ZUCH Jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz ✍ blog i komiksy
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio
  • blog
  • komiks biurowy
  • komiks rodzinny
  • wideo
  • o mnie
  • współpraca/kontakt
  • portfolio

Załatwianie spraw w urzędach, to jak bardzo egzotyczna wycieczka

30/03/2017  |  By ZUCH In Zuch buduje dom, Zuchbiektywnie
wycieczka-po-urzedach_TM
Chwilę popłakałem w samochodzie, zakończyłem stan wyparcia, zaśpiewałem jakąś piosenkę Kasi Kowalskiej i otarłszy się o depresję wszedłem w stan akceptacji. Wysiadłem z samochodu i spacerkiem do gazowni, potem do wodociągów, następnie Urząd Miejski, chwilę patrzyłem jak gołąb je upadłego kebaba zastanawiając się przy tym nad sensem istnienia i już jestem gotowy, żeby iść do Zarządu Geodezji, Kartografii i Katastru Miejskiego.

Ludzie lubią egzotyczne wycieczki. Zwiedzają Azję, Afrykę, paru znajomych odwiedziło okolice Czarnobyla. Ja sam bywałem na Kaukazie, a od jakiegoś półtora roku w ramach egzotycznych podróży – bynajmniej nie all inclusive – odwiedzam różne urzędy i instytucje. Coś mnie podkusiło, żeby realizować marzenia. A marzenia bywają mocno wyidealizowane. Zwłaszcza te o budowie domu. Te przypominają trochę kampanię prezydencką. Mamy wizję tego, że będzie fajnie, że będziemy robić różne rzeczy i że będziemy ważni, że zdecydowani, a stanowczy. Koniec końców stanowczo unikamy odpowiedzialności i podpisujemy wszystko jak leci i uśmiechając się głupawo żeby tylko się za bardzo nie wychylić.

Gramy w grę której zasad nie znamy. Bywa, że zasady zmieniają się w trakcie gry, a instrukcja traktowana jest bardzo elastycznie. Oczywiście tylko urzędnicy mogą instrukcje traktować elastycznie. My nie. My w zasadzie tej instrukcji nawet w ręce nie mieliśmy. No bo na przykład tak:

– To ile to potrwa?
– Ustawowo mamy na to 30 dni. Powinniśmy wyrobić się w 60.

Albo:

– Tak, to taka drobnostka, formalność w zasadzie. Tylko musi się odbyć narada koordynacyjna.
– A, no to fajnie. Zatem kiedy będzie to pozwolenie?
– Około trzech miesięcy.

Bywa też i tak:

– To prawomocne pismo nie jest prawomocne.
– ?
– No nie ma pieczątki.
– Jest pieczątka prezydenta miasta i w ogóle.
– Ale musi być, że jest prawomocne

(25 minut później w Urzędzie Miejskim)

– Ano tak, oni potrzebują tej pieczątki.
– To czemu mi jej nie przybiliście?
– Bo nie musimy.

Po takiej wymianie zdań patrzysz na tego gołębia co przy Starym Rynku wpierdziela z bruku kebaba i myślisz sobie, że to jest szczęście, że ten gołąb zasrany jest pewnie bardziej szczęśliwy od ciebie. I ma kebsa, a ty nie, bo biegniesz jeszcze do banku (z pieczątką, która musi być, ale nie musi) i nie chcesz walić sosem czosnkowym i kilkudniowym tłuszczem, żeby przypadkiem pani w okienku nie stwierdziła, że teraz to ma przerwę. Nienawidzę gołębi.

Najgorsze w tym jest, że przestajesz rozumieć. Jestem dość inteligentnym człowiekiem, skończyłem studia, prowadzę swój biznes. Wiem, że nie powinno się dotykać silniczkiem elektrycznym z zapalniczki do zęba, bo będzie bolało. Ale nie wiem jak wypełnić papiery, które dostaje. Musiałem odrolnić ziemię, taka formalność, bo to ziemia orna, a nie rolna. Poszło szybko, ale okazało się, że za to, iż na nieużytku, który od lat zarastał chwastami, będzie stał dom, muszę płacić karę miastu przez dziesięć lat. No spoko, bo tam w chwastach mógł szczęśliwie rosnąć np. agrest albo wiśnie, a będzie szczęśliwie rosła rodzina. Zły ja. No ale, kara (oficjalnie to się nazywa opłata) to pikuś, jakieś 200 zł rocznie, zapłacę… jak tylko uporam się z papierami. Bo to nie jest tak, że masz zapłacić coś, to płacisz. Musisz najpierw wypełnić, albo i nie wypełnić (ale do tego zaraz dojdziemy) stertę papierów. Listonosz przyniósł mi polecony, a w nim, bez kitu, ze 30 stron jakichś pitów, sritów, nie wiem. No po prostu kompletnie nie wiem co mam z tym zrobić, jak to wypełnić. Poszedłem więc do urzędu, bo na tych papierach było napisane gdzie mam to złożyć. Wziąłem numerek, poczekałem, poczekałem, poczekałem i bing! A706 stanowisko czwarte! To ja! Radośnie, świńskim truchtem przemknąłem z poczekalnie do stanowiska czwartego i mówię tej pani, skądinąd bardzo miłej, że takie coś dostałem, że dużo tego, a ja taki malutki i zupełnie nie wiem co z tymi papierami zrobić, a zapłacić bym chciał. Pani wzięła te papiery, przejrzała, poszła gdzieś z nimi, wróciła, przejrzała jeszcze raz i jeszcze raz i mówi:

– Ja też nie wiem.

pozdrawiam
Zuch

Fajne? Zostaw lajka, komentarz i podziel się tekstem z innymi.

  • About
  • Latest Posts
ZUCH
Obserwuj
ZUCH
Szef i projektant at BUKEBUK – Self-publishing
Maciej Mazurek – prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. Zawodowo od zawsze związany z projektowaniem graficznym i mediami społecznościowymi. Właściciel i projektant w BUKEBUK (gdzie wspiera autorów książek), wykładowca w Collegium Da Vinci, współorganizator Influencers LIVE Wrocław i Influencers LIVE Awards ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej, członek Rady Doradczej Rodziców instytutu badawczego NASK. Uwielbia kawę, fantastykę, sztukę, filozofię, media społecznościowe i granie na konsoli po nocach. Bloguje od stycznia 2009 roku.
ZUCH
Obserwuj
Latest posts by ZUCH (see all)
  • „Zgrana Paczka” – gra na warsztaty - 20/04/2026
  • Scrabble – ta klasyka się nie starzeje - 30/03/2026
  • AI w szkole niszczy samodzielne myślenie uczniów - 02/03/2026
Previous Storybałagan
Next StoryJakie wybrać panele podłogowe, deski i winyle – wszystko co musisz wiedzieć na początek

3 komentarze

  1. Lord Nikon 31/03/2017 Odpowiedz

    Współczuję.
    Serio. Przerabiam to co 1-2 miesiące 🙂

    Ale gaz, woda, prądzik dostarczane są raczej przez firmy prywatne wiec… 😛

    • ZUCH 31/03/2017 Odpowiedz

      portfelowo może prywatne, ale biurokratycznie ciągle prl 🙂

      • Lord Nikon 31/03/2017 Odpowiedz

        Zgodzę z gazownią – choć pomimo procedur w „moim” mieście panie są bardzo sympatyczne i kompetentne.
        Zgodzę się z pewną „pomarańczową” firmą + to że są niekompetentni ale jednej z większych firm dostarczających elektrykę trochę pobronię bo zawsze bardzo szybko działali 🙂
        Nazwa tej firmy ma coś wspólnego z „bykiem” 🙂
        I z wodociągami też mogę się zgodzić.

        Nazy ukryte by nie robić reklamy i antyreklamy 😀

Leave your comment Cancel Reply

(will not be shared)

Co u mnie przeczytasz:

MAŁŻEŃSTWO
Wierzę w małżeństwo. Staram się żeby moje było jak najlepsze.

RANDKA W KAPCIACH
Cotygodniowe pomysły na randkę w domu: jedzonko, wino, muzyka i głębokie rozmowy.

ZUCHBIEKTYWNIE
Ogólne przemyślenia na temat kondycji świata.

JAK BYĆ OJCEM
Garść subiektywnym porad na zasadzie – u mnie działa.

ZUCH W PRACY
Jestem freelancerem od 2012 roku. Dzielę się moim doświadczeniem.

DZIECI I TECHNOLOGIA
Technologia i media społecznościowe w życiu naszych dzieci.

EDUKACJA
Edukacja nie musi być nudna, a co najważniejsze – może być skuteczna.

ZUCH BUDUJE DOM
Zbudowałem dom. Od zera. Budowa, wystrój, ogród. Po mojemu.

ZUCH GEEK
Gwiezdne Wojny, superbohaterowie, planszówki i komiksy.

ZUCH TO SAM – DIY
Kilka rzeczy, które można zrobić własnoręcznie.

Co u mnie zobaczysz:

KOMIKS BIUROWY
Z pracy w biurze, to można się tylko nabijać.

KOMIKS RODZINNY
Życie rodzinne z przymrużeniem oka.

ZUCH rysuje na sprzęcie od:

Spokój blogowania zapewnia:

hosting

Popularne wpisy

  • list-do-coreczki_TM
    List do córeczki – na urodziny
  • na-mojej-głowie_T
    „Na mojej głowie” – scenariusz serialu komediowego
  • facet-przy-podordzie_TM
    Po jaką cholerę facet przy porodzie?
  • pies w domu
    Pies i małe dzieci czyli czy warto i co trzeba przemyśleć
  • pexels-kampus-7414103
    Pijesz Wojanka do białego ranka?

Wszystkie teksty i komiksy objęte są prawami autorskimi. Zabronione jest ich kopiowanie w części lub całości bez wiedzy i pozwolenia autora.