozsądnego” jest tu absolutnie najważniejsze. 500+ obok słowa „rozsądnie” nawet nie stało.

Uważam, że jeśli jest możliwość, to państwo powinno wspierać swoich obywateli. Wspierać ich tak, żeby mogli jak najlepiej wzrastać, żeby mogli odnosić jak największe sukcesy. Chciałbym żeby państwo wyzwalało w nas to co najlepsze i przez swoją pomoc zachęcało do rozwoju. Wiecie, żeby po prostu opłacało się uczciwie pracować.

500+ nie robi żadnej z tych rzeczy. Jest jałmużną, która utrwala szkodliwe przekonanie, że ktoś coś ci da za darmo, bo tobie się należy, bo zabierzemy bogaczom. 500+ kumuluje w sobie wiele rzeczy niszczących społeczeństwo. Ale przyznać muszę, że jako kiełbasa wyborcza spisuje się genialnie.

„Czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy” zwykło się mawiać za komuny. Jak wpływało to na morale pracowników, chyba wszyscy wiemy. No bo po co się starać? Dadzą mi.

A jednak – tak jak wspomniałem – te pieniądze dla wielu ludzi są prawdziwym ratunkiem. Dla innych sporym dodatkiem. Dla jeszcze innych niewielkim procentem dochodu. Niemniej jednak dodatkowe pieniądze się przydadzą. To widać, że więcej osób stać choćby na wakacje, co jest świetne. Jestem całym sercem za tym żeby rodzina była wspierana, bo wychowanie dzieci jest wyzwaniem. Fizycznym, psychicznym i finansowym. Ale – no właśnie ale. Czy to musi wyglądać właśnie tak? Czy pomoc, wsparcie, musi być jałmużną?

No właśnie nie musi. Jest coś takiego jak klin podatkowy, czyli (w dużym skrócie) różnica między kosztem zatrudnienia, a tym co faktycznie dostaje się na rękę. Podatki mamy w Polsce, hmmm… raczej średnie. Patrząc na to jakie są w innych europejskich krajach. Pracodawca płaci za pracownika prawie dwa razy tyle ile ten pracownik dostaje wypłaty. Ja jako przedsiębiorca oddaję co miesiąc ⅕ moich zarobków w formie podatku dochodowego + nieco ponad 1000 zł opłat na ZUS. Czyli jeśli zarobię w miesiąc 5000 zł to faktycznie w portfelu zostanie mi 3000 zł. Jeśli ty na etacie zarabiasz 3000 zł to twojego szefa kosztuje to 5077 zł.

Ale do rzeczy: zamiast rozdawać to 500+ można wprowadzić konkretną ulgę podatkową. Ty cały czas dostajesz 500 zł na dziecko, ale – dostajesz to za swoja pracę, a nie „bo się należy”. Ja mam trójkę dzieci, czyli przysługuje mi 1000 zł. Zatem moja księgowa mogłaby odpisać tę kwotę co miesiąc od mojego podatku dochodowego. Płaciłbym mniej. W sensie wiecie – to ja oddawałbym mniej zarobionych przeze mnie pieniędzy. Finansowo wychodzi na to samo, ale psychologicznie, socjologicznie różnica jest gigantyczna.

EDIT: Zresztą nie chodzi mi tylko o odpisywanie z podatku dochodowego, ale ogólnie o możliwość uzyskania realnych ulg. Możliwości jest sporo.

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym się w ogóle nie mówi, a który jest fatalnym pokłosiem programu 500+. Jest nim sytuacja w adopcjach, rodzinach zastępczych i domach dziecka. Temat znam z pierwszej ręki, bo bliska mi osoba pracuje w ośrodku adopcyjnym i jest tym naprawdę załamana. Przeciętny ośrodek adopcyjny przeprowadzał kilkadziesiąt adopcji rocznie. Teraz ta liczba spadła do kilku rocznie. Zrzekanie się praw rodzicielskich spadło niemal do zera. Ogromnie zwiększyła się ilość dzieci, których stosunek prawny nie pozwala im być zaadoptowanym albo iść do rodziny zastępczej. Rodzice biologiczni trzymają się kurczowo swoich praw rodzicielskich, bo inkasują co miesiąc spore kwoty. Zwróćcie uwagę na to, że mówię o środowisku w dużej mierze patologicznym, więc te kwoty bywają naprawdę spore. Efekt jest taki, że dzieciaki siedzą w domach dziecka, albo – co nawet gorzej – w domach rodzinnych. Są cenne. Nie w taki sposób jak dzieci powinny być cenne dla rodziców.

A czy ja odbieram moje 1000+? No bo przecież program krytykuje, a w dodatku wg różnych średnich statystycznych jestem prawie zamożny. Czy to nie hipokryzja? Nie. Te pieniądze należą się moim dzieciom – tak skonstruowano ustawę. No, poza pierwszym, Szymowi się nie należą. Niczego nie naginam, nigdzie nie oszukuje. A to, że ustawa mi się nie podoba nie ma tu nic do rzeczy. To, że nie lubię PiS też. No bo to, że nie lubisz swojego szefa oznacza, że nie odbierasz wypłaty? Płacę podatki, które są wielokrotnością tego co mogę odzyskać w postaci 500+. A to że finansowo mi się powodzi, jest gdzieś tam związane z tym, że szanuję pieniądze i nie rezygnuję z możliwości zwiększenia przychodów. Zwróć uwagę, że bardzo często jedyna różnica między osobą niezamożną, a średniozamożną jest taka, że ci drudzy wiedzą jak oszczędzać pieniądze.

Kończąc: pomoc socjalna musi być mądra. W innym wypadku pomaga jedynie utrzymać się partii przy korycie.

pozdrawiam
Zuch
  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous StoryWitaj szkoło! Czyli co mnie wkurza w reformie edukacji
Next StoryTrzy proste przepisy na nasze ulubione amerykańskie cookies

23 komentarze

  1. Bartek z rodzinawpraktyce.pl 11/09/2017 Odpowiedz

    Sporo czasu zajęci Ci dojście do takich wniosków. Ja rok temu niemal podobnie pisałem. Państwo nie zachęca w żaden sposób, by pracować, a przyzwyczaja, że dają. Co do podatków… są średnie? Patrząc po tym ile mi zostaje w portfelu, to mam wrażenie, że są wysokie. A co do 500+, to je odkładam dla dzieci – na ich przyszłość. Robię tak nie dlatego, że mnie stać, ale dlatego, że wiem jak łatwo można je dziś wydać…

    • ZUCH 11/09/2017 Odpowiedz

      sporo czasu to mi zajęło napisanie tego co już dawno planowałem 🙂 Lista to-do jest dłuższa niż doba daje możliwości 🙂

      A co do średniości podatków – owszem, w skali procentowej mamy średnie podatki. Kraje zachodnie i skandynawskie mają wyższe lub dużo wyższe. Natomiast to ile po zapłaceniu podatków zostaje, to już osobna kwestia. Niemniej same podatki są na średniej wysokości.

    • Tomasz Kane 11/09/2017 Odpowiedz

      To czy podatki są wysokie czy nie należało by oceniać przez pryzmat tego jak dobrze państwo wydaje nasze pieniądze. Jeśli drogi są dziurawe, do lekarza czeka się rok czasu a biurokracja utrudnia życie to tak, są wysokie – bo płacisz dużo a dostajesz mało.

  2. moje-waterloo 11/09/2017 Odpowiedz

    Ogólnie podzielam Twoją opinię i nawet myślę, że ta pomoc, która w założeniu ma służyć wyrównywaniu szans, powinna się w ogóle odbywać bezgotówkowo, bo to załatwiłoby wszelkie problemy związane z nadużyciami lub podejrzeniami o nadużycia. Np. małe dzieci powinny otrzymywać darmowy dostęp do placówek opiekuńczych, większe – dodatkowe zajęcia, których rodzice nigdy im nie opłacą, wypoczynek letni i zimowy itp. Mam sporą grupę wielodzietnych znajomych, ale o opinię o 500+ zapytałam dziewczynę, która sprząta u mnie w domu, ponieważ jej zdanie uważam za naprawdę miarodajne. Ma dwoje dzieci, pracuje dorywczo, rodzinę de facto utrzymuje mąż o niewielkich dochodach, a więc są beneficjentami programu dla obojga dzieciaków. Powiedziała mi wprost, że program uważa za zły. Że wolałaby darmowy żłobek i przedszkole, bo wtedy mogłaby iść do pełnowymiarowej pracy, jej dzieci dzięki temu zyskałyby więcej niż 1000 zł, a ona sama nie wypadłaby z ryunku. Owszem, te pieniądze bardzo jej pomagają, ale tak naprawdę oczekuje innego wsparcia od państwa. Myślę, że jej opinia tak naprawdę kończy jakąkolwiek dyskusję na ten temat.

    Co do Twojego tekstu mam tylko dwie uwagi.
    1. „Czyli jeśli zarobię w miesiąc 5000 zł to faktycznie w portfelu zostanie mi 3000 zł. Jeśli ty na etacie zarabiasz 3000 zł to twojego szefa kosztuje to prawie 6000 zł” – to nie do końca tak. Ciebie, jako samozatrudnionego, Twoja własna praca kosztuje te 2000 zł. Pracodawcę kosztuje tyle samo, ponieważ składki pracownicze odprowadza tylko w imieniu pracownika. Czyli Ty zarabiasz 5000 i oddajesz 2000, pracownik dokładnie tak samo, a pracodawca ponosi mniej więcej te same koszty, co samozatrudniony. Nie można tego potrzegać jako całościową kwotę, ponieważ w zamian za 5000 brutto, które w całości sa własnością pracownika, plus składki ze swojej kieszeni otrzymuje świadczenie w naturze. Ty swoja pracę wykonujesz sam.
    2. „Ogromnie zwiększyła się ilość dzieci, których stosunek prawny nie pozwala im być zaadoptowanym albo iść do rodziny zastępczej” – piecza zastępcza jest czymś innym niż przysposobienie dziecka i do rodzin zastępczych trafiają również dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną. Rodzice maja wtedy wobec nich obowiązek alimentacyjny i muszą oddawać pieniądze na utrzymanie dziecka do MOPSów (mówimy oczywiście o założeniu, bo ze ściagalnością alimentów w tym kraju jest beznadziejnie). Utrzymywanie domów dziecka jest hańbą dla społeczeństwa i ma całkowicie inne podłoże niż program 500+. Patologia w sądach rodzinnych oraz w jednostkach administracyjnych, pozwalająca pogrywać losem dziecka jako kosztem własnych interesów jest skandaliczna. (Co do adopcji oczywiście się zgadzam, choć i tę sprawę można by rozsądnie załatwić na poziomie decyzyjnym).

    Temat trudny i fajnie, że go dotknąłeś. Piąteczka!

    • ZUCH 11/09/2017 Odpowiedz

      AD1. fakt, ale też nie chciałem przeginać bo tekst krótki i jakbym zaczął brnąć w moje koszty, podatki, vs pracodwacy, to by rozmył się główna idea czyli 500+

      AD2. tematu adopcji nie można załatwić inaczej, bo teraz nie ma dzieci do adopcji, po prostu. Natomiast reszta o której piszesz, to niestety tylko teoria. Kurcze, ale cały ten temat jest mocno rozbudowany i ciężko to w paru zdaniach dokładnie opisać. W każdym razie 500+ bardzo mocno tu namieszało, w bardzo zły sposób.

      A temat domów dziecka, być może jeszcze poruszę, bo mam podobne zdanie. To instytucja fatalna, bardzo droga i archaiczna. Jestem dość blisko tej tematyki i znam historii dużo więcej niż bym chciał.

  3. JK 11/09/2017 Odpowiedz

    Nie na wszystko można patrzeć przez pryzmat prowadzenia firmy i z poziomu osoby której powodzi się w tym systemie społecznym. Program 500+ nie jest skierowany do przedsiebiorców czy pracodawcow, gdyby miał być program wspierania rynku pracy pewnie nie byłby trafiony. Program jest skierowany do rodzin glownie wielodzietnych, tak ja to rozumiem. Nie do ludzi prowadzących firmy czy pracujących na etacie. Wiadomo, że nie jest idealny, ha nic nie jest takie na tym świecie 😉 Może przydałoby się najpierw zreformowac system podatkowy i faktycznie zadbac o przedsiebiorcow. Ale to są osobne kwestie. Posiadanie większej ilości dzieci niż dwoje w dzisiejszej Polsce wiąże się najczęściej z problemami finansowymi, a co za tym idzie ze stygmatyzacja spoleczna, zdecydowana wiekszosc osob ktorzy maja lub chcieliby miec wiecej niz dwoje dzieci to nie patologia. Program 500+ w zalozeniu ma wspierac rodziny z dziecmi tak aby, przy dochodach jakie mają (a czesto to jest tylko jeden dochod) mogli dawać sobie radę, mogli pozwolić sobie na cos wiecej niż te podstawy w wielu przypadkach. Zeby dzieci mogly dostac firmowe buty do szkoly, a nie podrobki z bazarku, z których wszyscy się smieja co jeszcze bardziej poglebia stygmatyzacje dzieci z mniej zamoznych rodzin. Zeby mogly pojechac na zagraniczne wakacje, zobaczyc troche swiata, zdobyc doswiadczenie. Pomoc finansowa skierowana własnie na rodziny daje taki efekt, a przynajmniej w zalozeniu – wspieranie osob ktore wychowuja więcej dzieci, bo wychowują nowych obywateli i chcemy jako państwo aby ci obywatele mieli dobry start w przyszlosc. Wiadomo, że jakby rodzice takich dzieci zarabiali wiecej to byloby lepiej, obeszloby sie bez jałmużny. Ale tak nie jest. Jaka jest srednia każdy wie. I tak jedni mogli by więcej zarabiać/być bardziej przedsiębiorczy/założyć biznes ale co z tymi którzy nie mogą, najczęsciej są to kobiety które nie mogą zainwestować całego swojego czasu bo ktoś musi rodzić/wychowywać/prowadzić dom, co z paniami sklepikarkami, pielęgniarkami, bibliotekarkami, nauczycielkami, co z mamami które nie chcą brać kolejnego etatu/robić zleceń po nocach i dzieci widywać tylko 2 godziny dziennie? I nie, uwazam ze 500+ nie mozna byloby zamienic na darmowe przedszkola, zlobki czy zajecia dodatkowe etc bo to powinno byc tak czy tak dostepne dla wszystkich.

    • ZUCH 11/09/2017 Odpowiedz

      niby fajnie piszesz, ale nie. Opisujesz utopię 500+, jakąś wyidealizowaną jego wersję. 500+ jest dodatkiem do dziecka, miało być każdego, ale się już zupełnie nie opłacało, więc jest od 2 w górę. Jest skierowany do wszystkich, bez względu czy masz swoja firmę, etat, czy nie pracujesz. Znam dużo rodzin wielodzietnych, w zasadzie wśród moich znajomych są głownie osoby wielodzietne. W sumie sam mam taką rodzinę. Dalej to co piszesz o założeniach, to wszystko spoko, ale cały czas jest to jałmużna. A mi chodzi o to, żeby opłacało się pracować, efekt finansowy został by ten sam, ale byłoby o wiele godniej. I właśnie to proponuje, żeby zarabiać więcej dzięki ulgom. Nigdzie też nie piszę, żeby pracować więcej i nakładać na siebie więcej roboczogodzin.

      Przede wszystkim jednak ważne jest to, że państwo nic ci nie daje, państwo nie ma swoich pieniędzy. Więc zamiast rozdawać i tak nasze pieniądze lepiej niech ulży w podatkach lub innych tego typu alternatywach.

      No i dlaczego przedszkole miałoby być dostępne dla wszystkich? Trochę raz piszesz o jednym, raz o drugim. No i ludzie mieliby dostawać 500+ i jeszcze darmowe świadczenia i jeszcze i jeszcze i jeszcze. Wszystko dostać. A ja mówię zapracować.

      • JK 11/09/2017 Odpowiedz

        To prawda trochę idealizuję 😉 Ale nie dlatego, że nie widzę wad (które są oczywiście, jak we wszystkim) tylko dlatego, że nie rozumiem po co przypisywac programowi 500+ role jedynego zbawienia dla systemu. Bo jak się coś lub kogoś obciąży gigantycznym obowiązkiem to wiadomo, że łatwo wtedy punktować wady, potknięcia etc. Tak, zgadzam się, że lepiej byłoby gdyby twoja praca dawała ci możliwość realizowania swojej rodziny tak jak chcesz. Fajnie byłoby gdyby każdy mógł pracować za godne pieniądze (pielęgniarki czy nauczycielki też). Ty tak masz, ja na szczęście też. Ale wiadomo, że nie jest to norma. Mimo wszystko większość rodzin z dziećmi ma pracujących rodziców i nie czeka na „jałmużnę”. Mówisz że trzeba zapracować, ale co jeśli pracujesz i nadal nie masz? Zdaje sobie sprawę, że mówimy z dwóch różnych biegunów światopoglądowych i ja rozumiem z czego wynika Twoje nastawienie. I uważam, że taka postawa i ludzie którzy ją realizują budują dobre społeczeństwo, może nawet wyznaczają standardy. Ale trochę mierzi mnie stygmatyzacja wielodzietności i ogólna awersja do ludzi, którzy nie dążą do tego żeby zarabiać więcej (i nie mówię o Twoim wpisie, ale ogólnej sytuacji w Polsce). I hejt na 500+ jest jednym z przykładów tego. Masz więcej niż dwoje dzieci i nie stać Cię na wszystko – trzeba było się nie rozmnażać. Ale gdy masz firmę i nie stać Cię na płacenie pracownikom godnych pensji to już nie jest twoja wina, nie ma komentarzy „zamknij firmę jak cię nie stać”, jest za to zrozumienie, że jest ciężko, ale jakoś trzeba żyć, państwo powinno nakładać mniejsze podatki/ulgi dla poczatkujacych etc etc. Jest to dość irytująca dysproporcja. A czy 500+ w tym pomaga? Pewnie znalazłby się lepszy sposób, tylko nikt do tej pory nic innego nie zaproponował.
        Sorry, że piszę może trochę nieskładnie, ale nie jestem blogerem 😉

        • ZUCH 11/09/2017 Odpowiedz

          ale przecież ty całkowicie pojechałeś po 500+, tak jak ja we wpisie. W zasadzie powtarzasz moją krytykę, tylko na koniec mówisz, że nie krytykujesz. Trochę się zgubiłem. Nigdzie nie mówię, że nie chcę żeby była pomoc – po prostu nie taka), nigdzie nie mówię źle o rodzinach wielodzietnych – sam mam taką. Ja hejtuje sposób, bo to kiełbacha wyborcza i to w dłuższej perspektywie szkodliwa. I uważam, że zamiast wprowadzać bubla, możnaby było zrobić to wszystko o czy i ty piszesz.

          • JK 11/09/2017

            Ja, masz rację 🙂 tzn mi się 500 + podoba, uważam że jest ok. Mysle że robi więcej dobrego niż zlego. Nie jest idealne, z powodów o których Ty też piszesz. Ale demokracja też nie jest, ale nic lepszego nie wymyślono 🙂

          • ZUCH 11/09/2017

            z demokracją fakt, ale 500+ ma lepsze możliwości wykonania. No i dla mnie powody, o których piszę dyskredytują ten program. Szkodliwa kiełasa wyborcza.

          • JK 11/09/2017

            Nie chcę dyskutować o polityce, szkoda że ważny temat został totalnie przyćmiony przez partię która go wprowadza. Łatwo powiedzieć że coś jest kiełbasa wyborcza trudniej zaproponowac sensowne zmiany. To co proponowałes we wpisie to raczej wsparcie dla przedsiębiorców i pracodawców a nie stricte dla rodzin decydujących się wychowywać więcej dzieci. Co można zaproponować rodzinie dwójki nauczycieli którzy chcieliby mieć więcej niż 2 dzieci? Żłobek? Po co jeśli matka rodząc przyjmijmy 3-4 dzieci i tak jest w domu i nie pracuje przez dłuższy czas? Piszesz że godność powinna ci dawać praca a nie jałmużna ale co jeśli pracujesz uczciwie np. Jako nauczyciel a nadal cię na nic nie stać? Jałmużna to takie pejoratywne określenie, dla biedaków, dla tych leniwych co im się pracować nie chce…

          • Bartek z rodzinawpraktyce.pl 11/09/2017

            W chwili obecnej masz ulgę na dziecko w podatku PIT. Po pierwsze, to praktycznie każdy rozlicza PIT, czy pracuje czy nie – można więc dla pracujących obniżyć podatek, dla niepracujących mieć zwrot – tak jak jest to teraz. System jest, możliwość jest, a jednak rząd zdecydował się na dawanie „do ręki” – z podkreśleniem, czyja to ręka daje. Co powoduje dodatkowe koszty obsługi. Po drugie, jest to rodzaj zasiłku i fajnie, ale jak każdy zasiłek może kiedyś się skończyć, zasady zmienić i co wtedy? Ci którzy sobie nie radzili bez 500+ wpadną z deszczu pod rynnę, bo głupotą jest przyjmować, że te pieniądze zawsze będą. Przecież wypłacając 500+ plus, gdzieś tych pieniędzy braknie, np. na podwyżki dla nauczycieli. I dalej ich nie będzie na nic stać, no chyba że dostaną 500+…

          • Asia Krzyzykowska 12/09/2017

            Święta prawda, szkoda że do tak wielu nie dociera.

          • JK 12/09/2017

            Ulga na dzieci w PITcie to jest coś, ale skala jest nieporównywalna do programu 500+, który faktycznie zmienia rzeczywistość osób posiadających więcej dzieci i mniej zamożnych. I oczywiście w każdej chwili wypłaty zasiłku 500+ moga się skończyć, ale tak samo mogą się skończyć ulgi podatkowe czy jakakolwiek inna forma pomocy…

          • Bartek z rodzinawpraktyce.pl 12/09/2017

            Trafiłeś w sedno. Ulga jest, ale mało odczuwalna, ale odczuwalna jest wypłata 500+. Matematycznie mogłoby być to samo (przecież wystarczy kwotę podnieść), ale nie będzie – efektu WOW rząd by nie miał. Zapewniam Cię, że ulga szybciej zniknie, niż 500+, a przed wyborami zacznie się licytacja – na pierwsze, na każde, nie 500+ a 1000+. Ale nie dziwię Ci się. Jak dają, to trzeba brać – nie ważne, że to nasze pieniądze z podatków, bo rząd własnych nie ma. Ważne, że dają…

          • ZUCH 11/09/2017

            ale to jest temat stricte polityczny i jest to ewidentna kiełbasa wyborcza. To o czym pisze nie jest wsparciem dla przedsiębiorców, tylko ogólnie dla ludzi pracujących. Jest mnóstwo podatków i miejsc gdzie możliwe są ulgi. Ulgi w klinach podatkowych funkcjonują na świecie, np Izrael ma to fajnie rozwiązane.

            Bo pomoc tak, ale nie rozdawanie wszystkim. Nawet w biblii Paweł pisze, że „kto nie pracuje ten nie je”. Ale jednocześnie nakazuje wspierać m.in. wdowy, czyli osoby które NIE MOGĄ pracować. Rozdawnictwo rozleniwia i to ci potwierdzą wszystkie fundacje i organizacje zajmujące się pomocą.

            Problemem w dyskusji z tobą jest to, że wrzucasz na raz kilka tematów, pozornie powiązanych, przez co rozmywa się meritum, czyli jałmużna (tak, pejoratywne, bo takie właśnie jest). Godne zarobki to zupełnie inny temat, macierzyński, czy ogólnie zostanie w domu, to kolejne tematy.

          • JK 12/09/2017

            Ok, piszesz że chcesz wsparcia dla ludzi pracujących – ja też, chciałabym aby np. lekarka czy pielęgniarka, ratownik medyczny czy nauczyciel mieli godne pensje. Ale ulgi na przykład na dzieci już są, ale ludzi nadal na wiele rzeczy „normalnych” nie stać mimo że pracują. Każdy ten temat jest osobny, ale wszystko razem buduje gospodarkę więc nie można tego porozdzielać i udawać, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
            Piszesz pomoc tak, ale rozdawanie wszystkim nie. Rozumiem, że najwiekszym problemem 500+ jest to, że dostaje za duzo osob? Komu pomoc sie nie nalezy? Czy faktycznie tak łatwo z poziomu państwa wyznaczyć takie zasady? Co z ludzmi ktorzy chca pracowac, ale nie moga znalezc stałej pracy i dorabiają głównie na czarno bo tylko taka praca jest w okolicy? Gdzie jest dla nich miejsce w systemie? Pomoc rozleniwia, zgadzam się, ale na pewno nie każdego. Ciebie rozleniwa 500+ które bierzesz na swoje dzieci? Czy jakbyś zarabiał mniej to też by cię rozleniwiła? Mnie nie rozleniwia.
            Patologia jest i będzie zawsze, myślę, że można byłoby wprowadzać rozwiązania uszczelniające ogólnie system zasiłkowy, to jest niezbędne.
            A dodajac już mniej w stylu fanatycznej lewicy 😉 ulgi podatkowe dla osob fizycznych i przedsiebiorcow jako pomoc rodzinom wielodzietnym to propozycja od osob ktore wlasnie duzo zarabiaja i te ulgi to jakas istotna kwota. Powtarzam jeszcze raz, co moze zaproponowac panstwo ktore chce wspierac dzietnosc rodzinie nauczycieli z 4 dzieci?
            Jeszcze raz powtórze, fajnie że masz taką dobrą postawę życiową, kierujesz się etosem pracy i dobrze ci się wiedzie, dajesz przyklad godny nasladowania. Szkoda, ze nie widzisz jaka duza przepasc jest miedzy warunkami ktore masz ty a tym co do dyspozycji w swoim zyciu dostali inni.

  4. Tomasz Kane 11/09/2017 Odpowiedz

    Zuchu, to najlepszy wpis od jakiegoś czasu. Podpisuję się rękami i nogami.

    • ZUCH 11/09/2017 Odpowiedz

      oj tam…
      .
      .
      wszystkie są fajne 🙂

  5. Anna Gruszczyńska 11/09/2017 Odpowiedz

    Wpis bardzo dobry ..ja bym jeszcze napisała o gigantycznych kosztach związanych z obsługą wypłat 500+, Twoja propozycja z obniżaniem podatku nie generuje tego. Tyle że ustawa nie jest po to motywować, rozwijać..dawać wędkę – ona ma zapewnić elektorat …którym łatwo manipulować.

  6. miraga 12/09/2017 Odpowiedz

    Podstawowy problem 500+ to idea, dla której miało być wypłacane (oczywiście pomijając już fakt, że to jedna z obietnic wyborczych). Z założenia program miał zachęcić rodziny do decydowania się na kolejne dzieci. Jednak dając te pieniądze na pierwsze dziecko rodzinom ubogim to założenie rozmyło się. Jestem oczywiście za pomaganiem najbiedniejszym, ale do tego służą zasiłki socjalne i zasiłki rodzinne. Były za niskie, to należało je podnieść, a nie korygować program 500+.

  7. Rafał Lysik 07/10/2017 Odpowiedz

    Dobra a teraz przyznać się kto bierze?

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.