„Czy dobrze się bzyka? ;)” – to pytanie dotyczące asystentki, którą pracodawca chce „oddać”. XXI wiek, Europa, dwóch panów na dość poważnych stanowiskach. Cytaty są autentyczne i pochodzą z… hmm… ogłoszenia? polecenia? asystentki prezesa. O ile sformułowanie „oddam asystentkę” możne jeszcze jakoś próbować bronić – choć osobiście uważam, że nie można, bo stosowany język jest […]
Czy znasz swoje dziecko? Test, który może pokazać, że nie bardzo.
Czym się różni znajomy od przyjaciela? Zauroczenie od miłości? Obecny rodzic od nieobecnego? Myślę, że wiedzą lub jej brakiem na temat drugiego człowieka. Warto więc postawić sobie pytanie: czy znasz swoje dziecko? Bycie zaangażowanym rodzicem, dobrym rodzicem, nierozerwalnie wiąże się ze znajomością swojego dziecka. Trzeba mieć wiedzę i być świadomym kim jest nasze dziecko. Jakim […]
Jesteś w urzędzie! Zdejm czapkę chamie!
Jesteście sobie w stanie wyobrazić polskiego szlachetkę sprzed dwóch, trzech wieków. Takiego co to każe chłopu położyć się w kałuży, żeby sobie butów nie pobrudzić wychodząc z powozu. Taki szlachetka to dzisiejszy urzędnik, a Ty rzecz jasna, w urzędzie jesteś chłopem. Przynajmniej ja tak się czułem jako polski petent przez ostatnie dwa lata. Porównanie nie […]
Czy dzisiaj trzeba być odważnym?
W tym tygodniu dużo rozmyślam na temat odwagi i przeprowadziłam z własnymi dziećmi parę fajnych rozmów o byciu walecznym. Wydaje mi się, że dzisiaj szczególnie mało o odwadze się mówi, bo współczesny świat promuje zdecydowanie bardziej bierną konsumpcję niż wojowniczość. Uważam, że odwaga jest jedną z kluczowych postaw, które decydują o naszym życiu. Być może […]
Pokolenie ojców, których nie było
Kiedyś umrę. Fakt. Przestanę istnieć tu na ziemi. Będę wspomnieniem. Wrażeniem. Będę opowieścią. Ale jaką? Co powiedzą o mnie moje dzieci? Czy byłem z nimi wystarczająco mocno i wystarczająco dobrze, żeby przeżyć śmierć w ich wspomnieniach? Obecny, czy nieobecny ojciec? Co możemy powiedzieć o swoich ojcach? Co oni mogą powiedzieć o swoich ojcach? Zwykle niewiele, […]
Czy dzieci mogą pracować
Pewnego gorącego lipcowego poranka roku 1992 tata koleżanki zawiózł mnie i parę innych dzieci na pole truskawek, gdzie przez dwie godziny udało mi się zebrać trzy kobiałki owoców po 10 tysięcy za jedną (ach te czasy przed denominacją). Wyjazd był rzecz jasna dobrowolny, wcześniej wyprosiłam rodziców o taką możliwość i tak jak większość dzieci z […]